Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Gość97

Zarejestrowani
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Witajcie. Zdecydowałam się napisać tutaj, aby zasięgnąć obiektywnej opinii, bo już sama zgłupiałam. Kilka lat temu poznałam faceta. Co prawda, nigdy nie byliśmy ani nie jesteśmy parą, ale w niektórych momentach tak to właśnie wyglądało. Wzajemna zazdrość (nieraz dość mocna), troska, martwienie się o siebie. Było super przez te kilka lat. On pracuje zagranicą, więc średnio co 3 miesiące jeździ do Polski. No, ale przez te kilka lat nie było żadnego problemu. Zawsze znajdował dla mnie czas, nawet kilka razy dziennie. Kilka miesięcy temu coś jednak się zmieniło (a może jestem przewrażliwiona). Praktycznie całkiem przestał się odzywać, tylko na dzień dobry i dobranoc. A tak cały dzień cisza. Zaczęło mnie to niepokoić, a wręcz złościć. Zaczęłam, jak to ja, trochę dogryzać, że jak wraca i jest sam bez rodzinki, to wtedy sobie o mnie przypomina, bo nie ma nic ciekwszego do roboty. No, ale ponarzekałam i mi przeszło, bo co będę drążyć temat. 2 tygodnie temu znowu kolejny urlop w Polsce i znowu tylko wiadomość na dzień dobry i dobranoc, bo on ma "obowiązki" (przez kilka lat ich nie miał i zawsze miał czas, raptem teraz obowiązki). No i tyle. Nie tłumaczył się wcale, chociaż wiedział, że boli mnie ten brak zainteresowania. W końcu 2 dni temu nie wytrzymałam i wygarnęłam mu, że mam dość, że przegrywam od jakiegoś czasu z jego "obowiązkami", że zgłaszałam mu swoje przykrości w związku z tym ograniczeniem kontaktu, że mam dość ignorowania z jego strony. Popłynęłam trochę, ale poczułam chwilową ulgę. Oczywiście nic się po tym nie odezwał, nawet na dzień dobry i na dobranoc juz nie dostaję wiadomości od 2 dni. Napisałam mu, że mnie poniosło, że nie zapanowałam nad emocjami i stąd te wyrzuty, że nie jestem odpowiednią osobą do robienia mu wyrzutów i że przepraszam za to. No, a ten dalej nic. Od tych przeprosin minęła prawie doba, a ten milczy. Mam wyrzuty sumienia, że tak wybuchłam, że się nie zamknęłam, no ale czułam się lekceważona, nie zwracał na to wcale uwagi. Boję się, że się obraził na amen i już się nie odezwie. Dodam tylko, że nigdy wcześniej nie kłóciliśmy się na poważnie. Fochać się lubi, bo jak wspomnę o jakimś innym to od razu obraza, no ale tym razem to poważna sprawa. Martwię i nie chcę gościa stracić. Co o tym sądzicie? Co ja mam robić? Niby zawinił tym olewaniem. No, ale to ja czuję się winna, że mu to wypomniałam i teraz olewa mnie jeszcze bardziej.
  2. Gość97

    Marnowanie czasu...

    Witajcie, Rzadko się tutaj udzielam, ale postanowiłam to z siebie wyrzucić. Mam 22 lata i uczucie marnowania czasu i życia. Chodzę na kurs z psychologii, na kurs niemieckiego, na siłownię, zapisałam się na boks, od września zaczynam studia, ale... Wystarczy, że raz nie pójdę na zajęcia, bo naprawdę nie mogę, np z powodu choroby, to od razu mam wyrzuty sumienia, że jestem leniwa, że zmarnowałam ten czas, że mogłam się czegoś nauczyć, przebywać z ludźmi, a nie siedzieć w domu bezczynnie i popadam w dół... Czy też tak czasem macie? Co może oznaczać takie myślenie/zachowanie? Będę wdzięczna za odpowiedzi.
  3. Gość97

    Przeszłość

    Witajcie, Od kilku dni mam pewnego rodzaju "lęki" związane z przeszłością. Mam wrażenie, że czuję się dokładnie tak samo źle, jak kilka lat temu, kiedy to miałam słaby czas w życiu. Coś jakby "deja vu". Czy też doświadczyliście kiedyś takiego uczucia? Co to może być i skąd to się bierze?
  4. Gość97

    Chęć poznania nowych ludzi

    Nie ma znaczenia, bo mieszkam zagranicą.
  5. Gość97

    Chęć poznania nowych ludzi

    Próbowałam wiele razy. Mam nawet jedną "stałą" osobę, ale internet to nie jest to. Nic nie zastąpi kontaktów międzyludzkich.
  6. Gość97

    Chęć poznania nowych ludzi

    A ja właśnie teraz mam nadmiar wolnego czasu...
  7. Gość97

    Chęć poznania nowych ludzi

    Jak sobie radzisz z brakiem znajomych?
  8. Hej, Mam 22 lata i doskwiera mi pewien problem - brak znajomych. Chodzę na siłownię, ale tam raczej każdy jest zajęty sobą, czasem też pojawiam się w kawiarni, ale tam z kolei albo ludzie są grupami albo z nosem w laptopach. Bardzo bym chciała poznać nowych znajomych. Tak po prostu - na kawę czy herbatę, gdyż nikogo nie mam i czuję, że jest mi z tym źle. W moim przypadku sprawę "utrudnia" fakt, iż poruszam się na wózku, ale staram się być jak najbardziej samodzielna. Mam samochód i prawo jazdy, natomiast jestem trochę nieśmiała w związku z tą niepełnosprawnością. Oczywiście mentalnie wszystko jest w porządku, jedynie nogi nie pracują. Obecnie nie uczę się, ale od 1go czerwca rozpoczynam kurs z psychologii. Mam nadzieję, że tam uda mi się tam poznać kogoś, chociaż ten kurs ma być tylko raz w tygodniu. Już czuję, że pojawia mi się coś w rodzaju paniki, że nie mam znajomych. Pozytywne myślenie mnie opuszcza. Macie jakieś pomysły dla mnie? Jak wyrwać się z tej samotności? Dziękuję i pozdrawiam.
  9. Gość97

    Nie wiem, co się ze mną dzieje...

    Zależy, co rozumiesz przez "bezpiecznie". Praca jest na każdym kroku, aby tylko chcieć.
  10. Witajcie, Mam 20 kilka lat, od 6 lat za granicą. Przez pierwsze 2 lata tutaj bardzo przeżywałam zmianę kraju, czułam się nieswojo, nie akceptowałam tej zmiany, nie akceptowalam siebie i zamykalam się w pokoju na całe dnie. Nie wychodziłam nigdzie oprócz szkoły. Bardzo tęskniłam za Polską i znajomymi. Pogrążałam się w smutku, swoich lękach i samotności. Po dwóch latach przeprowadziłam się do innego miasta, zaczęłam więcej wychodzić z domu, zapisałam się na siłownię, schudłam 20 kg, byłam z siebie dumna. Zmieniłam trochę podejście do życia po 20tce, zajmowałam się wszystkim, aby tylko nie rozmyślać za dużo. Poznałam przez internet faceta i w sumie byłam szczęśliwsza, weselsza przez ten czas. Aż do czasu sprzed kilku tygodni, kiedy to wróciły do mnie wspomnienia z początku pobytu w obcym kraju. Teraz siedzę i rozpamiętuję ten okres, kiedy to czułam się nieszczęśliwa i było mi źle. Panicznie wręcz boję się tych wspomnień, bo wiem, że źle postępowalam, zamykając się w sobie. Te myśli nie dają mi spokoju. Czy macie jakieś sposoby na "nie wracanie" do przykrych wspomnień? I dlaczego tak się dzieje, że nagle wróciłam do tych myśli, chociaż wydawało mi się, że mam to już dawno za sobą. Dziękuję za ewentualne odpowiedzi.
×