Pigmalion
Zarejestrowani-
Zawartość
19 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Reputacja
7 NeutralOstatnio na profilu byli
Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.
-
Niewiarygodnie szkodliwy film. Zauważyliście, że ani razu nie powiedziała, że jeśli zauważycie krew w kale, to idźcie do lekarza? Nie, tylko że "trzeba się dowiedzieć, dlaczego". Się dowiedzieć. Najlepiej z internetu. BTW, stolec raz w tygodniu dla niektórych ludzi jest normą. O ile nie ma zatwardzenia, nie jest to żaden problem kliniczny. Po prostu ludzie się w tempie metabolizowania od siebie różnią. A przy stolcu trzy razy dziennie trudno mi by było z domu wyjść, bo nie cierpię się załatwiać w publicznych toaletach.
-
Aha, i że nienormalne jest ciało z nadwagą i rozstępami na brzuchu, bo ona nie miała, ale jak się piersi nie zmienią, to też nienormalne, bo jej się zmieniły, no i jeszcze - wbrew badaniom naukowym - że rozstępy nie mają podłoża genetycznego (a jak najbardziej skłonność do rozstępów jest genetyczna).
-
Dziecko zachowało się jak wszystkie normalne dzieci w fazie buntu. I szczerze mówiąc, zanoszenie się rykiem, bo kubek jest żółty, a nie niebieski, albo tego typu akcje, to zwykła rzecz i nie świadczy o zrypanych relacjach z rodzicami, ale o tym, że dziecko jest dzieckiem i tyle. Tak, ludzie się gapią, a ci, którzy się uśmiechają - co tak drażniło Agę - chcą dodać otuchy i to jest super. Lepiej, żeby warczeli? I tak, jak moje dzieci były małe, czasem w momencie histerii brałam je pod pachę i zabierałam np. do auta, albo po prostu w ustronne miejsce, żeby się wykrzyczały (o ile to było możliwe, oczywiście), bo przecież nie pogadasz z dzieciakiem w takiej chwili. Ba, ono po godzinie już nie będzie pamiętać, czemu wyło, więc gadanie wieczorem o tym, że rano dziecko płakało, bo mucha za głośno bzyczy, dobrze robi na głowę rodzicom, ale dzieci niekoniecznie są w stanie pamiętać, o co właściwie poszło. Wychodze na wyrodną matkę, ale moje dzieci dorosły i mają się dobrze. Nikt ich nie bił, ale chodziły do szkoły. Nie podobała mi się polska szkoła, ale nie mogłam uczyć ich w domu, bo to tez nie było idealne rozwiązanie (tak do trzeciej klasy jeszcze to widzę, ale potem? nie ma nic ważniejszego, dla dorastającego dziecka, niż knucie z rówieśnikami, tajemnice, miłości, awantury i nawet te dramaty, że kolega szturchnął, a koleżanka już nie lubi). Świat nie jest idealny. Bezpieczny dom to nie tylko taki, gdzie wszyscy ciągle "aktywnie słuchają" i nie jedzą mięsa, ale też taki, w którym czasem się kłócimy, czasem powiemy, żeby nam wszyscy dali spokój, bo nie mamy ochoty gadać, w którym czasem zamawiamy pizzę, bo nam się nie chce gotować zdrowych warzyw, itd. Bez spiny, normalnie i z miłością. A wrzaski trzylatków to pikuś. Nastolatki i ich pierwsze papierosy po kątach (na szczęście szybko się to skończyło), pierwsze miłości i płakanie po nocach, awantury nabuzowane hormonami i inne tym podobne - to dopiero jest jazda. Aktywne słuchanie można se czasem w buty wsadzić. Czasem niestety trzeba zwyczajnie dać szlaban i "bo jak nie rozumiesz, to sorry, po prostu bo ja tak mówię" - przynajmniej dopóki emocje nie opadną. Na szczęście i to mija. A potem można się cieszyć dorosłym, wspaniałym człowiekiem i śmiać się z nim z tego, że mając 15 lat wypił pół piwa pod szkołą i potem nie mógł za karę iść do koleżanki na urodziny, więc w ramach "zemsty" przemalował włosy na zielono, a rodzice tylko rechotali, zamiast się złościć, bo zielony bardzo nie pasował. Życie. Wierzę, że Aga dojdzie do tego, jak jej dzieciaki zaczną być w wieku nastoletnim. Że czasem nie warto się pałować i warto odpuścić. Świat jest fajny, dzieci są fajne. Agi dzieci też są spoko. Tylko że ona jest młoda, bardzo zaperzona na swojego ojca (bo jeszcze nie rozumie, że on jej umożliwił te podróże po wielu krajach - przejrzałam jej blog, rany, ona potrafiła być za granicą z 8 razy do roku! na drogich koncertach! gdzie te jej opowieści o głodowaniu w tym się mieszczą???), bardzo chce być inna, bardzo chce ułożyć sobie życie po swojemu. Z wiekiem na szczęście przychodzi albo opamiętanie, albo pogłębienie szaleństwa. Zobaczymy. Ja tam trzymam kciuki, żeby z niej para zeszła trochę. Mniej lęku, to lepszy rodzic.
