Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Maja12

Zarejestrowani
  • Zawartość

    335
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Maja12

  1. Może warto więc się skonsultować z jakimś andrologiem? Nie można się poddawać, w końcu oboje chcecie tego dziecka, a skoro jest możliwość, aby je mieć to trzeba próbować. Może pójdź do psychologa, aby wiesz tak zwyczajnie pogadać, bo faktycznie sytuacja jest trudna, ale skoro problem jest po obu stronach to tym bardziej nie powinnaś się dołować tym, że nie możesz dać mu dziecka. A dziecko z KD jest takim samym dzieckiem jak każde inne - to taka adopcja, dawczyni oddaje te komórki, a Wy je adoptujecie, dajecie życie, a to dziecko będziesz nosić pod sercem przez 9 miesięcy, karmić, tulić, śpiewać mu kołysanki. Do Ciebie powie mamo i ty będziesz jego mamą. Przynajmniej ja tak to widzę. Sama jestem jeszcze przed KD, dopiero byliśmy na pierwszej wizycie, ale wierzę w to, że warto.
  2. Kurde dziewczynym ja sobie zrobiłam babski weekend z przyjaciółką, żeby trochę się zrelaksować, wracam a tutaj tyle się dzieje :) Bounty90 witaj kochana, fragmentacja słaba, ale nie z takimi wynikami się już udawało. Jeśli będziecie mieć dobre komórki od dawczyni to jest duża szansa na prawidłowe zapłodnienie. Czy mąż dostał jakies leczenie? Bierze suplementy, jaki tryb życia prowadzi? Jesli macie dobrą dawczynię to ja bym próbowała, mimo wszystko. A co do macicy, to tak jak dziewczyny piszą - trzeba zaufać lekarzom, jesli twierdzą że może się udać to trzeba próbować. My tu wszystkie gramy do końca :)
  3. A co to za klinika, która pobierała komórki w ten sposób? Jestem w szoku!
  4. ooo dzięki za podpowiedź, notuję wszystko :)
  5. Dzięki, mnóstwo przydatnych informacji :) no wlasnie jeszcze nie umówiłam z tego wszystkiego, jutro będę dzwonić. Na razie to jestem taka jakaś nakręcona, że nie wiem jak zasnę :) ale z jednej strony troche się boję tego wszystkiego, a z drugiej wlasnie takie czuję radosne oczekiwanie :)
  6. Dziewczyny, właśnie wróciliśmy z naszej pierwszej wizyty kwalifikacyjnej do kd w invimedzie. Powiem Wam, że wrażenia mam pozytywne, trochę się bałam, co zresztą pisałam Wam w ostatnich dniach, ale dr Z mnie uspokoiła. Jakoś tak po rozmowie z nią utwierdziłam się w przekonaniu, że KD to dla nas dobra decyzja :) Siedzieliśmy w gabinecie prawie 40 minut, przejrzała nasze wyniki i musimy powtórzyć tylko wirusologię, bo nam sie przeterminowała. Mam się umówić na spotkanie z koordynatorką, która powie mi więcej o dawczyni. Jesli chodzi o program to dają gwarancję 3 3 dniowych zarodków, więc myślę że ok. Jak tylko dopasujemy dawczynię fenotypowo i powtórzymy badania będziemy ruszać, jest szansa że juz w następnym cyklu. Na razie emocje ze mnie schodzą i głowa paruje :) ale jestem dobrej myśli :) O co mam pytać koordynatorki? Na co zwrócić uwagę? Doradźcie dziewczyny, bo jestem świeżakiem w temacie :)
  7. Ilka nie dziękuję :) na razie staram się jeszcze nie mysleć o tej wizycie, bo sie stresuję :) A co do tego skarba to faktycznie :P to będą same królewny i królewicze :)
  8. Beliver, Gościowa ja jestem zdania, że w końcu każdej z nas się uda. Tak jak piszecie tutaj forum daje ogromne wsparcie, ja jak tutaj przyszłam czytałam lata do tyłu i przeżywałam każdą historię, ale to też daje nam jakąś wiedze i doswiadczenie, bo dużo dowiedziałam się właśnie tutaj Was czytając :)
  9. Bardzo mi przykro kochana. To było Wasze pierwsze podejście? Właśnie niektóre kliniki nie uznają immunologii, właściwie chyba nawet większość, a jak widać tutaj po forum, jednak ma to znaczenie... A robiliście fragmentację? Jeszcze jest to badanie msome Kiedy macie tą wizytę sprawdzającą? My jutro mamy pierwszą wizytę w invimedzie i już powoli zaczynam się stresować...
  10. Dzięki za cenne informacje :) no ja Ci powiem, że z jednej strony już się nie mogę doczekać z tej wizyty, a z drugiej, jakoś się boję. Ale staram się nie nakręcać :) szykuję w takim razie wszystkie badania, na pewno niektóre będę musiała powtórzyć, bo część już nie ważna będzie, ale nie wszystkiem. Ty już miałaś transfer? Długo czekałaś na komórki? Dzięki za odpowiedź, ty robiłaś u niej transfer z kd czy jeszcze ze swoimi? Teraz gdzie sie leczysz?
  11. To ile finalnie Was wyszła procedura? Dawno podchodziliście do KD? Dzięki kochana :) nie wpadłam na to, żeby umówić się do koordynatorki, zadzwonię jutro z samego rana, myslalam ze wystarczy do lekarza na pierwszy raz. Tez podchodzicie u dr Z do kd? Zdrowia dla męża, doskonale rozumiem co przechodzicie, bo u nas też wiecznie jakieś przeboje...
  12. Hej, witamy :) A co to za klinika? Pierwszy raz widzę, żeby ktoś mówił o KD w Szczecinie :) ja niestety jeszcze nie doradzę, bo jestem świeżakiem w temacie i dopiero w przyszłą środę mam pierwszą wizytę w sprawie KD w invimedzie więc mam nadzieję, że dowiem się coś więcej :)
  13. Trzymamy kciuki kochana, oby tym razem się udało Believer możesz popytać na grupie pacjentek dr P na fb, tam często piszą że odwołują terminy i można dostać się wcześniej :) Może faktycznie lepiej zrezygnować, jesli jest ryzyko zafałszowania, a ten test finalnie i tak nic nie zmienia. Może lepiej się nie stresować i czekać w spokoju, ciesz się ciążą :)
  14. Dobra dziewczyny, mamy termin. Zapisaliśmy sie na kosultację w sprawie KD do invimedu. Wizyta u dr Ziółkowskiej w przyszłą środę. Rozumiem że mam wziac z sobą dotychczasową historie - wyniki badan itp. Coś jeszcze powinnam przygotować? Jak wygląda taka wizyta? Kurcze z jednej strony lżej na serduchu, że jest jakiś konkret a z drugiej mega się stresuję :)
  15. Marysia, Beliver każda z nas to przechodziła. Wszystkie mamy na swoim koncie niepowodzenia... Nie wolno się poddawać, wiadmo że teraz jest trudno ale będzie lepiej. Ja cały czas wierzę, choć też mam takie momenty, że nie widzę nadzieji
  16. kurcze trudna sprawa, podchodziłaś z KD tak? A dopasowywali Wam zgodną immunologicznie?
  17. to może faktycznie ten brak genetyczny... Właśnie ostatnio czytałam gdzieś że najczęstszą przyczyną braku implantacji poza wadliwym zarodkiem są właśnie problemy genetyczne i ta wzmożona kurczliwość macicy, która wypycha zarodek nie chcąc go przyjąć. Jakaś dziewczyna na pewno pisała o tym na jakiejś grupie facebookowej, ale nie pamiętam dokładnie jakie to było badanie i jak to leczyć :(
  18. A właśnie doczytałam, kurcze to faktycznie dziwna historia... mam nadzeiję, że po tej histeroskopii coś wyjdzie. Robiłaś badania na kurczliwość macicy? Nie wiadomo co było przyczyną tego że ciąża się nie utrzymywała?
  19. a ile masz lat jeśli mogę spytać? Rezerwa 1.1 jest ok, a nasienie u Was jest dobre?
  20. Kurcze to faktycznie słabo... a robiłaś stretching? Nie wiadomo czemu te próby były nie udane?
  21. Moni a wiadomo co jest przyczyną tych problemów?
  22. Kurcze faktycznie wygląda to na problem z komórkami... Swoją drogą to 22 komórki pobrali od jednej dawczyni? Może miała PCOS? Dziwne, że nic nie mówili że komórki mają jakieś dodatki... Chyba powinni informować o takich rzeczach? O wszystko jak zwykle trzeba pytać samemu... A gdzie podchodziłaś? Mieliście już transfer tej blastki?
  23. Dzięki za info:) Przeszperałam grupy facebookowe i polecają tam dr Ziółkowską i Kaczyńskiego. Miałaś z nimi jakąś styczność? Skłaniamy się ku wizycie u pani doktor na chwilę obecną, ale będę mieć też na uwadze Dworniaka w tej sytuacji. Robiłaś w invimedzie kd?
  24. Dobra dziewczyny, rozważyliśmy z mężem wszystkie za i przeciw i zdecydowaliśmy, że spróbujemy KD w Polsce. Zgodnie z Waszymi sugestiami szykujemy zaplecze finansowe, ale już bliżej niż dalej i będziemy umawiać się na wizytę w Warszawie w invimedzie. Zobaczymy jak wygląda u nich program kd i co nam powiedzą. Któraś z Was była u nich w Warszawie? No i dla przypomnienia, bo nie wiem czy pisałam o tym wcześniej w sumie. Staramy się z mężem o dziecko blisko 5 lat. U mnie mimo 33 lat AMH dramatyczne - 0,11 obecnie (zaczynaliśmy leczenie z amh 0,86), do tego hashimoto (hormony obecnie uregulowane), mutacja MTHFR. U męża nasienie dobre, ilość delikatnie poniżej normy, ale bez dramatu. Problem więc u mnie. 2 razy próbowaliśmy in vitro w ciągu tych 5 lat - za pierwszym razem udało się uzyskać tylko 4 komórki - z tego zapłodniły się 2 jedna rozwinęła się do blastocysty, druga przestała się rozwijać w 3 dobie. Transfer na tym samym cyklu - ciąża biochemiczna. Następne podejście dało nam 3 komórki, z których wszystkie się zapłodniły, miałam transferowany 3 dniowy zarodek w tym samym cyklu. Jedna blastocysta zamrożona, drugi zarodek przestał sie rozwijać. Niestety transfer nie udany. Ostatnią naszą śnieżynkę transferowaliśmy w marcu, niestety nie przyjęła się. Pierwsze miesiące po transferze były bardzo słabe - miałam depresję, skończyło się leczeniem u psychiatry. Lekarz sugerował KD, bo u męża jest dobre nasienie, ale nie chciałam o tym słyszeć. Teraz jest już ok, trochę oswoiłam się z tą myślą i będziemy próbować, w końcu są jeszcze możliwości, a nie wszystko jeszcze stracone, tym bardziej mnie motywują wpisy tych z Was, które już swoje maleństwa mają przy sobie
×