Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Keffy

Zarejestrowani
  • Zawartość

    332
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Keffy

  1. Ja nawet tyle nie miałam... Coś około 20 więc bardzo dobry wynik!!!
  2. Kasiula ja jestem też w Plocku u Hawryluka może kiedyś się zobaczymy na korytarzu
  3. Kasiula będzie dobrze. Trzymam kciuki!!
  4. Uff... Dziękuję trochę jestem spokojniejsza.
  5. Dzięki no właśnie lekarz powiedział że nie chce tracić kolejnego zarodka i chce to sprawdzić. Ale pozytywne jest to że mam jeszcze 3 zarodku 1 blastocyste i 2 trzy dniowe. Więc musi coś z tego wyjść prędzej czy później
  6. Dziewczyny jestem po wizycie u lekarza i transferu w tym cyklu nie będzie... Będę mieć robiona histeroskooie aby zobaczyć w czym jest Przyczyn nie udanego transferu. Tak więc walczę dalej choć strasznie obawiam się tego badania...
  7. Alutka super!!! Oby tak dalej!!
  8. Lexy trzymam kciuki!!! Werka głową do góry. To zależy od podanego zarodka ale możliwe iż beta można już drgnac.
  9. Werka pamiętaj że jesteśmy w tym wszystkim razem i nie jesteś sama!!
  10. Oj było tego z 10 szt ale robiłam to bez konsultacji z lekarzem. Głównie prolaktyna progesteron ogólnie krew tsh mocz alstat itp.
  11. To ja Wam zajme głowę dziewczyny. Wprowadzając zmiany w życie to przyznaje się że 27 mam wizytę u lekarza po ostatnim nie udanym transferze i będziemy debatowac co robimy. Ja już zapobiegawczo zrobiłam badania jakie tylko miałam aby już z czymś pojechać. Oczywiście nastawiam się na transfer jeszcze w tym roku
  12. Ola chyba tego właśnie potrzebowałam!! Och dobrze ze Was mam!!!
  13. Dziewczyny dziękuję za Wasze odpowiedzi wiem przynajmniej ze to normalne a nie depresja albo jeszcze inne dziadostwo... To jest takie dziwne że aż ciężko to wytłumaczyć. Od dziś postanawiam oficjalnie i Was również zachęcam do otworzenia się bo na to co jest ma wpływ tylko nasz organizm a nie to co mówimy czy myślimy - wiecie o co chodzi
  14. Dziewczyny już jakiś czas temu miałam Wam to napisać czy wy też tak macie że... Niby się nie znamy mamy te same problemy, poszukujemy wsparcia ale macie obawę przed dzielenie się tymi dobrymi wiadomościami? Chodzi mi o to że jak wiem że mam zaraz weryfikację czekam na betę to boję się powiedzieć aby czasem jakim sposobem ktoś odebrał mi ta moja radość. Wiecie boję się chwili tym że mam coś czekam... W obawie że jak powiem to nic z tego nie będzie. Tak jakbym za wczasu się cieszyła a tak naprawdę nic nie mam. Nie wiem jak to opisać ale takie dziwne uczucie mnie trapi... Nie wiem może przez to że całe to in vitro jest u mnie wielka tajemnica. Może przez to że osoby które wiedzą o moich staraniach zaraz będą si epytac i jak i co czujesz i kiedy... I to jakoś mnie zaczyna blokować, denerwować... Sama nie wiem... Może jest tu ktoś mądry kto zna odpowiedź ale umie mi to wytłumaczyć? Męczy mnie to strasznie i chyba już dłużej nie chce tego trzymać... Nie ukrywam iż Wasze sukcesy z beta i radość i wsparcie troszkę mnie zmotywowalo do otworzenia. Bo ja Wam gorąco kibicuje bo wiem jaka to walka i trudna i długa droga ale jakoś boję się z tym wychylac..
  15. Były 3 nie udale inseminacje 5 lat starań pierwa próba in vitro porażka druga okazała się szczęśliwa. A później 9 miesięcy radości pomieszanie ze strachem. A teraz ponad rok starania naturalnie i pierwsza próba transferu porażka i jak dobrze pójdzie to będzie kolejne podejście na koniec roku.
  16. To tak ja u mnie... Można przez to zwariować. I zdecydowaliśmy się na in vitro i mamy syna. A teraz znów starania o kolejne. Nie pozwól aby strach Cię blokował bo szkoda tylko czasu...
  17. Dziewczyny powoli wracam aby znów stanąć w szeregi i dalej walczyć. Mimo że bardzo mało się udzielalam od tamtego czasu to jestem z Wami na bieżąco... W sumie nie wiem czemu się nie udało ale czytając Was zastanawiam się czy nie zrobić sobie samej na własną rękę badań krwi chodzi mi o prolaktyne i tsh nie miałam tego dawno badanego a tak jakoś mnie tknelo że może tam będzie coś co da mi odpowiedź... Jeszcze nie byłam u swojego lekarza po nieudanym transferze wybieram się za jakieś 2 tygodnie... Co myślicie? Co Wam mówił lekarz jak się nie udało i nie było wiadomo dla czego? Zleciał jakieś badania? Bo z tego co czytałam to raczej bierzemy po transferze identyczne leki....
  18. Ja bym dobrala duphaston i na nic nie czekała. Ważne jest aby progesteron był wysoki.
  19. Ja w żadnej pracy nic nie mówiłam, nikomu. A i nawet nie brałam zwolnienia a jak już to dogadywałam się z lekarzem pierwszego kontaktu by czasem ktoś się nie pytał czy nie domyślał. Może i dobrze może i źle... Tego sama nie wiem
  20. Dziewczyny ja trochę z innym pytaniem - problem. Czy wy mialyscie silne bóle miesiaczkowe przed staraniem się o dziecko? Pytam bo ja miałam okropne okresy ból gorszy jak masaż szyjki przed porodem. Po udanej pierwszej ciąży bóle minęły ale teraz po 2 latach powróciły. Co mnie strasznie dziwi zastanawiam się czy to nie mogło mieć wpływu na mój nieudany transfer. Czy może mialyscie tak i lekarz kazał robić jakieś dodatkowe badania? Nie wiem czemu ale podejrzewam że to związane jest z hormonami bo dodatkowo zrobiłam się strasznie nerwowa... Czy macie może na to jakoś swoją teorie? Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.
  21. Kochana trzymaj się! I do następnego!!
  22. 1700 to cena za transfer oraz ogrzanie do tego leki 500zl na 2 tyg.
  23. Dziękuję dziewczyny za wsparcie do dla mnie dużo zwłaszcza że nikt o tym nie wie tylko ja i mąż i jak same wiecie to czasem bywa ułatwieniem ale i ciężarem. Jak to Werka napisała nikt nas nie zrozumie jak my się tu na forum bo wiem co czujemy i co przeżywamy. Ja robię sobie przerwę i wrzucam się w wir pracy i może w grudniu podejdę ponownie zobaczę jak moje życie ułoży się do tego czasu. Dziś jestem tylko zła już nie smutna ale nie zła na siebie a na wszystko do okola ale w sumie do końca nie wiem za co...
×