Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

JuliuszSz

Zarejestrowani
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral
  1. JuliuszSz

    Związek z kaleką mnie przerasta

    Hm. Laura nie przepada za dziećmi, więc nie chce ich mieć, ale sama mówi, że nawet jeśli zechce je mieć, ale nie będzie na tyle fizycznie samodzielna by zająć się dziećmi w podstawowym zakresie to nie ma mowy o dziecku. A Laura chce być pisarką, ewentualnie dorabiać przez internet.
  2. Kocham moją niepełnosprawną dziewczynę, ale nie wiem czy chcę z nią być. Laura ma 23 lata, ja 21. Studiuję z jednym roku z jej młodszą siostrą. Rok temu Gabi przyprowadziła ze sobą na domówkę u kolegi ze studiów Laurę. Na początku myślałem, że Gabryśka przyprowadziła ze sobą młodszą siostrę z gimbazy, na co wskazywałby jej delikatny typ urody,ale okazało się, że to Laura jest starsza. Jednak najbardziej zaciekawiły mnie to, że dziewczyna ma ze sobą kule inwalidzkie. Pomyślałem : "Po kiego Gabi przyprowadziła dziewczynę z kontuzją na imprezę? I tak siedzi i nic nie robi" Postanowiłem się o to zapytać i okazało się, że to nie jest kontuzja, tylko trwały niedowład, głównie nóg, trochę rąk i stąd kule. Do końca imprezy nie odzywałem się bo było mi głupio. Następnego dnia zobaczyłem na fejsie zaproszenie od Laury. Niechętnie przyjąłem. Okazało się, że ta moja odwaga tylko zaimponowała tej dziewczynie. Zaczęliśmy pisać, niby od niechcenia, ale potem okazało się, że mamy takie same gusta muzyczne (stary polski rock) filmowe (Uwielbiamy Rosyjską kinematografię) oraz podobne poglądy na życie. Nie zauważyłem kiedy zacząłem szukać wymówek by odwiedzać ją w domu czy zabierać na spacery i stało się - po czterech tygodniach znajomości zostaliśmy parą. Ja jestem jej pierwszym chłopakiem a ona moją czwartą dziewczyną. Uwielbiam z nią być, rozmawiać, cenię jej życie bardziej niż moje, ale powoli przeraża mnie to, że nie jest taka jak inne dziewczyny. Spacer dłuższy niż godzina? odpada, no chyba że wózkiem. Nigdy nie widziałem jej w dłuższych włosach, bo przez ten lekki niedowład nóg nie jest w stanie sama ich związać, dlatego ciągle ma fryzurę na Matyldę z "Leona Zawodowca". Buty? Tylko ortopedyczne, chyba że adidasy z usztywnianą piętą najlepiej na rzepy bo sznurówki też odpadają. Sam widziałem, że raz klapki jej spadały z nóg przy chodzeniu... No i nie studiuje, oblała parę razy maturę (matma) chociaż jest inteligentna, oczytana, czyta książki nawet pisze własną. Chodzi do weekendowej szkoły policealnej, ale co jej po Techniku BHP? Ma rentę i alimenty od ojca ( rozwiódł się z jej matką gdy dowiedział się, że Laura jest niepełnosprawna, a alimenty nadal się jej należą, bo jak dziecko jest niepełnosprawne to należą się jej do końca życia) czyli żyję z pieniędzy innych ludzi. Za to cały czas się rehabilituje, ćwiczy sama w domu codziennie ( oprócz niedziel) dwa razy w tygodniu ma rehabilitantkę no i jeździ na te turnusy cztery razy do roku, ćwiczy tam od ósmej do szesnastej, i fakt są postępy szczególnie po tych turnusach, bo zaczyna chodzić z jedną kulą, trochę z kijkami takimi do biegania, wiadomo niedowład i rehabilitacja na zawsze zostaną, ale możliwe, że będzie mogła chodzić powolutku bez kul. Kocham ją, ale przeraża mnie to, jak bardzo mamy różne życia...
  3. Kocham moją niepełnosprawną dziewczynę, ale nie wiem czy chcę z nią być. Laura ma 23 lata, ja 21. Studiuję z jednym roku z jej młodszą siostrą. Rok temu Gabi przyprowadziła ze sobą na domówkę u kolegi ze studiów Laurę. Na początku myślałem, że Gabryśka przyprowadziła ze sobą młodszą siostrę z gimbazy, na co wskazywałby jej delikatny typ urody,ale okazało się, że to Laura jest starsza. Jednak najbardziej zaciekawiły mnie to, że dziewczyna ma ze sobą kule inwalidzkie. Pomyślałem : "Po kiego Gabi przyprowadziła dziewczynę z kontuzją na imprezę? I tak siedzi i nic nie robi" Postanowiłem się o to zapytać i okazało się, że to nie jest kontuzja, tylko trwały niedowład, głównie nóg, trochę rąk i stąd kule. Do końca imprezy nie odzywałem się bo było mi głupio. Następnego dnia zobaczyłem na fejsie zaproszenie od Laury. Niechętnie przyjąłem. Okazało się, że ta moja odwaga tylko zaimponowała tej dziewczynie. Zaczęliśmy pisać, niby od niechcenia, ale potem okazało się, że mamy takie same gusta muzyczne (stary polski rock) filmowe (Uwielbiamy Rosyjską kinematografię) oraz podobne poglądy na życie. Nie zauważyłem kiedy zacząłem szukać wymówek by odwiedzać ją w domu czy zabierać na spacery i stało się - po czterech tygodniach znajomości zostaliśmy parą. Ja jestem jej pierwszym chłopakiem a ona moją czwartą dziewczyną. Uwielbiam z nią być, rozmawiać, cenię jej życie bardziej niż moje, ale powoli przeraża mnie to, że nie jest taka jak inne dziewczyny. Spacer dłuższy niż godzina? odpada, no chyba że wózkiem. Nigdy nie widziałem jej w dłuższych włosach, bo przez ten lekki niedowład rąk nie jest w stanie sama ich związać, dlatego ciągle ma fryzurę na Matyldę z "Leona Zawodowca". Buty? Tylko ortopedyczne, chyba że adidasy z usztywnianą piętą najlepiej na rzepy bo sznurówki też odpadają. Sam widziałem, że raz klapki jej spadały z nóg przy chodzeniu... No i nie studiuje, oblała parę razy maturę (matma) chociaż jest inteligentna, oczytana, czyta książki nawet pisze własną. Chodzi do weekendowej szkoły policealnej, ale co jej po Techniku BHP? Ma rentę i alimenty od ojca ( rozwiódł się z jej matką gdy dowiedział się, że Laura jest niepełnosprawna, a alimenty nadal się jej należą, bo jak dziecko jest niepełnosprawne to należą się jej do końca życia) czyli żyję z pieniędzy innych ludzi. Za to cały czas się rehabilituje, ćwiczy sama w domu codziennie ( oprócz niedziel) dwa razy w tygodniu ma rehabilitantkę no i jeździ na te turnusy cztery razy do roku, ćwiczy tam od ósmej do szesnastej, i fakt są postępy szczególnie po tych turnusach, bo zaczyna chodzić z jedną kulą, trochę z kijkami takimi do biegania, wiadomo niedowład i rehabilitacja na zawsze zostaną, ale możliwe, że będzie mogła chodzić powolutku bez kul. Kocham ją, ale przeraża mnie to, jak bardzo mamy różne życia...
×