Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

dramat_

Zarejestrowani
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral
  1. dramat_

    Czuje, że pomału gasne

    Eh, nie spotkałam się z nim tylko raz ...
  2. dramat_

    Czuje, że pomału gasne

    Nie zaproponowałam pierwsza spotkania, tylko umówiliśmy się oboje na konkretną datę. Następne spotkania były już z mojej inicjatywy. I na samym początku nie pisalam do niego. On pisał. Zabiegał, bo pisał codziennie, a ja czasami nawet nie odpisywałam przez cały dzień tylko na następny. I to on napisał mi jako pierwszy że mu na mnie zależy, a ja się z tym wstrzymywalam. Dopiero po spotkaniu dla mnie było oczywiste, że jest między nami już coś więcej niż tylko przyjaźń. Wiem, że zepsułam, bo zachowałam się jak wariatka, ale jeżeli coś się działo to nie sądzisz, że warto było chociaż jedną wiadomość napisać, zebym wiedziała na czym stoję. Nie sądzisz?
  3. Pod koniec sierpnia na jednym z portali randkowych poznałam bardzo fajnego chłopaka, jedynie 3 lata starszego odemnie. Pisaliśmy ponad miesiąc, bardzo dobrze się dogadywaliśmy, potrafiliśmy przepisać całą noc i cały dzień. Na początku października się spotkaliśmy, było trochę dziwnie wreszcie go zobaczyć. Ale cieszyłam się, bo myślałam, że wreszcie spotkałam kogoś z kim będę mogła być szczęśliwa, bo przez ponad 2,5 roku byłam sama. Ale po pierwszym spotkaniu coś się zmieniło, przestał zwracać na mnie tyle uwagi ile wcześniej. Rozumiałam wszystko, bo miał dużo pracy i jeszcze robił u siebie remont. Miesiąc minął, spotkaliśmy się w sumie 3 razy, każde spotkanie wychodziło z mojej inicjatywy, bo on nigdy sam nie zaproponował, może oprócz okresu jak pisaliśmy na samym początku. Po ostatnim spotkaniu przestał się do mnie całkowicie odzywać, a gdy już to zrobił to miał do mnie jakieś pretensje, gdzie w ogóle o nic się nie czepiałam. Później było już tylko gorzej. Nie wiedziałam co robić, czułam, że go trace, choć starałam się mu nie zawadzać i okazywać maksymalne wsparcie w tym co robił. Jednak 4 listopada nie wytrzymałam, chciałam z nim porozmawiać, żeby wyjaśnić całą sytuację, jednak rano nie miał czasu, a później odrzucał każde moje połączenie, a wiadomości zupełnie ignorował. Jak juz odebral telefon był bardzo zdenerwowany, powiedział, żebym przestała wydzwaniać, bo go nawet w domu jeszcze nie było, a była już 21. Po tym połączeniu zablokował mnie wszędzie, na messengerze i instagramie. Próbowałam jeszcze się z nim jakoś skontaktować, nawet kupiłam dodatkowy starter, żeby wysłać mu wiadomość, bo mój numer również zablokował. Ale nic. Cisza. Zrozumiałam, że to chyba koniec. Że zepsułam coś na czym mi bardzo zależało. A wydzwaniałam tak, bo zależy mi bardzo na nim. Jest pierwszym facetem od dawna, przed którym się otworzyłam bardziej. Wiedział o mnie więcej niż moi znajomi nawet. A teraz mijają dwa tygodnie od tego feralnego dnia. Wczoraj zobaczyłam, że założył konto na tym samym portalu randkowym, na którym się poznaliśmy. Też mam tam konto, założyłam je odrazu jak mnie zablokował. Serce mnie tak bolało, że potrzebowałam rozmowy z kimś obcym, żeby o tym nie myśleć. A dzisiaj napisałam mu na tym portalu, żeby mnie wszędzie zablokował, bo inaczej o nim nie zapomnę. Nie wiem już co ze mną jest, z jednej strony pisze z facetami, niby mi się podobają, niby jakoś rozmowa się klei, ale z drugiej strony ciągle mam go przed oczami, czuje jego zapach i oceniam facetów mając w głowie jego. Czuje, że po mału gasne. Że spadam w głąb jakiejś odchłani. Że moje uczucia się wypalają. Boje sie, Że już nie poczuje tego samego uczucia jakie czuje względem niego do kogoś innego. Bo to uczucie było takie szybkie i intensywne i szczere. Nie wiem już co mam zrobić, czy jeszcze jakoś się z nim skontaktować, jakoś to ratować, czy już odpuścić.
×