Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Wychodzący

Zarejestrowani
  • Zawartość

    26
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

2 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Masz rację, odszczekuję. Będziecie żyli długo i szczęśliwie. Nam wszystkim w pewnym momencie życia zaczęło schlebiać zainteresowanie innego poza partnerem człowieka, ale Ty jesteś inna. Ty postąpisz rozsądnie, nie ulegniesz emocjom nawet w trudnych chwilach życia małżeńskiego. Zresztą co ja gadam...w ogóle takich chwil u was nie będzie. Będziesz zauroczona partnerem przez resztę życia, tak jak teraz jesteś. Przepraszam za poprzedni wpis, insynuujący co innego. Teraz lepiej?
  2. Oj tam, oj tam... Niech kamieniem jako pierwszy rzuci ten, kto nigdy nie zapomniał się przelogować! Ja na dietach jestem licealistką z nadwagą a na serialach emerytowaną urzędniczką
  3. Nie ma się czym chwalić. Widzieliśmy się ostatni raz kilka miesięcy temu, pewnie z pół roku i wtedy ostatnia "normalna" rozmowa. Życzenia świąteczne były, zdawkowe, bez większych emocji. Tak to wygląda.
  4. U mnie bez zmian, czyli wyszedłem. Czy na dobre, to czas pokaże. Ja nie staram się odnowić kontaktu, ona również.
  5. Po drugie, przestań go wyzywać od dupków i innych najgorszych, bo tylko sobie szkodzisz. Na poziomie świadomym, logicznym, próbujesz sobie wmówić, że on jest dupkiem bo Ciebie zostawił, ale Twoja podświadomość robi Tobie psikusa i podpowiada Ci tak: jeśli on jest dupkiem, to kim jestem ja, skoro nawet taki dupek mnie nie chciał? W ten sposób obniżając jego wartość, podświadomie obniżasz swoją. Zdecydowanie lepiej jest spojrzeć prawdzie w oczy: on, jak każdy człowiek, ma zalety i wady. Ja, jak wszyscy, również mam wady i zalety. Nie jestem od niego ani lepsza, ani gorsza, co najwyżej inna. Nie jest nam pisana wspólną przyszłość, to jest przyczyna rozpadu związku i muszę się z tym pogodzić, im szybciej, tym lepiej.
  6. No i w ten sposób doszliśmy do sedna problemu To nie tęsknota za kochankiem jest Twoim problemem, tylko zranione ego. Cierpisz, bo to on Ciebie zostawił i pozbawił Ciebie tej możliwości. Zamiast zastanawiać się nad nim i jego zachowaniem oraz uczuciami skup się na sobie i nad tym zranionym ego. Paradoksalnie, punktem wyjścia musi być zrozumienie przez Ciebie, że miał prawo zakończyć ten związek i to nie czyni go doopkiem ani choojem, a Ciebie nie czyni kimś gorszym to, że on odszedł. Ani w jego oczach, ani w oczach kogokolwiek innego nie jesteś gorsza tylko dlatego, że mężczyzna zakończył związek z Tobą. To tylko Twoja urażona duma wmawia to Tobie, ale to nie jest prawda.
  7. I co z tego, że nie jesteś kobietą która może się znudzić, jeśli jesteś kobietą która może zmęczyć swoimi emocjonalnymi i histerycznymi reakcjami? Takie zachowania męczą i u żony, i u kochanki. Tyle tylko, że związek z kochanką łatwiej zakończyć.
  8. Ja również tego nie pojmuję. Z jednej strony pisanie o tym, jaka to jestem fajna, wyjątkowa i atrakcyjna, a za chwilę że kochanek doopek, chooj, facet bez jaj, bez klasy i stylu.Dla mnie jedno wyklucza drugie. Rozumiem, że można w młodości, nie mając doświadczenia życiowego podjąć decyzję o poślubieniu niewłaściwego mężczyzny, ale żeby wieszać psy na kochanku, z którym się jest wyłącznie z wyboru? I jeszcze do tego rozpaczać, że ten doopek i chooj się nie odzywa? To jakaś paranoja.
  9. Acha. A jak kobieta naprawdę kocha faceta to jest gotowa zrobić dla niego wszystko czyli np wspólnie z nim wychowywać jego dzieci. Czy to nie działa w obie strony?
  10. Ich kochankowie są wyjątkowi a ja nie jestem reprezentatywny, już o tym wspominałem Poza tym ja zdradzałem żonę więc nie można mi ufać i wierzyć w to co mówię. Tak bym to widział
  11. Dziwne nie? Chłop, który woli wychowywać swoje dzieci zamiast cudzych Ja bardzo chętnie porozmawiałbym z Lolą o dzieciach. Widuje przecież dzieci na ulicy, albo znajomi mają dzieci. Albo w filmach też widzi jak tam ludzie mają i wychowują, to się zna Pytałaś, czemu nie poleciałem w te pędy zakładać nową rodzinę z kochanką. Agata, zastanów się chwilkę na spokojnie i zadaj sobie pytanie: co musi mieć w głowie facet, albo raczej czego mu brak, żeby lecieć i żenić się z kobietą, która zdradzała pierwszego męża? Jeszcze lepiej: co trzeba mieć w głowie, żeby zostawić swoje dzieci i lecieć wychowywać nie swoje dzieci kobiecie, która ojca tych dzieci waliła po rogach? Dostrzegasz absurdalność i komizm tej sytuacji? Jestem złym człowiekiem, bardzo złym ale naprawdę nie jestem ciężkim ...ą Kochanek Loli też nie jest i nie zamierza brać sobie Loli na stałe. To dobrze świadczy o jego sprawności intelektualnej Co do moich rad natomiast. Jeśli któraś z was oczekuje, że będę radził facetom rzucać wszystko i lecieć do kochanek, albo zdradzanym mężom ufać swoim niewiernym żonom, to jest z wami gorzej, niż myślałem
  12. Każdy ma inne powody. Moje nie wyczerpią zatem męskiego punktu zaczepienia. Ale powiem Ci, że zastanawiałem się nad rozwodem. Tyle tylko, że nawet wtedy wcale nie miałbym zamiaru wchodzić w związek z kochanką.
  13. Oczywiście. Wystarczy się nie żenić/wychodzić za mąż
  14. Wszystko co napisałaś ma sens i są to wnioski z racjonalnego myślenia. Problem polega na tym, że przed romansem i w trakcie racjonalne myślenie poszło w kąt. Jaką masz pewność, że to racjonalne myślenie nie pójdzie w kąt drugi raz?
  15. Czucie tu nie nic do rzeczy. Absolutnie nie jestem godzien zaufania jako mąż.
×