Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

klaudia1210

Zarejestrowani
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral
  1. Są pewne granice tego, jeżeli rzeczywiście były jakieś problemy w związku, ale strona czy strony tego żałują, to ja jestem za!
  2. klaudia1210

    Rozstanie

    Cześć, piszę ponieważ od dłuższego czasu bardzo borykam się z pewnym problemem, a mianowicie z rozstaniem, które trwa już ponad rok czasu. Zacznę może od samego początku: Wszystko zaczęło się pod koniec gimnazjum, w zasadzie byłam jeszcze dzieciakiem, on też. Nazwijmy go Piotr. Od dziecka miałam przyjaciółkę, która zawsze była ode mnie pewniejsza, śmielsza, odważniejsza, lubiła poznawać nowe osoby i w lato kiedy jechałyśmy posiedzieć w upalny dzień na jakis leżakach przy zimnej lemoniadzie, siedząc na przystanku zaczęła się głupio śmiać w ekran telefonu, zapytałam o co jej chodzi, a ona wybuchając jeszcze większym śmiechem odpowiedziała ''bo właśnie załatwiłam nam towarzystwo'' - to znaczy?- odparłam. ''to znaczy, że poznałam ostatnio takiego Maćka i piszemy od paru dni i zaproponowałam, że możemy się spotkać a on weźmie ze sobą jeszcze kolegę, no wiesz.. tak, żeby było parzyście'' Kiedy doszło już do tego pierwszego spotkania, podania dłoni, poznania się, to było jak z filmu. Ja byłam zawstydzona, ponieważ ci chłopcy byli starsi od nas 2 lata, czyli wiek 18. Nie wiedziałam, czego mogę spodziewać, alkoholu nie piłam, nie paliłam i strasznie się bałam, ale z racji tego, że zawsze byłam uważana, za rozsądniejszą to zostałam ze względu na Nią- wychodzimy razem to i wracamy razem. Poznaliśmy się 6 maja, dzień po tym, jak minął rok od śmierci mojego taty; dygresja o tacie jest dlatego, ponieważ miałam po nim mieszkanie i w gimnazjum pomieszkiwałam sama, mama mi na tyle ufała, ponieważ nie spraszałam tam towarzystwa, nie robiłam jakiś imprez; Dzięki temu pierwszy raz w życiu pozwoliłam sobie na spacerowanie do bardzo późna z przyjaciółką i dwoma typkami. Złożyło się tak, że koleżanka rozmawiała z Maćkiem a ja całe trasy, które robiliśmy- z Piotrem (spacery po warszawskiej starówce). I kiedy było naprawdę późno moja przyjaciółka wpadła na pomysł, aby może zaprosić kolegów do mnie, przecież rano wszyscy się rozejdą, nie chodziło jej o to, aby zaraz wyprawiać niewiadomo co- posiedzieć, gadać i grać w karty które miałam w domu. Oczywiście nie wyraziłam zgody, nie pozwoliłam nawet na to, aby nas podprowadzili pod okolicę mojego mieszkania, bo zwyczajnie ich nie znałam. I tak wszystko się zaczęło. Piotr poprosił od Maćka numer mojej przyjaciółki a przyjaciółkę o mój numer. Zaczął do mnie pisać. Byliśmy ze sobą 2.5 roku do września 2018r. Dodam, że Piotr wyprowadził się z mamą do Londynu, tak więc związek utrzymywaliśmy na odległosć, ale ciągle byliśmy w kontakcie- snapy, telefony. Wiem, że niesamowicie był we mnie zakochany, kiedy się kłóciliśmy a był w tym czasie w Polsce, potrafił przyjeżdżać pod mój dom z przeprosinami, potafliśmy rozmawiać ze sobą godzinami, zawsze powtarzał, że najbardziej ceni we mnie to, że nie jestem jak wszystkie inne dziewczyny, nie maluję się tak dużo, nie znam się na tym nawet bardzo, nie mam w głowie ''jakie paznokcie mogę zrobić w przyszłym miesiącu'', nie byłam gamerką, ale znajdywałam czas, aby grać z nim wtedy jeszcze gry, albo aby kibicować, kiedyś jak byłam u niego w londynie potrafiliśmy wychodzić wieczorami grać we dwójkę w piłkę czy jeździć nocami na rowerach. Zawsze mogłam być sobą, kiedy wychodziliśmy z jego (starszymi ode mnie) znajomymi nidy nie nalegał ''Klaudia, masz dziś dobrze wyglądać, załóż to i to''. Mogłabym wyjśc w dresach a jemu i tak bym się podobała. Był moją motywacją do nauki, uwielbiałam to, kiedy by ze mnie dumny.Byłam ulubienicą jego mamy, lubiła kiedy przylatywałam w odwiedziny, lubiła ze mną rozmawiać, ja zresztą też- biło od niej niesamowite dobro i szczerość. Ale, żeby nie było tak kolorowo, Piotr był strasznym zadrośnikiem, łatwo padał w gniew, potrafił pisać różne głupoty, kiedy nie było mnie przez jakiś czas na facebooku i nie odpisywałam, bo padł mi telefon a wracałam od koleżanki. W wakacje robił mi awantury. Pracowałam sobie w kawiarni, w zasadzie dorabialam na swoje wlasne wydatki, i chciał zebyśmy wyjechali nad morze- zgodziłam sie, ale mówiłam, że abym mogła sobie wyjechać bede pracowac wiecej zeby na te wakacje zarobic- otóż się nie zgodził, bo twierdził, że powinniśmy czas w którym jest w Polsce spędzać razem. Powiedziałam, że w porządku, ale nie wyjedziemy wtedy na wakacje, bo pieniądze z nieba mi nie spadną. Piotr nalegał, powiedział, że oddam mu kiedyś, albo po prostu postawi. Pamietam jak bardzo chciałam RAZ zjesc sniadanie/kolacje na promenadzie, a kiedy do tego doszło i już byliśmy zaczął się kłocic ze mną, za śniadanie za 15 zł. To było strasznie poniżające. Od tamtego momentu się zaczęło. Na lotnisku też się pokłóciliśmy, nie pożegnaliśmy na co on napisał, że to zwiastun rozstania- i miał rację. Któregoś wrześniowego dnia wysłał mi sc zablokowanych osób i widziałam nieznaną dla mnie jakąś hiszpankę zablokowaną z maja- zaczęłam się kłócić, ponieważ on pracował w hotelu i skąd mogłam wiedzieć co mógł tam robić.. zachowywał sie tak jakby to było mu kompletnie obojetne. Pokłóciliśmy się do tego stopnia, że zablokowałam go dosłownie wszędzie, nie odezwał się do mnie przez 2 tygodnie- mógł zadzwonić ze stacjonarnego, albo od jego mamy. Nie zachowuje się jak primadonna, po prostu od dawna nam się nie układało, a to mnie jeszcze bardziej utwierdziło. I wtedy pojawił się Łukasz, byliśmy przez 3 lata w jednej klasie w liceum, nie kolegowaliśmy się, jak pisalismy to tylko w 1 klasie na temat kartkówek. Ale Łukasz zaczął nalegać- zaczęło się od niewinnego wyjścia do teatru gdzie mnie zaprosił- no a ja- zdruzgotana- zgodziłam się. Wyszło tak, że zaczęliśmy być razem, chodziliśmy na premiery do kin, teatrów, gdzie za każdym razem przypominał mi o byciu w ...ence, tak abym dobrze się prezentowała. Rozpoczęłam kompletnie inne życie, i po chwili zorientowałam się, że to nie jest to, to nie jest moja bajka, nie nadaje się do bycia wystawianą na pokaz, do zdjęć, do wyglądania za każdym razem dobrze, do malowania ust na każde spotkanie inną szminką. Tylko było już za późno. Piotr cały czas pisał, przyjechał nawet raz i prosił mnie o powrót. byłam jak nie ja, bez jakichkolwiek uczuć, nie chciałam go, bo znalazłam kogoś kto nie robi mi awantur, kto nie krzyczy. Gdybym miała się rozpisywać pisałabym przez kolejnych następnych pare dni, a nie w tym rzecz. Rozstałam się z Łukaszem po 2/3 msc. Męczył mnie z nim związek, ale bałam się samotności, na siłę próbowałam do tego nowego ''związku'' wprowadzić stare zasady, chciałam codziennie rozmawiać na dobranoc, być sobą i cieszyć się chwilą. Tyle, że to było zupełnie co innego. Piotr w grudniu/styczniu też kogoś znalazł przelotnie, odwrotność mnie- tatuaże, kolczyki na ciele, wulgaryzm. I później widziałam coraz to inne.. ja po zrozumieniu swojego błędu, nie byłam z nikim, ani razu nie trzymałam się z kimś innym, nie całowałam się a co dopiero mówić o stosunku. Owszem, wychodziłam, poznawałam innych ludzi, ale za każdym razem w głowie porównywałam dosłownie wszystkich do Piotrka; Przez ten cały rok, do dziś mamy jakiś kontakt. Mimo tego, że miał kogoś widziałam ''nasze'' opisy na instagramie, wrzucał jakieś piosenki, których razem słuchaliśmy, nigdy mu tego nie powiedziałam, ale znałam nazwę jego konta na yt i co jakiś czas sprawdzałam czego słucha, często pojawiały się nawet tam nasze piosenki. Wiem, że do tej pory ma nasze wydrukowane zdjęcia. We wrześniu widzieliśmy się raz i zaczęliśmy znów teraz od grudnia, w międzyczasie co jakiś czas pisząc ze sobą. Raz jest tak, że widzę, że bardzo chciałby żeby było tak jak kiedyś a czasem mówi, że na to potrzeba czasu, a ja wiem, że tego już nie będzie, bo zbyt bardzo go zraniłam, był przez nasze rozstanie w szpitalu. Chciałabym, żebyśmy byli znów razem, szczęśliwi, mimo tego, że były te kłótnie. Bardzo za nim tęsknie, zdaje sobie sprawę jak źle się zachowałam i nigdy sobie tego nie wybaczę. Na stosunek z Piotrem czekałam ponad rok czasu, z racji tego, że był straszy, bałam się tego, ale obydwoje mieliśmy ze sobą pierwszy raz. Z Łukaszem potrafiłam zrobić to niedługo po tym, jak zaczęliśmy ze sobą być. ogromnie wstyd mi o tym pisać, czuję się sama ze sobą źle, jak mogłam kiedykolwiek coś takiego zrobić, i naprawdę zrobiłabym wszystko, aby cofnąć czas. Zachowałam się najgorzej. Spotykamy się i piszemy, ale to nie jest to samo- kiedyś pisał mi zawsze co robi, gdzie będzie jechać, a teraz potrafi się nie odzywać przez pare godzin. Wiem, że to może kwestia czasu, ale pierwszy raz mam styczność z taką sytuacją; Nie wiem czy nie spotyka się z kimś, nawet na chwile. teoretycznie jak miał teraz wolne widywaliśmy się my, codziennie. Ale tak jak pisałam to nie jest to samo, potrzebuję porady, jak raz na zawsze z tym skończyć, za każdym razem przed każdym spotkaniem obiecuje sobie w duchu, że to jest na pewno nasze ostatnie spotkanie, zablokuje go i będzie dobrze, ale nie potrafię. Czy ktoś kiedyś tkwił tak jak ja teraz? Od razu napiszę, że nie chcę rozglądać się za kimś, bo nie mam parcia na nowy związek, nie jest mi to teraz potrzebne, ale jak spotykam się z Piotrkiem to w domu potrafię wracać wsopmnieniami, płakać i się zadręczać, a jak nie mieliśmy kontaktu np. w lipcu przyznam, że myślałam o wiele mniej. Chcę to skończyć, ale nie wiem jak. Blokowaliśmy się wzajemnie- ale potem znow wracaliśmy, i zawsze ktoś się odzywał- albo ja albo on. Boję się też tego, że nigdy nie poznam kogoś tak jak on, że nie będę z kimś innym tak bardzo szczęśliwa, boje się, ze znów ktoś będzie mi narzucał jak mam się zachowywać, ubierać.. to mnie bardzo przeraża. On przy spotkaniach powtarza to samo, że nigdy w życiu tak bardzo mu na nikim nie zależało, że próbował, ale z nikim nie był tak szczęśliwy.. tylko gdyby naprawdę chcial, nie spóźniałby się na spotkania a kiedy raz delikatnie się o to zapytałam dlaczego tak jest, odparł, że jak był z innymi to ''miałem to gdzieś czy jakaś dziewczyna będzie na mnie czekać 10 minut czy 40''. I takie gadanie, kiedy ja jestem pewna, że tak nie było, bo ludzie zawsze na początku się starają..
×