

Lola14
Zarejestrowani-
Zawartość
2486 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Lola14
-
Nie da sie nic doradzic. Jak ktos ci poda skluteczny pomysl, to sie podziel. Chetnie skozystam. Bo u mnie spotkanie wypalilo tak sobie. No po co ja sie z nim jeszcze spotykam? Marudzil na mnie, ze to I tamto robie nie tak, ja marudzilam na niego. W koncu jak zaproponowal, zebysmy juz moze nie marudzili tylko przytulili sie I Tak sobie trwali , to mi sie wszystkiego odniechcialo I chcialam wrocic do domu..
-
Akurat Obie wiadomosci sa zle.... Po chwali sie Wychodzacy, jak dlugo jestescie bez kontaktu?
-
Wychodzacy, Wychodzacy! A jak u Ciebie? Wyszedles na dobre?..czy tak tylko ja I siebie “postraszyles”,,?
-
Nie no, on wie ze wystarczylby jeden raz, I ja bym sie wiecej nie odezwala (o zadnym zabieganiu nie ma mowy).
-
Jakie wyrzuty??
-
Tak wlasnie Limboska jest..ja zrywalam tak z 5 razy. Ostatnie dwa razy juz nawet nie zwracal na to uwagi.. zrobil sie milszy a po tygodniu pytal czy juz mi przeszlo bo on teskni..
-
Ma to dobre I zle strony. Dzisiaj, na publicznej konferencji k powiedzial ze teskni za mna jak wariat. Nikt nie skomentowal I taktycznie przeszli do nastepnego tematu. Potem, juz z prywatnego telefonu powiedzialam mu ze przeciez mamy kwarantanne..powiedzial ze na to gdzies I musi mnie widziec. Dzisiaj powiedzialam ze nie, ze moze jutro..
-
Aha , przygotuj sie na to, ze teraz zacznie sie gonienie kroliczka..ma twoj numer telefonu??
-
jedna madra w calym gronie!!! Gratulacje. Zycze wytrwalosci! Teraz jeszcze probuj cos ponaprawiac z m..przeciez kiedys tak bardzo sie w nim zakochalas ze xk I caly swiat nie istnial.
-
Tu chyba masz racje..U nas najwiecej plotek chodzilo na samym poczatku. Paru ludzi powiedzialo mi worost, ze wyglada ze k mnie lubi. Zreszta to niemozliwe zeby nikt nas nie widzial, wtedy, na poczatku czesto chodzilismy do restauracji I barow, gdzie k trzymal mnie za reke I przytulal. Wtedy nam bylo wszystko jedno ze wszyscy beda wiedzieli. I chyba nawet tego chcielismy bo spacerowalismy za reke po shopping mallach. Dziwne I dawne to byly czasy. Potem jak zaczelismy sie spotykac u niego w domu, to stalo sie to mniej publiczne
-
Nie, mam go zapisanego z imienia I nazwiska. Oficjalnie- jakos tak lubie. Co by zrobil m I k? Nic, k poprosil by mnie do telefonu a m podal mi telefon. M wie ze taki czlowiek jak k w mojej firmie istnieje I ze z nim czesto wspolpracuje..
-
Roleta, wiem ze ci ciezko, ale musze ci powiedziec ze rozumiem twojego xk ze pomimo uczucia jakimi cie dazyl postanowil nie klasc na szale calego swojego zycia dla Ciebie. Juz raz to zrobil I wyladowal ze zlamanym sercem na dlugi czas. Glupota z jego strony byloby robic to po raz drugi, szczegolnie teraz gdy poukladal swoja rzeczywistosc..
-
Tak to wlasnie do kitu jest jak sie idzie na dwa fronty. To takie rozdzielanie sie na drobne. Powiedz nam uczciwie Mar czy m nie traci nic na tej twojej znajomosci? Bo moj m tak, wyraznie oddalilismy sie od siebie, probuje jakos to sklejac ale dopuki k bedzie w jakis sposob w moim zyciu, to to sklejanie bedzie sie rozsypywalo. Na razie z k nie mam fizycznego kontaktu, i tak zamierzam trwac jak dlugo sie da. U mnie takim wstrzasem na to “dbanie” byla sytuacja na poczatku znajomosci (pare pierwszych miesiecy). Mialam niegrozny wypadek, ale samochod skasowalam. Przeleciala mysl o zadzwonieniu do k..ale oczywiscie zadzwonilam do m ktory przyjechal jak ta karetka na sygnale I wszystkim sie zaja. Wiedzialam co na to powie k I nie mialam odwagi powiedziec mu o tym wypadku. Zrobilam najgorsza rzecz I nie powiedzialam nic a k o wypadku dowiedzial sie od szefa. Gdy w koncu dotarlam do pracy k toztrzesiony dopytywal sie dlaczego do niego nie zadzwonilam..w koncu odpowiedzialam ze nie dzwonilam do niego bo zadzwonilam do m. Bylo miedzy nami dziwnie przez tydzien. Potem wrocilo do normy. Potem jeszcze bylo kilka podobnych zdazen. Nie ma co sie dziwic mojemu k ze nie bierze mnie powaznie..
-
Jak sie moze skonczyc po hotelach nie lazicie, mala szansa ze was ktos w lozku nakryje. Jak ktos was nakryje ze bylas u niego w mieszkaniu przez trzy godziny..wymyslicie wiarygodna bajke ze przynioslas mu papiery do domu. A on zrobil ci herbate..on o tym doskonale wie..
-
Tak, Dagmara. Tak wlasnie jest z tym martwieniem (uczciwie przyznaje z mojej strony tez I tak pewnie jest I u Mar). Martwia sie o nas: czy wzielas witaminy, przynioslem ci owoce, ubierz czapke bo zimno . Fajne to I przyjemne, nie ma co mowic. Gdyby m pytal czy wzielam witaminy I ze mam ubrac czapke, to fajne by to bylo kilka razy, na dluzsza mete by wkurzalo. Pomijajac to (bo to fajne gesty) raczej malo prawdopodobne zeby k (moj czy Mar) sprzedal dom aby placic za moje leczenie gdyby taka koniecznosc byla. Inna sprawa ze my tez tego nie robilybysmy..ale jesli juz mowimy o m, to wiadomo, bez zmruzenia okiem . Taka to jest skala tej “milosci” I tego “dbania”. Latwo zadzwonic z pytaniem jak sie czujesz. Co innego powiedziec zonie ze ide do Mar do szpitala na cala noc bo sie o nia martwie (juz pomijam co Mar mialaby o tym powiedziec m). No ale, to wlasnie taka skala. Pic na wode..
-
Chyba mozna. Moje uczucia do k I do m sa zupelnie inne. Ale jednak nie wyobrazam sobie zycia z kims innym jak m
-
U was troszke dziewczyny jest inaczej. My jestesmy mezatkami...wyglada ze way jestescie wolne. Po co pakujecie sie w zwiazki z zonatymi??
-
Kinia, bo swiat sie zmienia, i to ze twoj xk na cie dzisiaj gdzies, nie znaczy ze kiedys dla Ciebie byl gotowy ryzykowac wszystko . I to powinnas pamietam.
-
Mar, no ale jak Ona bardzo chciala miec dziecko, a on sie z nia (pomimo) tego zwiazal , to albo to kolejne dziecko bardzo miec chcial, albo szalal za nia na tyle ze na to dziecko (dla niej) sie zgodzil. I Oczywiscie ze z m masz wiele wspolnego- cale zycie . Ktoras tu babeczka pisala ze jakis tam k nie odszedl od zony pomimo ze nie mieli dzieci. Dzieci to pretext, jak jest zle to I z dziecmi ludzie sie rozwodza. Jak jest dobrze to I bez dzieci sie nie odchodzi. Nie twierdze ze moje malzenstwo jest idealne, nie jest bo inaczej k by nie bylo, ale jest na tyle dobre ze to co na zycie z k do zaoferowania nijak sie ma do tego ci na zycie z m do zaoferowania
-
Jednak gdzies tam sie cieszysz ze facet (mlodszy) I na stanowisku sie toba zainteresowal . Oni wszyscy tacy sami. Kiedys, jeszcze w Polsce mialam romans z bardzo znanym politykiem. Dzisiaj by to nie przeszlo. Ktos by to dopatrzyl..dawno I fajnie bylo. Dzis nie wyglada juz Tak dobrze ..w sumie kurdupel
-
A k nie lubi podzialu obowiazkow. Te glupie poduszki w jego living room byly problemem, a co dalej? Pamietam z nistalgia jak m dom przewracalam do gory nogami, a on sie z tego cieszyl a jego mama przyklaskiwala mi..
-
Zawsze fajnie i madrze piszesz . Dziekuje. Wiesz ile ja jazd mezowi robilam? Ale on zawsze z taka madroscia do tego podchodzil. No bo moje jazdy zawsze byly, tylko ja tego nie widzialam. To k mi useiadomil jak ciezko Ze mna zyc. M mowi ze na poczatku bylo ciezko, a potem nawet fajnie bo zlozyl na moja glowe dom I nie jego sprawa.
-
Roleta, mysle ze nie o to w tym chodzi ze Mar trafila na chodzacy cud (choc I tak byc moze) tylko o jej oczekiwania wzgledem niego (lub raczej jej brak oczekiwan). Gdybys I ty rozumiala ze k musial sie nagle, niespodziewanie rozloczyc bo z wczesniej wyszla z pracy lub ze plany sie zmienily bo z, to tez by u was zgrzytow bylo mniej. Mysle ze Mar zakochala sie ze wzajemnoscia, jednak przy tym wszystkim rozumie ze to tamta kobieta jest dla k na pierwszym miejscu. Tak jak I pomimo wszystko to m jest dla Mar najwazniejszy...po/jebb..ane to wszystko..
-
A nie chodzily po miescie plotki ze zyje z tamta kobieta bez slubu. Teraz to niby normalne, ale w tamtym przedziale wiekowym to normalne kiedys nie bylo. Jeszcze w Polsce.
-
Ja tez sie ciesze ze was poznalam. Alez ja bylam samotna w tym wszystkim gdy to sie zaczelo..wtedy jeszcze k byl tylko troszke moj..czulam jak swiat mi sie sypie. Wszystko co znalam, w ci wierzylam tez sie posypalo. Wyszla ze mnie jakas nowa ja. Niemoralna, z ciemnym podwojnym zyciem. Czy to podobnie dziala u seryjnych mordercow? Tez potrafia tak przeskakiwac miedzy dwoma rzeczywistosciami? Oczywiscie u nas, pomimo wszystko, mniej szkodliwe