Iza 83
Zarejestrowani-
Zawartość
33 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Reputacja
0 NeutralOstatnio na profilu byli
Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.
-
Dokładnie tak! Mój też nie chcial tracic kontaktu na wypadek gdyby.. Właśnie po to chcą mieć ten kontakt. Zwykle egoistyczne ch... e, i wszędzie prawie taki sam schemat. Masakra .
-
Wyjdź kochana i trzymam kciuki za Ciebie! I za siebie też, żebym go całkiem wywalila z glowy i z serca. Super to ujęłaś z tym wyróżnieniem. Łaska wielka i zaszczyt że napiszą do nas! A niech spadają na drzewo. Ciekawe czy spotkają jeszcze w życiu takie fajne kobitki jak my. Wątpię. I będą jeszcze żałować swojego tchórzostwa. Ale ja prawda taka że ja też jeszcze cały czas czuję co czuję
-
Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak "tylko romans" . Nie ma romansu bez uczuć, może na początku tak, ale po czasie jest to nieuniknione. Ludzie się zbliżają do siebie, seks zbliza ludzi nie mówiąc już o rozmowach itp. Jak się kiedyś będzie musiało skończyć u Ciebie zobaczysz że będziesz przeżywała. Niestety . Za to co masz teraz, za te wszystkie piękne chwile trzeba później zapłacic.
-
Kocham go nadal, ale co z oczu to i z serca i tak sobie wmawiam cały czas. Jak piszesz o tych fazach po rozstaniu to chyba podobnie to wygląda u wszystkich. U mnie też był już płacz, alkohol i nieprzespane noce. I cały czas jeszcze myślę o nim rano i wieczorem. Ale wydaje mi się że jest już lepiej, niepotrzebnie tylko odezwał. Ile czasu minęło zanim uporałas się z tym?
-
Zazdroszczę Ci bardzo że masz już to za sobą wszystko. Ja też wiem że on będzie żałował swojej decyzji co do nas i wiem też że nie jestem szczęśliwy w małżeństwie. Mam tylko nadzieję tylko że mi przejdzie i będę to miała kiedyś gdzieś. Ale teraz boli jak diabli...
-
To tak jak u mnie. Chciał być ze mną a jest ze "złą" żoną. To takie smutne kiedy okazuje się że jednak nie byłaś tyle warta, że miłość która miała być taka piękna i wyjątkowa okazuje się jednak spaść na koniec listy jego wartości. Podziwiam Cię za to że odeszłaś, że się odważyłaś i że tym samym pokazałaś że jesteś mądra kobietą i znasz swoją wartość. Ja zostałam odstawiona na bok przez niego, ale gdy w tym tkwiłam też mialam podobne dylematy, tego zawieszenia, że niby mogę tęsknić ale nie za bardzo, że niby mogę być zazdrosna ale nie do końca itd. Masakra jakaś dla kobiecej psychiki. I też mi nie pozwala odejść definitywnie bo się odzywa. Wczoraj np. zadzwonił do pracy, i ja się pytam po co??? Co słychać, że pamięta, że myśli itp. I tym telefonem rozwalił mi wszystko co udało mi się przez te ostatnie tygodnie wypracować, żeby zapomnieć. Znów mi się wszystko przypomniało, rana otwarła, przez jeden telefon. Wybrał żonę, rozsądek, po co chce utrzymywać kontakt? Wytłumaczcie mi to..
-
No właśnie, gdzie? Podasz mi swojego maila to napiszę do Ciebie?
-
No właśnie.. tyle znaczą te wszystkie deklaracje i obietnice, wielkie g.... U mnie też tak było, wyznania, obietnice i po co to wszystko? Ja tam przynajmniej nie mówiłam o rozwodzie i nie planowałam przyszłości na wieki razem. Cieszyłam się z chwil które spędzaliśmy razem, z tego że mam kogoś kto mnie rozumie jak nikt. Masz już połowę drogi za sobą, dwa miesiące to dużo i teraz to już tylko z górki, na pewno nie będzie już gorzej a lepiej z każdym dniem. Poza tym rzeczywiście powinien się odezwać i napisać konkretnie o co myśli o tym wszystkim. Nie jest Ciebie wart... Ja też się staram zapomnieć i robię różne rzeczy ale i tak myślę jeszcze o nim codziennie. I co najważniejsze, nie kontaktuję się. Kiedyś przeczytałam, że kiedy się rano wstanie i pierwszą myślą nie jest myśl o kochanku to znaczy że jest się wyleczonym. Tego życzę wszystkim nieszczęśliwym kobietom, które się uwikłaly w taką niestety nieszczęśliwą relację bez happy endu..
-
To bardzo mądre i prawdziwe słowa. Nie masz oczekiwań, nie masz rozczarowań. Teorię mam opanowaną całkowicie, praktyka trudniejsza ale staram się...
-
Bo się zakochałaś, tak jak ja . Ile już nie macie kontaktu? Zagladasz na wasz kanał? To kiedyś minie, musi. I ta głupia nadzieja ze zadzwoni powie że kocha..i coś zrobi. Jakie to żałosne. Dobrze że są tu osoby z podobnymi problemami, nie czuję się samotna w swoich odczuciach. Damy radę, tylko musimy być twarde. Ja dziś mam taki smutny dzień. Tylko płakać mi się chce nad tym wszystkim.
-
Masz rację, to tchórz. I wiem, że nie jest idealny, może w życiu codziennym byśmy się nie dogadali, ale mimo wszystko zwyczajnie mi go brakuje. Tęsknię. Możesz coś opowiedzieć o Twoim doświadczeniu? Zainteresował mnie ten wątek z żoną..
-
Jakbym czytała o sobie.. Bratnia dusza, przyjaciel i idealny kochanek. Z tą różnicą ze u mnie nie wyszło na jaw i całe szczęście. Jeśli mogę Ci coś doradzić to są dwa wyjścia. Walczyć o miłość jeśli rzeczywiście jest, rozwiesc się i próbować szczęścia, albo uciekać najdalej jak się da od niego i tego uczucia. Mój k. Zostawił mnie z dnia na dzień bo jak słusznie tu ktoś zauważył zawsze zwycięża żona choćby nie wiem jaka była zła i okropna. Ciągle cierpię, ale z każdym dniem jest odrobinkę lepiej i uświadamiam sobie coraz bardziej, że im dłużej by to trwało między nami tym by kiedyś było boleśniejsze rozstanie. Bo nie ma przecież wiecznych romansów... I kobieta zawsze po pewnym czasie kiedy się zaangażuje czuje się źle z tym, że jej ukochany nie może jej poświęcić więcej czasu i uwagi. Jeśli Twój k. nie ma żony i jesteś pewna jego uczuć to zaryzykuj i odejdź od męża bo życie jest tylko jedno i nie będzie drugiej szansy na miłość. Nie zostaj z nim przez wzgląd na litość czy sentyment do męża.
-
Wiesz, nie chodzi o zabawę bo ja też się bawiłam. Chodzi o różnicę w przeżywaniu końca takiej relacji między kobietą a mężczyzna, o emocje jakie towarzyszą wtedy kobiecie i o to jak sobie z nimi poradzić... Co zrobić żeby zapomnieć.
-
Właśnie to jest najgorsze że niby wiem że to koniec a jednak gdzieś w głębi nie potrafię tego przyjąć do wiadomości. Z tym niemysleniem też mi nie wychodzi . Staram się zajmować różnymi rzeczami ale i tak myślę... Wiem że to kiedyś przejdzie, pytanie tylko kiedy?? Nie znam twojej historii ale na jakim ty jesteś etapie Kinia? Jak sobie z tym radzisz czy już poradziłaś?
-
To prawda. Ja też nie czytałam o konsekwencjach jakie się ponosi wchodząc w romans. I prawdą jest też to że nigdy nie ma dobrego momentu żeby to zakończyć... Chyba że się samo wypala, ale to się pewnie rzadko zdarza. Między nami zaiskrzyło i też bym w życiu się nie spodziewała tak się potoczy... Ze się zacznie i tak nagle zakończy
