Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

7O7

Zarejestrowani
  • Zawartość

    133
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

37 Excellent

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Ja kupuję głównie używane. Po prostu... wybór jest większy. Można znaleźć takie kolory, wykończenie, materiały, jakich w sklepach nie ma. A po pierwszym dziecku wiem, że najmniejsze ubranka praktycznie się nie niszczą i można dostać takie w stanie idealnym. (Ja na przykład dla swojego malucha, któremu właśnie kompletuję wyprawkę, dostałam przeuroczą ...eneczkę i spodenki, jak nowe a jeszcze odświeżone przez sprzedających (tak ładnie pachniały, że aż żal było prać), a do tego już bardziej zdroworozsądkowo, jakieś ładne śpioszki, kaftanik... ). Poluję też na wyprzedaże, i parę podstawowych rzeczy kupiłam w supermarkecie, Pepco i KiK.
  2. (P.S. Też jestem w siódmym miesiącu ciąży. )
  3. Ja mam olejek Bielendy w spraju, używam ze względu na zapach i wtedy zamiast kremu, ale fakt że także natłuszcza i nawilża przyjemnie. Olej kokosowy jest dobry - ale chyba tylko jakiś nierafinowany, eko, bo gdy kiedyś miałam po kolei dwa najtańsze, to po jakimś czasie stosowania wysuszały mi skórę. Bardzo dobrze działa balsam arganowy marki Green Pharmacy... Do mycia: szare mydło czy jakieś szare z dodatkami... Emolienty do kąpieli są naprawdę świetne, ale drogie, wszelkie np Oillan. Ogólnie wydaje mi się że od tego, czego użyjesz WAŻNIEJSZE JEST, żebyś czegoś natłuszczającego używała często np przy okazji każdego podmycia się, gdy możesz potem nanieść na brzuch, piersi, uda, tyłek. Od czasu do czasu np raz na tydzień czy kilka dni (ale nie za często), warto sobie zrobić peeling z cukru i oliwy z oliwek. Sprawdź, jeśli nie znasz. Absolutna rewelacja (tylko wanna jest od razu do mycia, po oliwie, i to koniecznie, żeby jeszcze wychodząc się nie poślizgnąć ). Ja tak postępowałam (tzn częstotliwość najważniejsza) w pierwszej i drugiej ciąży, i nie mam żadnych rozstępów ani innych problemów, a jestem dobrze po 40-tce.
  4. Niedobrze mi od takich tematów i histeryków. Własnej wiedzy życiowej nie macie ani elementarnych umiejętności rozumowania?? Pacjent zero w Polsce zakaził jedną osobę, jedną z całej wycieczki jadącej na długiej trasie autobusem z zamkniętym obiegiem powietrza, konkretnie: kobietę siedzącą blisko. Taką efektywność ma ten wirus, taka się potwierdziła później w zachorowalności, a i taka wynikała wcześniej z różnych, od dawna znanych biologicznych uwarunkowań (drogi zakażania, sposoby zakażania - to zresztą wiedza powszechna). A wy dalej o tej rządowej i medialnej propagandzie, o tych testach na ile władze mogą sobie pozwolić i o zbiorowej histerii... Ogarnijcie się umysłowo. P.S. Jestem w grupie ryzyka do potęgi entej, i w ciąży też. Funkcjonuję normalnie. Obostrzenia miałam i mam w niepoważaniu (tak się składa że znam prawo lepiej niż większość funkcjonariuszy policji). Moje dziecko cały czas bawi się w koleżankami na dworze a ja, w ciąży, żyję zupełnie normalnie. Maska? Smog by mnie do niej zmusił ale nie urojone, superinteligentne wirusy-surviwalowcy. Przecież te rozważania czy wirus w powietrzu czy na lampie ulicznej jest w stanie kogoś faktycznie zainfekować są na poziomie rozważań z kafeterii, o tym czy plemnik na ręczniku albo w wannie może spowodować ciążę u dziewczyny z wkładką domaciczną, noszącej kapturek dopochwowy i używającej globulek gdy zażyje tabletkę antykoncepcyjną pół doby po czasie.
  5. Teściowie operują porównaniami bo widzą że coś jest nie tak a nie potrafią inaczej do ciebie dotrzeć. Więcej, teściowie i ich reakcja to tylko taki papierek lakmusowy twojego sposobu wychowania. Tymczasem coś jest nie w porządku z twoim dzieckiem i to sobie uświadom, choćby i dzięki teściom. Psujesz dziecku psychikę. Wpajasz mu jakieś lęki. Pewnie sama jesteś zastrachana a dziecko czując twoje reakcje, boi się świata. Innego dziecka się syn przestraszył??? Przed gośćmi się chowa w swoim pokoju????! (To już nawet nie za tobą, bo nie dajesz wsparcia ale ucieka w jakiejś panice?!) To jakaś patologia. Weźże się ogarnij, ty, sama z sobą. Cieszy się że dzieciak ma zaufanie tylko do ciebie, że rośnie ci niepewne siebie strachajło, przeświadczone że cały świat jest niebezpieczny, może wkrótce agresywne ze strachu więc wobec słabszych (no, tu już wybiegam daleko, ale prawdopodobieństwo istnieje)? Chcesz żeby dzieciak miał poważne zaburzenia?? Zaciekawiaj tego zastrachańca, zamiast wołać i przytulać na pocieszenie, pokazuj mu (ludzi, zwierzęta, obiekty) i zachęcaj do eksploracji, mów do boidupy przyjaźnie, z entuzjazmem, to jeszcze będzie z niego dziecko. A teściom bądź wdzięczna, że już widzą niepokojące symptomy. To że porównują chłopaka do innego wnuka, nie ma znaczenia. P.S. To jest ich wnuk a nie wyłącznie "twoje dziecko". Piszesz o synu jak jakaś toksyczka. Tymczasem on ma prawo do własnej relacji ze swoimi dziadkami a nie do relacji na którą się zgodzi zaborcza matka.
  6. Moje dziecko uczyło się względnie wcześnie, bo mieszkamy na wysokim piętrze i to z wysokimi i stromymi stopniami. Natomiast gdy obserwuję dzieci z najmłodszych grup przedszkolnych (mam z mieszkania widok na drzwi wyjściowe z przedszkola ze schodami), to widzę że radzą sobie bardzo różnie a i tak opiekunki pilnują, żeby maluchy schodziły bokiem i trzymając się szczebli poręczy. Zatem - nic na siłę.
  7. Ja w pierwszej ciąży chodziłam na basen, w drugiej nie (a nie, raz byłam). Rozwijały się identycznie, zakażenie pojawiło się w każdej pod koniec (podobno to dość popularne ze względu na zmiany w fizjologii) i miałam włączony antybiotyk. Ogólnie nie widzę powodu żeby nie pływać. (Ciśnienie wywierane?? Jakiś lekarz chyba pomylił basen rekreacyjny z jakimś do nurkowania. :D)
  8. Ja urodziłam dziecko w wieku 33 lat. Wcześniej nie chciałabym. Teraz, dziesięć lat później, czekam na narodziny drugiego. I znów, wcześniej nie byłam gotowa. Ciąże nieplanowane, praktycznie bezproblemowe (przynajmniej jak dotąd, jeśli chodzi o drugą).
  9. A możesz tam zrobić USG? To by wiele wyjaśniło.
  10. O tej łapie dowiedziałam się od właściciela innego psa. Już nie zdążyliśmy do bardziej doświadczonego lekarza. Za to drugą sukę lekarz polecany wyciągnął z takiego stanu ale już nie pamiętam, jakie to były leki.
  11. Ty tak serio? Szukasz żałośnie pretekstu i wstawiasz łeb do zamkniętego pokoju bez pukania?? Odrażające!
  12. Dobrosułko, tylna lewa spuchnięta łapa a bez bolesności to typowy objaw poważnych problemów z krążeniem. (Piszę to na podstawie tego objawu u czyjegoś psa i własnego.)
  13. (Pies... hmmm... wrasta w duszę, jak żaden człowiek, nawet najbliższy. Tłumaczę to sobie tak, że tylko pies jest naraz przyjacielem, podopiecznym, towarzyszem..., i jakby był częścią naszej własnej, dzikiej natury. Gdy psa zabraknie, to jakby zabrakło kawału nas samych. Zostaje wyrwa w sercu. Można nie chcieć znowu cierpieć a jednak powstaje wola jakiegoś zapełnienia tej wyrwy.)
  14. Jeśli byś przy nim nie była i zostawiła samego, to byłoby dla ciebie chyba jeszcze gorsze. Moja ukochana ... umarła na moich rękach. Pocałowałam ją i zamknęłam jej oczy. Tak sobie czasem myślę, że przynajmniej czuła się przytulona (nawet na jeden moment odzyskała oddech). Czytając co piszesz, sądzę że lepiej będzie, jeśli wasz pies zaśnie w domu. To dość prawdopodobne. Ale na razie jest lepiej, macie leki, szukaj kardiologa, naprawdę warto. Dobrze że nie jest gorąco... Kupiliście czas, więcej miłości do odczucia dla psa. To ważne.
  15. Co do uśpienia, każde to walka organizmu o przeżycie i to w warunkach stresu u weterynarza. Rozumiesz? Znam ludzi, którzy "nie mogli na to patrzeć", i zostawiali psa. Znam psy gdzie organizm nie rezygnował. Można chcieć dobrze, bo pies chce ulgi i pomocy a zafundować mu horror w ostatnich chwilach. To naprawdę powinna być ostateczność. Jeśli pies nie cierpi bardzo a jeszcze ma chwile gdy mu dobrze, to lepiej żeby czuł się w miarę bezpiecznie i nie umierał gdzieś w gabinecie na zimnej podłodze.
×