Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

7O7

Zarejestrowani
  • Zawartość

    91
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

23 Excellent

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. No to kwarantanna czy te zalecenia/obostrzenia? To istotna różnica. Gdybym była na kwarantannie, nie wychodziłabym. Natomiast te zalecenia rządu (bo przecież nie ekspertów) ignoruję. Oczywiście zakupy robię w miarę rzadko ale o tyle ile się da: jestem sama z córką, ja w ciąży, nosić za dużo nie mogę, kupuję więc co drugi dzień mniej więcej. Natomiast jak najwięcej korzystam ze spacerów na świeżym powietrzu, w tym absolutnie ignoruję te pomysły władzy na niewychodzenie na tereny zielone czy plaże. Jest zimno więc podziębiona córa siedzi w domu ale za parę dni, gdy będzie pogoda, dokądś się wybierzemy.
  2. Mam tyle wzrostu, moja koleżanka też. Gdy miałyśmy po dwadzieścia i parę lat, to ja ważyłam 45 kg, ona 52 kg i ona wyglądała o wiele szczuplej. Śmiałyśmy się gdy pracodawca mówił, że koleżanka powinna przytyć, żeby wyglądać... jak ja. (że ja nie tak chuda i zdrowsza z wyglądu). A co do masy, było przecież odwrotnie, na dodatek dzieliło nas 7 kg różnicy. Jedz zdrowo i ćwicz. Wtedy będziesz wyglądać dobrze i czuć się lekko. (Wychudzenie osłabia i psuje proporcje ciała. Łatwo wtedy czuć się ciężką i jeszcze dopatrywać się za dużego brzucha czy bioder, choć to pomyłka w ocenie.)
  3. Uczniowie nie odpoczywają, bo nie mogą spędzać czasu w sposób dowolny, bo mają pracę w domu, bo są oceniani. W związku z tym zawieszenie zajęć nie może być liczone na poczet wakacji. Byłoby łamaniem praw dziecka do odpoczynku gdyby wprowadzono jakieś zmiany w roku szkolnym. Ja bym się nie zgodziła, zawsze mogę nie posłać dziecka do szkoły a władze skarżyć o naruszenie praw człowieka ale nie sądzę żeby do tego doszło. Natomiast musimy wymagać od nauczycieli faktycznego oceniania pracy dzieci, żeby było z czego wystawić oceny. W tej chwili wydaje się, że nauczyciele chcą zasuwać w wakacje do szkoły.
  4. A z tym covid to nie histeryzujcie, bo to choroba jak wiele innych. Nie chce mi się wyjaśniać, motłoch i tak wyłączył myślenie a wiedzy nie posiada, ale jeśli ktoś prawidłowo rozumujący też panikuje, to niech sobie sprawdzi statystyki dotyczące zachorowalności i przypadków śmierci z powodu grypy.
  5. Nauczyciele muszą się ogarnąć i zacząć, zgodnie z rozporządzeniem, oceniać pracę dzieci w domach. Póki co nas zawalają prace ale tylko z dwóch przedmiotów na wszystkie, a ocen nie ma. To nam wszystkim odbierze część argumentów przeciwko ewentualnemu przedłużeniu roku szkolnego (do czego niektóre siły prą, w świetle sprawy wyborów prezydenckich). Podejrzewam że związki zawodowe nauczycieli chcą coś ugrać. Ale to zwykły nauczyciel nie ogarnie w końcu zadań i zwykłe dziecko będzie miało zagrożoną radość z wakacji. (Ja na pewno nie poślę swojego do szkoły, bo obecna sytuacja to nie jest odpoczynek a właściwy się należy).
  6. 1) Nie ma do tego imienia ustalonego, wdzięcznego zdrobnienia (a ściślej: żadnego zdrobnienia). 2) Jeśli chce się nadać imię z rodzaju staroświeckich, należałoby zorientować się w jakich środowiskach było nadawane, jak zdrabniane, jak kojarzone. Co do tego ostatniego, czyli skojarzeń, to Gloriami, prześmiewczo w stosunku do rzeźb stosowanych w ornamentach ściennych, nazywano kobiety wybujałe, wielkie, zwaliste, ewentualnie po prostu bardzo wysokie. Nie był to komplement. No, pewnie też nie wiesz że zdrobnieniem od imienia Wiktoria jest Wikta. Nieszczególnie ładne. Obstawiam że zdrabniasz pretensjonalnie: Wiki. Tak to już jest gdy hołduje się modzie, nie znając jednocześnie podstaw kultury. Tymczasem gdy się puszcza wodze fantazji, to oczytanie powinno być jakimś odnośnikiem, buforem wobec tendencji do śmieszności i zadęcia. W każdym razie ja bym radziła jeszcze się zastanowić.
  7. Ja wychodzę normalnie, z dzieckiem do parku lub gdzie indziej (trudno znaleźć dobre miejsce bo ludzi jest więcej na spacerach niż normalnie), z psem, dziecko się dużo uczy i czyta, na zakupy też chodzę. Nie wiem jak się przyzwyczaję, gdy na ulice znów wylegną masy ludzi i miasto będzie śmierdzieć smogiem i huczeć. Badania ciążowe mam odłożone ale to i akurat pasuje.
  8. No w naszym przypadku to mąż pierwszy chciał i finalna inicjatywa też wychodziła od niego (dwukrotnie na obie ciąże).
  9. Jeśli uważasz że już pora, to zacznij o tym rozmawiać. W związku ważne jest wyrażanie siebie, rozmowa, dalece ważniejsze niż jakieś wstępne założenia czy opinia ludzi z forum. (Ja urodziłam pierwsze mając niecałe 33 lata. Gdy miałam tyle co ty, właśnie zaczęłam myśleć, że może nie byłoby źle i... sypiać z przytulanką (i to mimo że miałam dwa ukochane psy i męża do przytulania) ).
  10. Właśnie miałam zamówić ...enkę, kusiło mnie żeby dwie. Dzięki, dziewczyny! Tknęło mnie, że te ...enki kojarzą mi się z tymi z Alliexpress a tam różnie bywa ze zdjęciami, zraziły mnie... doklejone w grafice rękawy w niektórych, i postanowiłam tu sprawdzić. No to uratowałyście mnie bo miałam odłożone pieniądze, które dostałam jako prezent... Natomiast wyraźnie sklep online ma się dobrze.
  11. A biedne Unlan nie zrozumiało tematu. A tak serio: wyjmij ten kij, na pewno czujesz skąd. Optymistka, twoje pytanie jest... jakby to ładnie ująć... z dupy. Bo widzisz, jest różnica między 10-latkiem a 18-latkiem. Dzięki, dziewczyny, za podpowiedzi. Coś takiego robię. Znalazłam niedrogie (bo niewiele powyżej 10 zł) pudełka-niespodzianki, takie które się otwierają i włożę do nich cukierki i co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy, w symbolicznym kolorze. Ja dotąd stawiałam na dojrzałość relacji w rodzinie, poważne podejście do dziecka, takie głupoty jak rożek na rozpoczęcie nauki w szkole czy podobne wydawały mi się ogłupianiem dziecka (zwłaszcza gdy szkoła sama w sobie to ciekawa sprawa, przynajmniej na początku) a tu coś podobnego ale... skoro dziecko samo chce się bawić, cieszyć tym rodzeństwem, przygotowaniami, niech się bawi. Dzieci tak szybko dorastają. Tylko zastrzegam córce, że przez te ceregiele może być bardziej rozczarowana, jeśli nie zobaczy tego, co sobie wyobraziła. (Co do pójścia razem na USG to przyszła mi taka myśl do głowy ale... w ostatnim tak absolutnie super nie było i lekarz miały problem z opisaniem przypadku i ewentualnych zagrożeń, gdyby go jakiś dzieciak słuchał. W każdym razie, a nuż wieści byłyby złe, to sytuacja byłaby dodatkowo trudna.) Do wszystkich raz jeszcze: dzięki za odzew w temacie i wszystkie uwagi!
  12. Mam 10-letnią córkę, która będzie miała rodzeństwo (jak dobrze pójdzie, bo to dopiero półmetek). Nagadała się z koleżankami, naoglądała głupich filmików i chce żebym w jakiś specjalny sposób poinformowała ją o płci młodszego dziecka, gdy się dowiem z USG. Dla mnie to dziecinada, ale skoro jej zależy, to spróbuję. Niestety nic oryginalnego i atrakcyjnego nie przychodzi mi do głowy. Córa ma na myśli coś w stylu balonu wypełnionego proszkiem w kolorze kojarzonym z płcią czy takie tam. A może coś podpowiecie?
  13. Przyjęliśmy na początku, i jak się tego trzymam, że piszemy o przypadkach nagłych, poważnych. Z innymi można czekać.
  14. Spokojnie z takimi sprawami jak guz i objawy (jakaś gorączka, kaszel), zastój w nerkach możesz się zgłosić na SOR czy telefonicznie do lekarza. Rusza wtedy machina wszystkich skierowań. Nie interesuje mnie czy ci miło, czy nie. Ja piszę co uważam i akurat na podstawie doświadczenia. Na raka chorowałam ja, na raka zmarła moja mama, więc procedury znam. Stąd zapewniam, że obecna sytuacja w szpitalach zakaźnych czy z lekarzami domowymi praktycznie nie ma na diagnozowanie wpływu. No i jeszcze muszę ci coś napisać o tej konkretnej sytuacji. Skoro ktoś się czuł normalnie a za dwa miesiące był pogrzeb, to wizyta u lekarza domowego w danym dniu czy za miesiąc nic by dla zdrowia nie zmieniła. Zanim by przyszły wyniki, już by człowiek umierał. Widocznie nowotwory były tak zjadliwe i postępy galopujące że... to tylko dobrze, że ludzie się nie nacierpieli z powodu prób leczenia i nie bali długo przed śmiercią. A tak w ogóle, to ty ze strachu przed być może rozwijającym się bezobjawowo rakiem w dowolnym obszarze ciała to biegasz co tydzień do lekarza rodzinnego po skierowanie na zaawansowane badania??? Wiesz, możesz chcieć, jak ci starsi rezydenci poczekalni, ale i tak nikt ci skierowań tylu nie da ani się terminów nie doczekasz. Piszę o tym bo wydaje się, że na tym opierasz optowanie za ciągłym dostępem do przychodni czy czego tam. Tak czy siak, wydumane przypadki to nie jest temat tego postu. Tu jest o nagłych sytuacjach. Od tego są SOR-y czy np w tej chwili, może przez miesiąc, jakieś konsultacji i skierowania telefoniczne.
×