Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Wie.J

Zarejestrowani
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

2 Neutral
  1. nie jest źle, ani nie jest błędem wykazać się roztropnością i rozwagą, albo mieć wątpliwości i działać ostrożnie...Także mieć obawy do do rzeczywistych następstw naszych decyzji...
  2. Laura, z własnego doświadczenia opiszę ci sytuację gdy ja z żoną zgłosiliśmy się do Poradni Rodzinnej /to była inicjatywa żony/. Psycholog poprosił nas abyśmy codziennie /do następnej wizyty/ przekazywali sobie trzy komplementy dziennie. Ja robiłem to bez problemu a żona nie miała uzasadnienia do takich komplementów co przekazała psychologowi. Jakichś zadań i obserwacji i rozmowy z nim było więcej, ale jego wniosek był jednoznaczny: problem jest po pani stronie. Jeżeli nie zmieni pani postawy to związek się rozpadnie. Reakcja była taka: co on tam wie, co on mówi...itp. ale stopniowo żona coś tam zmieniła w swoim widzeniu i patrzeniu na mnie. Inny przykład z rodziny żony: bratanica zgłosiła się do pani psycholog także w sprawach relacji rodzinnych, także z mężem. I także dowiedziała się, że problem jest po jej stronie i powinna zmienić nastawienie do męża. Tak samo skwitowała: co ona tam mówi, co ona wie... itp. bo pani psycholog wbrew jej nadziejom nie "wsiadła " na męża "jaki to on zły". Ty jesteś bardzo wartościową osobą dźwigając i pracę /szczególnie na własny rachunek/ i dzieci i dom. Ale motywacja, ktorą podajesz jako ewentualny powód do rozwodu jest co najmniej nieprzemyślana. Oczywiste, że twój mąż mógł trafić na inną, naprawdę złą partnerkę. Zapewne jest ci przykro, że nie docenia ciebie i twoich sukcesów. Ale to inna sprawa i można o nią zawalczyć - niekoniecznie przez rozwód. Wydaje się, że rzeczywistym problemem jest powiększający się rozdźwięk w sprawach seksu, ale jednak nie taki aby specjalista nie mógł załatwić sprawy w kilka spotkań.
  3. cytuję: "...Myślałam że to tylko ja mam chore podejście. Bo on cały czas ze swoją mamusia naśmiewają się że,, przy jednej dziurze kot zdechnie,, i to że on się ogląda za innymi spódniczkami, że ogląda porno i wiesza gołe panienki u siebie w pracy jest normalne i bardzo w porządku. " Laura, wiem, że to przeżywasz inaczej, ale póki co dla mnie to są tylko sygnały aby coś zmienić w waszych relacjach. Sygnały mocne, albo ktoś powie: chamskie, ale najwidoczniej wcześniejsze delikatniejsze nie przynosiły skutku. Oczywiście, że dochodzicie do pewnych granic, po przekroczeniu ktorych trzeba będzie wybierać: dalsze trwanie w takim małżeństwie czy rozwód. Po drodze mogą też się zdarzyć permanentne zdrady w wykonaniu męża.
  4. cytuję; "...Chyba tylko to mi zostaje, chociaż jego musiał twierdzi że jestem ...ką i on po mnie zaraz będzie miał co w łóżku trzymać a ja z tak chorą głową do końca życia zostanę samotną rozwódką. " Posłuchaj Laura, ja bardzo poważnie potraktowałbym słowa teściowej. Ponawiam moje zdanie o potrzebie / najlepiej wspólnej, ale może też być jednostronnie / wizyty w Poradni Rodzinnej i u seksuologa, bo /nie chcę absolutnie cię straszyć/ ale taki scenariusz może się niestety ziścić.
  5. cytuję: "...Nie potrafię sobie poradzić z tym że on sypiał ze mną a w głowie porównywał sobie mnie pomiędzy tymi jego panienkami. Że tamta ode mnie miała lepsze cycki, tamtą nogi, a tamta tyłek.Czuje do niego skrajne obrzydzenie. " Przedstawiasz swoje emocje ale raczej trzeba do poprzedniej mojej propozycji podjęcia terapii w Poradni Rodzinnej dorzucić także seksuologa. To nie jest tak, że w trakcie waszego wspólnego aktu on skupia się na porównywaniu ciebie z kimkolwiek. A to wspominanie wcześniejszych panienek przypomina raczej sposób na poprawę jego własnego nastroju i samopoczucia gdy w relacjach wzajemnych doznaje odrzucenia.
  6. cytuję: "...Nie potrafię sobie poradzić z tym że on sypiał ze mną a w głowie porównywał sobie mnie pomiędzy tymi jego panienkami. Że tamta ode mnie miała lepsze cycki, tamtą nogi, a tamta tyłek.Czuje do niego skrajne obrzydzenie. " Przedstawiasz swoje emocje ale raczej trzeba do poprzedniej mojej propozycji podjęcia terapii w Poradni Rodzinnej dorzucić także seksuologa. To nie jest tak, że w trakcie waszego wspólnego aktu on skupia się na porównywaniu ciebie z kimkolwiek. A to wspominanie wcześniejszych panienek przypomina raczej sposób na poprawę jego własnego nastroju i samopoczucia gdy w relacjach wzajemnych doznaje odrzucenia.
  7. cytuję: " ... Na początku był niesamowity. Kwiaty, obietnice, romantyczne wyjazdy. Świetny, czuły seks. Śniadanie do łóżka. A teraz kiedy patrzę na swoje życie, po prostu mam się ochotę go pozbyć. I zależy co masz na myśli zmiany podejścia do seksu. - Edytowano wczoraj o 08:03 przez Laura123" Witaj Laura, przytoczyłem twoje słowa aby zwrócić ci uwagę, a możesz to potwierdzić u wielu innych mężatek, że takie podejście mężów, po kilku latach małżeństwa to raczej rzadkość niż reguła i najczęściej wiąże się z jakąś wspólną okazją, rocznicą itp. świętowaniem a nie z codziennością. Obawiam się, że chcesz może zbyt prosto przenieść wzorce z twojego rodzinnego domu /zakładam, że tam obserwowałaś na co dzień takie właśnie relacje między twoimi rodzicami/. Ważna jest też odpowiedź na pytanie: czy ty i jak odwzajemniałaś początkowe starania męża ? Niepokojące są te sygnały, dawane przez rodzinę męża, że była z nim wcześniej dziewczyna spełniająca z wzajemnością dobre relacje między nimi. Jest to już rzeczywiście ostatni dzwonek i oznacza, że albo sugerują ci zmianę postawy na wzór poprzedniczki, albo już zaakceptowali ewentualną zmianę partnerki w życiu ich bliskiego. Piszesz: "...po prostu mam się ochotę go pozbyć..." Może i rzeczywiście jesteś na to gotowa /tzn., że rzeczywiście wiesz jakie przyniesie to zmiany, plusy i minusy/ , ale podobnie może być z mężem. Ważne jest wiedzieć, czy ktoreś z was będzie jeszcze gotowe "zawalczyć" o wasze małżeństwo, zwłaszcza, że są dzieci. No i ważne jest rozpoznać głębsze powody twojego myślenia o rozwodzie, bo ten, ktory podajesz jest dobry ale do zgłoszenia się do psychologa w poradni rodzinnej a nie do wnoszenia pozwu o rozwód. Dla siebie samej musisz podjąć trud rozpoznania waszych faktycznych trudności w życiu rodzinnym. Pozdrawiam.
  8. Wie.J

    Dużej wagi zrzut - bez kitu - do lata

    witaj, ponownie podpisuję się pod twoim wpisem, bo razem z żoną przyjęliśmy, rok temu, podobny tryb. Mnie spadło na koniec roku 29 kg. a żonie 20. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Tak było w grudniu. Natomiast na koniec stycznia u mnie waga stanęła a na koniec lutego br. wzrosła o 1 kg. Ale i tak jestem mega zadowolony. Jednak widzę, że muszę nastawić się bardziej na obronę osiągniętego wyniku. Dołączę więcej ruchu bo do tej pory tego nie robiłem, więcej wody i więcej m.ż. Ważę się tylko 1 raz w miesiącu i nie stresuję się odchudzaniem. Z założenia nie chcę stosować żadnych diet a tylko zasady aby zmieścić się w oknie żywieniowym 8 godzinnym i spożywać 3 posiłki i żadnego podjadania w międzyczasie. No i odstawiłem cukier w każdej postaci. Mogę potwierdzić, że ten sposób odchudzania się sprawdza i nie jest bardzo uciążliwy. Pozdrawiam.
  9. Wie.J

    Dużej wagi zrzut - bez kitu - do lata

    Ela, martwisz mnie takimi wpisem. Depresja to straszna choroba i nie można jej zostawiać bez reakcji. Napisz do mnie na priv.: jerz@wa.onet.pl
  10. Wie.J

    Dużej wagi zrzut - bez kitu - do lata

    Zrobiłem podobnie. Już ponad rok nie jem cukru, słodyczy, słodzonych napojów itp. Waga spadła o 29 kg. Stwierdziłem, że "rzucenie cukru" jest o wiele łatwiejsze niż np. rzucenie palenia. Myślę, że wszyscy, którzy rzucili skutecznie palenie papierosów to nie będą mieli trudności z podobnym potraktowaniem cukru. Co prawda było tak, że przez kilkadziesiąt lat razem z żoną nie mieliśmy żadnych ograniczeń w spożywaniu smakołyków. I teraz czas już na zawsze powiedzieć: dość, stop, pa, pa tym nałogom. Robię to bez żalu, bo mieliśmy tych słodkości bez ograniczeń. Mogę potwierdzić, że po stosunkowo krótkim czasie / 2 - 4 tygodnie/ "ciągotki" cukrowe znacznie się zmniejszają - ustępują. W ciągu ubiegłego roku skusiłem się kilka razy na czekoladę i w dniu urodzin kawałek tortu. Po czym bez problemów podtrzymałem własny zakaz spożywania cukru. Gratuluję ci sukcesu i sam świadczę o tym, że można tak jeszcze długo trzymać.
  11. Wie.J

    Dużej wagi zrzut - bez kitu - do lata

    Brawo, ja w podobnym stylu /trochę bardziej restrykcyjnym/ zrzuciłem 29 kg. w rok.
  12. Wie.J

    Dużej wagi zrzut - bez kitu - do lata

    Ula, 3 lata bez słodyczy to piękny wynik. Ja dopiero rok ale nie mam z tym problemu. Wiem, że jedzenie słodyczy zamknąłem tak jak zamyka się jakiś rozdział życia, tak jak kiedyś rzuciłem palenie papierosów / dopiero bodajże za trzecim razem udało mi się na dobre. To już jakieś 40 lat temu. Porównuję odstawienie słodyczy /w każdej formie stałej i płynnej/ do rzucenia palenia i jednoznacznie mówię, że rzucenie papierosów jest gorsze, jest trudniejsze. Dlatego nie obawiam się o to, że nie poradzę sobie ze słodyczami. Zrobiliśmy to razem z żoną, która jednak czasami przekąsi coś słodkiego. Ja nie. Ale i tak żonie spadła waga o 20 kg. /okres ubiegłego roku/ a mnie 29 kg. Zastosowaliśmy własny tryb odchudzania, który zbliżony jest /co dopiero teraz odkryłem dzięki niektórym wpisom na forum/ do okien żywieniowych. Jak chcesz szczegóły to pisz: jerz@wa.onet.pl
  13. Wie.J

    Dużej wagi zrzut - bez kitu - do lata

    witaj, czytałem twoje posty na tym forum i zauważyłem, że masz dużą wiedzę dotyczącą odchudzania i diet, więc nie mogę zrozumieć gdy piszesz to co wyżej: "Dziewczyny znowu zawalilam... Juz nie wiem co ze soba zrobic..." Ja raz kiedyś, kiedyś zrobiłem błąd i w trybie głodówki zrzuciłem 20 kg. To był błąd bo chociaż trwało to kilka lat to jednak całą wagę odrobiłem i oczywiście stopniowo przebiłem do bardzo dużej nadwagi /nie przejmowałem się tym - do czasu/. Względy zdrowotne spowodowały, że podjąłem zmiany w odżywianiu i przez ostatni rok zrzuciłem 29 kg. A jeszcze czeka mnie ok. 15 - 20 kg. Ale nie mam z tym żadnego stresu, ani żadnych obaw, że waga znowu skoczy na poprzednie miejsce. Już nigdy tak nie będzie. Przyjąłem dla siebie pewne zasady i nie mam żadnych obaw, że się sprawdzą. Za długo aby je tutaj wyłuszczać, ale mogę odpisać zainteresowanym: jerz@wa.onet.pl
  14. Wie.J

    Dużej wagi zrzut - bez kitu - do lata

    Witam, w ciągu ostatniego roku schudłem 29 kg. /ze 136 na 107/. Nie liczyłem żadnych kalorii, nie stosowałem żadnych diet, żadnych suplementów, ani nawet specjalnej aktywności ruchowej. Wszystko opiera się /bo nadal mam w planie stracić jeszcze 15 -20 kg./ na przyjęciu pewnych zasad żywieniowych i niezbyt uciążliwych ograniczeń /dodatkowo wprowadzanych stopniowo/. Tłumaczenie ich tutaj zajęłoby trochę miejsca, a ew. dodatkowe wyjaśnienia są utrudnione na takim forum. Jeżeli jesteś zainteresowana pisz na priv.: jerz@wa.onet.pl Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
  15. Wie.J

    Dużej wagi zrzut - bez kitu - do lata

    Witaj Dziewczyno Lutego, przeczytałem twoje zmagania z wagą /na razie dwie pierwsze strony, ale na pewno dojadę do ostatniej, a nawet niektóre wypowiedzi/podpowiedzi skopiuję na własny użytek/. Naprawdę ciekawe. Mam już sporo lat i własne doświadczenia z odchudzaniem. Kiedyś zrobiłem błąd gdy zaaplikowałem sobie miesięczną głodówkę i co prawda zrzuciłem 20 kg. ale w ciągu następnych paru lat odrobiłem te kilogramy i stopniowo ale bez zatrzymania przebiłem o jakieś 30 kg. Trwało to dosyć długo /kilkanaście lat/ ale dopiero rok temu, po przemyśleniach zdecydowałem się coś konkretnego zrobić z tą wagą. Udało się i przez ten rok schudłem 29 kg. Tym razem nawet przez moment nie mam obaw o tzw. "jo-jo" bo wziąłem na to poprawkę w moim trybie odchudzania. Ogólnie jestem pod dużym wrażeniem twojej fachowej wiedzy o dietetyce, o odchudzaniu itp. i tylko trochę dziwię się, że nie możesz pożądanej wagi ustabilizować. Tego życzę ci tym razem.
×