Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kiwi

Zarejestrowani
  • Zawartość

    12
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Kiwi

    Ślub bez błogosławieństwa rodziców

    Zapytajcie mamy narzeczonego czy chciałaby Was pobłogosławić. Jeśli tak to pozwólcie jej na to. Jeśli masz np dobry kontakt ze swoimi chrzestnymi możesz ich poprosić ale jeśli widujecie się rzadko to chyba nie ma sensu. Wydaje mi się że wystarczy błogosławieństwo od mamy. A po błogosławieństwo od pozostałych rodziców możecie symbolicznie udać się na cmentarz np przed ślubem a jeśli jest daleko to kilka dni wcześniej. Podobnie z podziękowaniami. Mamie, która żyje możecie podziękować w domu przed ślubem, a na cmentarz zanieść kwiaty.
  2. Ja bym nie ryzykowała. Co prawda do kwietnia jest jeszcze trochę czasu i może sytuacja się zmieni ale teraz na pewno bym nie jechała. Nie chodzi tylko o to, że możesz się zarazić ale wszędzie są wzmożone kontrole. Z byle powodu mogą kogoś zamknąć na jakąś kwarantannę.
  3. Raczej ciężko żeby zajść w ciążę dzień przed okresem
  4. Co to za pokój? Co ma się w nim znajdować?
  5. Unika, nie robi awantury, po prostu nie odpowie i milczy
  6. Tylko najgorsze jest to przez to że to ukrywa w ogóle ze sobą nie rozmawiamy i męczy mnie taka sytuacja, ale każda próba podjęcia rozmowy konczy się tak samo...
  7. Nawet blada kreska oznacza ciążę. Udaj się do lekarza w celu potwierdzenia, ale polecam zaprzestać picia alkoholu i jeśli palisz to rzucenia papierosów bo jesteś w ciąży na 99%
  8. Może spróbuj porozmawiać z potencjalnym przełożonym czy nie mogłabyś zaczynać pracy od 8. Generalnie staż powinien trwać 8 godzin dziennie, może akurat się zgodzą.
  9. I to nie chodzi o to, że ja mu bronie się spotykać. Po prostu dziwi mnie to że nie chce się przyznać i nie powie gdzie idzie. W razie czego nawet nie wiedzielibyśmy gdzie go szukać... No i ta sytuacja w domu, że praktycznie ze sobą nie rozmawiamy. Z moim mężem rozmawia normalnie bo on go o nic nie pyta a ze mną nie rozmawia...
  10. Wprowadziłam się jeszcze jak mama żyła. Była ciężko chora więc znalazłam pracę na miejscu, żeby się nią zająć. Ojciec sam by sobie nie poradził. Poza tym dom, w którym teraz mieszkamy prawnie należy do mnie, jako spadek po mamie. Już część wyremontowaliśmy z mężem więc ciężko by go teraz zostawić i wyprowadzić się. Jeszcze zanim mama zachorowała planowaliśmy ślub i powrót po studiach do tego domu. Mama bardzo chciała żebym w nim mieszkała ze swoją rodziną.
  11. Witam wszystkie forumowiczki. Potrzebuje się wygadać i poznać Wasze opinie na temat mojej relacji z ojcem. Moja mama zmarła rok temu. Już w czasie jej choroby wróciłam do rodzinnego domu i zamieszkałam z rodzicami. Ojciec od zawsze był nauczony że wszystko w domu robiła mama. Niczym nie musiał się przejmować. Jego jedynym obowiązkiem była praca 8 godzin dziennie i ewentualnie koszenie trawy czy pracę w ogrodzie ale to raczej dla rozrywki. W domu nie robił nic. Gdy mama zmarła wszystko zostało na mojej głowie. Jakiś czas później wzięłam ślub i zamieszkał z nami mój mąż, który jest bardzo pomocny. Potrafi posprzątać i ogarnia wszelkie remonty. Tata nie umie nawet pomalować ściany czy zmienić żarówki. Gotowanie pranie i prasowanie jest na mojej głowie. Robię to i dla męża i dla ojca. Generalnie nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo bo mi się wydawało że tacie jest ciężko po śmierci mamy i skoro był tak nauczony przez całe życie to dalej będę wszystko za niego robić. On nawet nie ma prawa jazdy więc nie może nawet zrobić zakupow. Nie obsługuje rowniez komputera, więc rachunki itp też należą do mnie. Przed ślubem wszystko musiałam robić sama. Teraz pomaga mi mąż. Jednak od jakiegoś czasu ojciec zaczął wychodzić wieczorami. Najpierw kłamał, że tu do jednego kolegi tu do innego, ale zaczął też zamykać się w pokoju i rozmawiać przez telefon oraz całymi dniami pisze SMS y, których wcześniej pisać nie umiał... Oczywiste jest więc że ma nową kobietę. Nie chcę się jednak do tego przyznać. Gdy pytam go gdzie idzie, nie odpowie. W ogóle od tego czasu praktycznie się do mnie nie odzywa, tylko jak coś chce. Zaczęło mnie to bardzo irytować, jednak wszelką próba rozmowy na temat tego do kogo chodzi jest przez niego ignorowana. Zachowuje się jak dziecko. Ostatnio po praniu zaniosłam mu nie wyprasowane koszule do pokoju. Przyniósł je i powiedział żebym mu wypracowała. Jakoś strasznie mnie to wkurzylo i powiedziałam żeby sam sobie wypracował, ale chyba tego nie zrobił tylko schował takie pomięte do szafy. Wiem że to złośliwe ale czy myślicie że to jest ok że ja z mężem wszystko za niego robimy, a on się spotyka z jakąś kobietą, dobrze się bawi a nam nawet nie chce powiedzieć kto to? Postanowiłam że od teraz nie będę mu prasować, zmieniać pościeli, sprzątać itp... czy myślicie że to coś da? Że wtedy doceni ile dla niego robiłam i zacznie ze mną rozmawiać? Czy w ogóle uważacie że po śmierci mamy moim obowiązkiem jest usługiwanie mu skoro jest zdrowy i ma dużo wolnego czasu?
×