Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Figa

Zarejestrowani
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Figa

    Ideał mężczyzny - jaki?

    Skoro była, to nie ma co się przejmować raczej
  2. Jaki jest dla was laski ideał mężczyzny? Dobra. Nie ma ideałów, ale jaki jest dla was taki wymarzony? Ja zawsze patrzyłam na wygląd, ale od jakiegoś czasu totalnie mi się to odmienilo. To znaczy wiadomo, że to też jest ważne, ale jednak zdecydowanie bardziej patrzę na charakter. Wygląd schodzi na dalszy plan. A więc... Dla mnie taki ideał mężczyzny to taki który jest zdecydowany, pewny siebie, ma jak to się mówi "jaja", kobieta musi czuć się przy mężczyźnie bezpieczna, musi być silny, nie tylko fizycznie ale i w umyśle silna psycha, wiecie o mi chodzi. Poza tym dobrze jak potrafi okazywać uczucia, być wrażliwy, ale wiadomo, zbyt romantyczny to też źle. Dla mnie przynajmniej. Facet to facet - musi być twardy. Np nie lubię takich standardowych zachowań jak rozsypywanie płatków róż, oświadczyny pod wieża Eiffla (dobra trochę się rozpedzilam), ale to po prostu już oklepane i zbyt romantyczne. Musi także być zaradny. Chodzi mi o to by nie miał dwóch lewych rąk. Potrafił też sam czasem coś ugotować, zrobić tą kolacje czy śniadanie, naprawić coś w domu itd. I na koniec taka jedna z najważniejszych dla mnie cech to poczucie humoru. Nie lubię smutasów, nudziarzy. Musi się coś dziać. Może być to nawet czarny humor, byle jakiś był. I teraz moje pytanie, czy ktoraś na swój ideał trafiła? Ja chyba za dużo wymagam. Mężczyźni którzy weszli w ten post - potraktujcie to jako poradnik
  3. Ja kolegów mieć nie mogę a on hmmm... No jeśli chodzi o to to też jestem zazdrosna i wolałabym by skupił się na mnie. Nie chcę związku TERAZ. Kiedyś może się zmieni, dojrzeje, nie wiem. No krótko mówiąc przeszkadzałoby mi gdyby była jakaś inna. To nie chodzi tylko o seks. Naprawdę mi na nim zalezy, nie chce nic zmieniać bo jest dobrze jak jest. Jest ten flirt i to mi się podoba. Tłumacze że mi go bardzo brakuje nawet na co dzień jak się do siebie nie odzywamy. Nie myślę wtedy o seksie, a samej jego osobie.
  4. czemu uważasz że się z tego ciesze? przeszkadza mi to..
  5. Aaaa, i nasza relacja trwa 4 miesiące. niby tylko 4 miechy ale jakież burzliwe!
  6. Hej. Nie zrugajcie mnie za to co napiszę, ale muszę się tym podzielić bo zwariuję! Spotykam się z pewnym chłopakiem (on 30 lat, ja 25). Zaznaczam jeszcze raz: SPOTYKAM! Nie tworzymy związku. Mieliśmy jakiś czas temu pewne plany odnośnie przyszłości, ale chyba zaczęło mnie to przerastać. Jest mi dobrze jak jest, czyli jak jestem wolna. Mogę robić co chcę. A jednak jest on - trochę na nudy, zajmuje mój czas kiedy mam na to ochotę. Jak chce mieć spokój, czas dla samej siebie, to się wkurza. Zauważył że ostatnio się od niego oddaliłam, bo próbuję się od tego uwolnić. No ale właśnie... Nie potrafię. Brakuje mi go jak nie mamy kontaktu, setki smsów dziennie, częste rozmowy przez telefon, nawet jak wychodzę do głupiego sklepu. A kiedy się spotykamy jest cudownie. Seks z nim najlepszy! Z nikim nigdy nie czułam czegoś takiego, co z nim. Uczucie jest wieeeelkie do niego, ale nie chcę z nim być. Przynajmniej nie teraz. I nie chodzi o to, że chcę się wybawić, ale przeraża mnie myśl że mnie tak bardzo próbuje osaczać. Jest go czasem tak dużo że mam tego dość. No ale jak juz się z tego powodu pokłócimy i daje mi spokoj, to nagle odczuwam jego brak. To jest mega dziwne. Nie ma go, to jest źle. Jest, to jest go za dużo. WTF!? Ma on pewne wady w charakterze, których nie potrafię zaakceptować, ale nie przeszkadzają mi one jakoś BAARDZO z miejsca w którym się znajdujemy. Związek jak dla mnie...nie ma takiej opcji. On sie nie nadaje na związek. Gdyby choć trochę był inny, to może by coś z tego wyszło. A tak? męczy mnie to. On też się ode mnie moim zdaniem uzależnił, za dużo czasu spędzaliśmy razem i dlatego wyszło jak wyszło. Wystarczy że minute-dwie nie odpisuje i już pojawiają się pytania co robię, czemu nie odpisuje, zazdrość straszna. Nie umiem sobie go odpuścić, mimo że nasza relacja jest strasznie toksyczna. Jakby mógł to zamknąłby mnie w piwnicy. Chyba boi się że mnie straci i zaczyna wpadać w panikę. Męczy mnie on, a zarazem ciągnie mnie do niego. Nie wiem jak sobie poradzić.. Zastanawiam się czy nie odczuwam tego braku jego osoby właśnie dlatego, że zawsze był ten kontakt, a teraz czuję się samotna, jest pustka, cisza. Brakuje mi tego. Zrywaliśmy kontakt już wieeeelee razy bo miałam dość, albo on miał dość mojej olewki, kiedy przeginał. ale koniec końców jakoś tak wychodziło, że znów zaczynaliśmy gadać, spotykać się, a kiedy kończyło się seksem, to już w ogóle wracaliśmy do początku. Co jest ze mną nie tak?! Mam problem z emocjami czy jaki *uj ? Samej siebie nie rozumiem.
×