I to jest wlasnie kwintesencja Twojej osoby pod tym wzgledem. Pieniazki, pieniazki, pieniazki. Mierzysz kazdego wlasna pazerna miara, ze ludzie sie zagotuja, ze dostalas jakies pieniazki od bylego meza. Zlosc to Ciebie przeszywa, wymyslilas sobie bajke, a tu klops. Byly maz Ci laski nie robi by placic na dzieci, ale czuc jak sie gotujesz, ze wolal kogos innego I teraz kombinujesz jak go wydoic, coby pewnie na mlodke za duzo nie wydal, moze I lepiej, niech na dzieci placi, ale Ty kombinujesz tu sporo dla siebie, a to juz smieszne. Nie samymi pieniazkami czlowiek zyje, taka porada jakby kolejny "bogacz" sie zawinal, a Ty biedna nie wiesz czemu. Uwielbiam watki na tych tematach o rozodnikach, ich desperacja czasem nie zna granic.