Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Eagle

Zarejestrowani
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral
  1. Eagle

    Nie mogę jej rozgryźć

    Ale jaki mam wybór, bo nie bardzo rozumiem. Dzięki za pomoc @Cisza. Jeśli za szybko wyznam jej uczucia i to jeszcze przez telefon to spłoszy się i ucieknie.
  2. Eagle

    Nie mogę jej rozgryźć

    Tylko, że wiesz o co chodzi. Chciałbym podjąć zdecydowane kroki, bo interesuje mnie tylko związek z nią. A jak przez takie powolne działanie wrzuci mnie do friendzone? I czy nie może po prostu powiedzieć: "tak czekałam, aż zadzwonisz"? Wszyscy mówią, że niedostępność daje najlepsze rezultaty, bo dziewczyna ma czas zatęsknić. No ale racja, ja nie chcę grać w takie gry, chcę być prawdziwy - tylko że ona chyba gra a ja muszę brać w tej grze udział.
  3. Hej, mam mały problem z koleżanką. Spotkaliśmy się 4 razy, miał być kolejny ale przez wirusa nie udało się (wyjechała do rodzinnego miasta). Wszystko układa się dobrze, oprócz długich rozmów jest patrzenie sobie w oczy, sama inicjuje dotyk (ostatnio sama zaproponowała, żebyśmy w barze usiedli obok siebie a nie vis a vis, cały czas kontakt fizyczny był, nie ucieka od niego), ostatnio dała mi nawet rękę i szliśmy razem. Jednak powiedziała, że to dla niej za szybko a to gest zarezerwowany raczej dla par. Ja musiałem coś zrobić, żeby pokazać jej, że interesuje mnie tylko związek, a ona po prostu chyba chciała, żebym nie czuł się zbyt pewnie jeszcze. Jak to pewnego razu stwierdziła: "nie dam ci wszystkiego na tacy". Spoko, lubię wyzwania (ona jeszcze nigdy z nikim nie była, więc jest nieśmiała) i po prostu działam powoli. Jednakże przez tego wirusa, nie możemy się spotykać. Dzwonię do niej co jakiś czas, ona chętnie ze mną gada (potrafimy przegadać godzinę), na drugi dzień sama do mnie pisze i tak dalej. Ostatnio wziąłem ją na przetrzymanie, nie odzywałem się pięć dni, pytała czy dopiero teraz znalazłem czas żeby zadzwonić i myślała co się u mnie dzieje, że się nie odzywam, czy coś się stało. Jednocześnie, na koniec rozmowy nie chciała przyznać wprost że czekała na ten telefon. Wszystko układa się dobrze, muszę kontakt podtrzymywać (ale nie za często, inicjatywa musi iść po równo) bo co z oczu to z serca. Niestety kiełkuje we mnie ziarno niepewności, czy aby nie jestem we friendzone? Czemu ona nie chce przyznać, że czekała na ten telefon, czemu jak nazwałem nasze 4 spotkania randkami to milczy (a jednocześnie ona chce kolejne), czemu jak chciałem założyć jej kurtkę to ją ode mnie wzięła "poradzę sobie" i sama założyła? Czy ktoś kto nie był w związku byłby w stanie prowadzić tak wyrafinowaną grę z cyklu niby nie wiadomo o co chodzi ale wiadomo? Przez telefon nie sprawdzę przecież jej uczuć do siebie, pocałunek byłby dobry, ale nie mogę tego zrobić bo wirus. Ona chyba za długo jest sama. Forumowicze, forumowiczki, proszę doradźcie jak postępować dalej.
×