Autorko, kiedy tak czytam o tych twoich problemach, to naprawde jakbym samą siebie słyszała, łącznie z tym, że brakowało mi dużej liczby osób na świeta itd. I tak jak Ci napisałam, mam to jakby za sobą, bo założyłam swoją rodzinę i na niej się skupiam. I Tobie radze to samo. Wyjść do ludzi, poznać faceta, może on będzie miał dużą rodzinę, a jesli nie, to tez się tym nie przejmować, tylko budowac relację z ukochana osobą. Poszukać też pasji, przyjaciół. Ja wywodzę się z licznej rodziny, tzn. mam wielu kuzynów, ciotki, wujków. Więc zaznałam tego poczucia przynalezności do dużej wspólnoty, choc okazjonalnie, nie na co dzień. Z częścią kuzynów utrzymuję bliskie relacje, więc to taka tez namiastka rodzeństwa. Część z nich to jedynacy, inny maja rodzeństwo, ale na przykład kiepskie relacje z nimi. Życie.
W dzieciństwie miałam przyjaciółkę, a ona 4 lata młodszą siostrę. Jak ja jej zazdrościłam tej siostry. A ona jej nie cierpiała. Traktowała jak kule u nogi. Wiecznie sie kłóciły. I tak zostało do dziś. Maja sporadyczne relacje, ostatnio słyszałam, jak mówiła o swojej siostrze, że kontaltuje się z nią tylko wtedy, gdy potrzebuje pieniedzy. Patologia.
A wiesz, czego mi tak kolezanka zazdrościła? Dziadków. Wujków i ciotek. Bo miałam ich dużo, a ona prawie w ogóle. Więc widzisz, wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.