Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Xxxxxx

Zarejestrowani
  • Zawartość

    4
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. W życiu kobiety z którą zacząłem budować dość dobrze rokującą na przyszłość relacje w ostatnim czasie wydarzyło się wiele złego. Smierć bliskich osób, konflikty rodzinne, opuszczenie przez przyjaciół, a także duży stres w pracy, to wszystko spowodowało, że od jakiegoś czasu zamknęła się w sobie. Nie chce z nikim rozmawiać, nie chce się z nikim spotykać, wszystko ją przytłacza, zdarzają jej się myśli samobójcze. Ostatnio zaczęła brać leki uspokajające, ale to niewiele pomaga. Nie chce słyszeć o pomocy lekarza, czy psychologa. Niestety kilka dni temu powiedziała mi, że lepiej będzie jeśli się rozstaniemy, bo postanowiła wziąć się w garść i zmienić zupełnie swoje życie. Chce odciąć się od złych wspomnień i postanowiła wyprowadzić się do innego miasta. Nie wiem co powinienem teraz zrobić. Pozwolić jej odejść, czy walczyć o nią? Pomijając już fakt, że bardzo mnie zraniła, to jednak nadal mi na niej zależy i martwię się, że to może być jakaś choroba, typu depresja i że ona może coś sobie zrobić. Jak myślicie, co robić?
  2. Witam wszystkich i z góry dziękuje za pomoc. Jestem w związku z kobietą, która jest nieśmiała, ma zaniżoną samoocenę, nie akceptuje swojego wyglądu, nie wierzy, że może się komuś podobać, że ktoś może się w niej zakochać i chcieć zbudować z nią związek. Wielokrotnie podkreśla, że mi ufa, ale z drugiej strony jej organizm tak jakby nie pozwala jej uwierzyć w to, że naprawdę mi się podoba i że chce z nią być. Zdarzają jej się również sny o tym, że ją zdradzam czy flirtuje z innymi kobietami. Oczywiście nigdy nic takiego nie miało miejsca w rzeczywistości i ona doskonale o tym wie. Nigdy nie dawałem jej powodów do zazdrości. Kiedy patrzy w lustro, to ciagle powtarza, że jest brzydka, podczas kiedy ja uważam ją za atrakcyjną kobietę. Myśle że jej problemy są spowodowane trudnym dzieciństwem, złymi relacjami z rodzicami, brakiem znajomych i przyjaciół, a później dosyć poważnym zawodem miłosnym i wykorzystaniem przez poprzedniego partnera. Kocham moją kobietę i chce jej z tym pomóc, a także pragnę, żeby w końcu uwierzyła, że chce zbudować z nią solidny związek, a w przyszłości mam nadzieje również założyć rodzine. Nie wiem tylko co mam zrobić, dlatego pisze o tym tutaj z nadzieją, że może ktoś podpowie mi, jak mógłbym rozwiązać ten problem. Oczywiście pomoc specjalisty nie wchodzi w grę, bo chociaż uważam że to dobre rozwiązanie, to jednak moja partnerka nie chce o tym słyszeć. Będę wdzięczy za każda odpowiedź. Pozdrawiam
  3. Hej, z góry dzięki, za każdą mądra odpowiedź. Problem polega na tym, że od kiedy zawiesili zajęcia na uczelniach i moja dziewczyna wyprowadziła się z akademika do rodziców, nasz związek kompletnie się sypie. Z rodzicami nigdy nie miała dobrych relacji, nie potrafiła mieć swojego zdania i sprzeciwić się im. Oni z kolei zwyczajnie ją wykorzystują, całe dnie coś robi, zakupy, sprzątanie, gotowanie itp. Oprócz tego ma swoje zajęcia ze studiów. Ciagle tłumaczy mi, że jest zajęta, a jak w końcu znajdzie chwile czasu, to jest zmęczona. Odpisuje mi raz na kilka godzin, nie mogę z nią porozmawiać o niczym poważnym, bo o ile na luźny temat jeszcze rozmowa jakoś idzie, o tyle na poważniejszy jest przemęczona. Nie pamietam kiedy ostatnio napisała, że jej na mnie zależy, czy że cokolwiek do mnie czuje. Nie pamietam kiedy ostatnio chociażby wysłała mi coś miłego, zdjęcie, gifa, czy emotkę. Chciałbym chociaż trochę uwagi z jej strony, wirtualnego przytulasa, czy serduszko, cokolwiek co mogłoby oznaczać, że jej nadal zależy. Pomijając już fakt, że zwyczajnie brakuje mi jej bliskości. Próbowałem z nią o tym rozmawiać wielokrotnie, ale to nie przynosi efektów. Coraz częściej zaczynam myśleć o rozstaniu, ale nie potrafię tego zrobić. Kocham ją, ale nie daje już rady. Proszę, pomóżcie
  4. Drogie Panie, od niedawna jestem w związku z nowo poznaną kobietą. Niestety na kilka dni przed okresem, staje się ona nie do zniesienia. Jest rozchwiana emocjonalnie, rozdrażniona, często nawet agresywna. Potrafi pokłócić się o wszystko i od razu słyszę, że nasz związek nie ma sensu. W czasie miesiączki zdarzają jej się silne bóle brzucha i omdlenia. Niestety z powodu innych chorób, nie może przyjmować leków hormonalnych. Twierdzi, że nie da się z tym nic zrobić i że od zawsze tak ma. Chciałbym zapytać, czy to faktycznie możliwe, żeby z powodu zbliżającego się okresu popadać w takie nastroje? Rozumiem, że każda kobieta przeżywa zbliżający się okres, ale jeszcze nigdy nie spotykałem się z kobietą, która aż tak to przechodzi. Czy to naprawdę może być tym spowodowane, czy ona tylko to wykorzystuje, żeby pokłócić się o byle co? Zależy mi na niej, ale mam dosyć słuchania co miesiąc, o tym że nasz związek nie ma sensu i ciągłych pretensji o wszystko. Bardzo proszę o porady, co mogę zrobić w tej sytuacji
×