Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

BitchNaughty

Zarejestrowani
  • Zawartość

    247
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

117 Excellent

1 obserwujący

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. BitchNaughty

    Problem

    Nawet jeśli nie prowokacja to naprawdę to jest sprawa dla odpowiednich organów. Matka nie radzi sobie z dzieckiem, dzieciak 7 letni wyskakuje z nożem. Taka dość mocno patologia.
  2. BitchNaughty

    Problem

    Jeśli to nie jest prowokacja to tym dzieckiem powinien zająć się specjalista, a Tobą opieka społeczna.
  3. Nie, moja droga, ja nie mam swoich dzieci w tyłku. Nie czekam aż się wyprowadzą mogą mieszkać jak długo będą chciały, ale też nie pozwolę żeby mieszkały ze mną kiedy założą swoje rodziny. Ale kiedy już się wyprowadzą to sorry ale ja swojego czasu do nich dostosowywać nie będę, wnukami nie mam zamiaru się zajmować, sama będę dysponować swoim czasem. Niańczyć dorosłych dzieci też nie będę. *owszem zdaje Ci się, mają mnóstwo praw, wolności, ale też mają obowiązki. To się nazywa wychowanie moja droga. Dziecko musi mieć obowiązki ale i prawa.
  4. Ale jak widać Twoja mama ma taki charakter i go nie zmienisz. Więc radzę skupić się na rodzinie, którą założyłaś, a nie mieć ciągły żal.
  5. Oczywiście autorka również będzie miała wkład w wysokości 2,5 tys (tak, tak wiem, nie dzilii się na pół). Sąd zasądza alimenty na uzasadnione potrzeby dziecka, co trzeba udokumentować. Mam nadzieję, że autorka ma potwierdzenie, że wydaje na utrzymanie dziecka 4-5 tys miesięcznie w zakresie uzasadnionych potrzeb. A co do wydawania pieniędzy przez faceta. Misiu kolorowy, jego kasa i wydaje ją na co chce, a Tobie nic do tego. Czyżby bolało, że skończyła się kasa faceta i trzeba będzie trochę obniżyć standard życia, pójść do pracy?
  6. Uważam, że to ok, a proszenie się o zainteresowanie jest poniżające. Ja jak będę już na emeryturze również będę wyjeżdżać, wychodzić i robić to co ja uważam za słuszne. I moje dzieci nie mają prawa mieć do mnie o to pretensji. A bierzesz pod uwagę, że ktoś może być zmęczony po pracy i ostatnie o czym myśli to spacery i wizyty?
  7. Tak, zaprzeczę, bo mną się babcia nie zajmowała tylko matka i ojciec, którzy radzili sobie sami. Widzisz i Twoja mama i teściowa same gospodarują swoim czasem. Chcą gdzieś jechać to jadą, chcą wyjść to wychodzą, chcą leżeć i nic nie robić i mają do tego prawo. Twoja mama pracuje więc w weekend chce odpocząć, a nie bawić dziecko i ma do tego święte prawo. Ma prawo do ciszy, spokoju, własnych planów.
  8. Mam nadzieję, że się jednak nie rozmnożysz dziecko.
  9. Hej hej, ale babcię mają święte prawo same dysponować swoim czasem. Jak chcą iść do fryzjera, kosmetyczki, jechać do sanatorium to jest ich sprawa i nikogo nie powinno to interesować. Zresztą kobiety w wieku 50 lat są przeważnie aktywne zawodowo więc totalnym chamstwem jest jeszcze wciskanie wnuków kiedy babcia chce odpocząć po pracy. A nawet jeśli nie pracuje to ma prawo leżeć nawet do góry tyłkiem i nic nie robić. Ja też będę taką babcią. Wnukami się zajmować nie będę, a jeśli już to wtedy kiedy ja będę miała ochotę i moje dzieci się zgodzą. Nie będzie żadnej opieki na pełen etat, podrzucania kiedy chcą, co to to nie.
  10. No to coś poszło nie tak w wychowaniu i wpajaniu pewnych rzeczy dziecku Twojej bratowej. Jakoś moje dzieciaki nie rzucają się na takie rzeczy mimo, że w domu takich nie mamy. A mnie jest szkoda dzieci, które jedzą takie rzeczy, bo często jest to podawanie ich bez ograniczeń. Jak widzę otyłą matkę i córkę, które jedzą świństwa to mi szkoda dziecka, bo jak widać matka ma w nosie zdrowie własnego dziecka. Zresztą nie oszukujmy się cola nie gasi pragnienia tylko ja wzmaga, kupne chipsy nie są zdrowe, bo są napakowane chemią. I po co pchać w dziecko takie rzeczy od małego? Przynosi to jakieś korzyści?
  11. Ale o co Ty masz pretensje? Twoja matka już swoje dzieci wychowała i nie ma żadnego obowiązku wobec wnuka. Twoje dziecko to Twój obowiązek. Czas wreszcie zrozumieć, że dziadkowie mogą ale nic nie muszą. Wtedy będzie mniej rozczarowań.
  12. Ja moim dzieciom nie zabraniam jeść słodyczy, chipsów ale... Spróbowały chipsy i im nie smakują, spróbowały cole i im nie smakuje, czekolady nie lubią, fast foodów również. I jakoś nie rzucają się na takie rzeczy u kogoś, bo ja takich rzeczy nie kupuję. Wolą owoce, warzywa, domowe ciasto, wyciskane soki, wodę. Zresztą ja sama nie lubię chipsów, coli, fast foodów, gotowych dań itd i ich po prostu nie kupuję. Dzieciaki do szkoły noszą posiłki przygotowane w domu, nie kupują w sklepiku szkolnym żadnych drożdżówek, słodyczy napojów, bo ich nie lubią i mają też wpojone odpowiednie nawyki żywieniowe. Ktoś tu podał przykład częstowania przez kogoś. Moje dzieciaki grzecznie odmawiają i jakoś nigdy nikt ich nie wyśmiał.
  13. A z jakiej racji dziadkowie mają brać dziecko na wakacje? Matka nie ma czasu dla dziecka, a rodzina ma go mieć, bo matką w sumie ma gdzieś swoje własne dziecko?
  14. I to jest złe podejście właśnie. Ja bym odmówiła, bo to ja rozporządzam swoim czasem i nie ma czegoś takiego jak poczucie obowiązku za dzieci w rodzinie. Poczucie obowiązku to mogę mieć wobec swoich dzieci. Głupio to nie odmówić tylko głupio jest wciskać swoje dzieci komuś.
×