Witam. Mieszkam z toksyczną matką. Jak ją określić jest wampirem energetycznym, apodyktyczna, manipulatorka emocjonalna, sabotuje usamodzielnienie się i co najważniejsze stosowała przemoc ekonomiczną. Został mi jeden krok wyprowadzka i odcięcie pępowiny emocjonalnej. Za młodu widziałam że coś nie tak ale myślałam że ze mną jest coś nie tak a ona utwierdzała mnie w tym przekonaniu. Wtedy nie było internetu. A skoro nie było alkoholu, było co jeść, nowe i czyste ubrania to nie ma problemu i powinnam być wdzięczna takie było podejście. Po 30 zaczynałam dostrzegać problem i nazywać po imieniu. Przez dekadę próbowałam walczyć o siebie nawet mi się udawało ale pech chciał że w ostatniej pracy trafiłam na mobbing, oczywiście matka mnie oskarżyła że przez moje zachowanie mnie tak traktują. Wpadłam w alkoholizm i niewiele by brakowało abym znalazła się na tamtym świecie. I wyszło jeszcze z siostrą. Wzięła sobie cały dom który miał być na połowe. Niech sobie bierze, mam gdzieś ten dom ale siostra oczekuję i matka od demnie że będę dawać jej pieniądze na remont domu i siedzieć cicho, bez żadnych praw. Siostra nawet zbuntowała rodzinę przeciwko mnie bo się postawiłam. Psychiatra, rezygnacja z pracy i wyszłam na ostatnią prostą. Teraz ten ostatni krok wyprowadzka. Widzę jak jest ale mimo tego muszę odciąć pępowinę emocjonalną. Niektórzy mówią nawet że to jest uzależnienie od oprawcy. Nie oczekuję złotego środka bo takiego nie ma. Jakie były wasze doświadczenia i jak sobię radziliście po wyprowadzeniu się i odcięciu emocjonalnej pępowiny. Planuję ograniczyć kontakt a jak matka będzie natarczywa to nawet zerwać kontakt. W tym momencie boję się abym się nie złamała i wróciła.