Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Krokus

Zarejestrowani
  • Zawartość

    577
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Krokus

  1. Mysle ze to jest ok. Ja juz nie pamietam jaki dopochwowy brałam ale wybrałam opakowanie. Potem robilam kilka dni przerwy i kolejne opakowanie. Ogolnie to chyba ze 3 opakowania dopochwowych wzielam w ciagu 3 mcy. A doustne brałam codziennie przez 3 miesiace. I potem transfer. Po transferze juz nie brałam tych dopochwowych.
  2. Ja brałam doksycyklinę bo po poronieniu miałam potężną infekcję bakteryjną i miałam ogólnie chyba ze 3 kuracje antybiotykowe na przestrzeni 5 miesięcy, ale brałam mało (albo wcale) probiotyków. W tamtym czasie robiłam intensywnie transfery zarodków wysokiej klasy i żaden się nie przyjął (w sumie po poronieniu podałam chyba 5 zarodków). Myślę że albo nie pozbyłam się do końca infekcji albo też antybiotykami wyjałowiłam sobie całkiem środowisko w macicy. Dopiero jak zrobiłam kilkumiesięczną przerwę w transferach, wzięłam doksycyklinę i potem przez 3 miesiące intensywnie probiotyki (ładowałam w siebie probiotyki codziennie doustnie, a dopochwowo seriami, tak jak na ulotce do probiotyków było zapisane). I dopiero wtedy transfer zaskoczył. A wcześniej przy tych 5 zarodkach to albo beta zero albo biochemy były.
  3. Tak, ja to pisałam. U mnie to zdało egzamin bo dziś cieszę się dwumiesięczną córeczką.
  4. Ja to pisałam. Lekarka z mojej czeskiej kliniki zaleciła. Probiotyki doustne i dopochwowe z lactobaccilus (nieważne jakiej firmy). Żeby zarodek się przyjął, musi być w macicy odpowiednie środowisko czyli brak infekcji bakteryjnej z jednej strony (czyli brak stanu zapalnego endometrium) oraz dobre bakterie (lactobaccilus) z drugiej strony. Jednym słowem musi być odpowiednia flora bakteryjna.
  5. U mnie tak zaczynała się implantacja zarodka. Wyglądało to jak alergia na pyłki (alergii nigdy nie miałam) - kichanie, łzawiące oczy itp.
  6. U mnie było podobnie i podobnie jak Ty byłam zła na klinikę. Do 5 doby dotrwały dwa i jeszcze jeden podgonił w 6 dobie. Jeden podany i córeczka. Pozostałe dwa przebadane i oba zdrowe. I teraz dylemat co z nimi robić bo raczej nie odważę się na kolejną ciążę, ale còreczka jest tak cudowna że aż żal je niszczyć lub oddać do adopcji. Także jak jest za dużo to potem dylemat.
  7. Ja też w pierwszej ciąży Pappa i Harmony a w tej ostatniej Pappa i Safe.
  8. Ja przy NIPT (Non-invasive prenatal test) podawałam jej wiek.
  9. Stres niestety jest całą ciążę, z mojego doświadczenia, bo na każdym etapie jakieś zmartwienia są i na każdym etapie ciążę można stracić. To nieuniknione. Tylko osoba niczego nieświadoma się nie stresuje.
  10. U mnie też tak to wyglądało. Takie nitki śluzu podbarwionego na różowo-brązowo. Dwa dni przed spodziewaną datą miesiączki. I tylko w ten jeden dzień, dwa razy. Na następny dzień nic już nie było. Aczkolwiek tylko ten jeden raz miałam plamienie implantacyjne. Przy poprzednich ciążach nie miałam tego.
  11. Jakikolwiek probiotyk z lactobacillus.
  12. Mi zaleciła moja klinika coś co super się u mnie sprawdziło. Probiotyki doustnie i dopochwowo, na trzy miesiące przed transferem i aż do transferu. Ja też na własną rękę zrobiłam sobie te 3 mce wcześniej kurację antybiotykową Doksycykliną. Ten antybiotyk podaje się często przy przewlekłych zapaleniach endometrium. Także przyjęłam antybiotyk a potem intensywnie faszerowałam się probiotykami. I u mnie to dało udany transfer po półtora roku intensywnych nieudanych transferów (miałam co najwyżej biochemy).
  13. Zaskoczona jestem. Zawsze słyszałam, że przy plamieniach właśnie się redukuje Clexane. A Twoja dawka jest naprawdę duża. Dobiera się dawkę do wagi ciała, ale jest za duża do tego ile ważysz.
  14. Nie badałam w ogóle. Tzn. zbadałam proga raz żeby sprawdzić czy nie za niski. Potem już nigdy nie zbadałam.
  15. Estrogeny do końca 8 tyg a progesteron do końca 14 tyg. Schodzenie z dawek obu leków stopniowe.
  16. Też się cieszę. Drugi raz bym już się teraz bała iść znów przez ciążę i poród.
  17. Ja miałam krwiaka sporego w ciąży, przez wiele tygodni. Nigdy się nie opróżnił i nie było krwawienia, ale lekarze mówili że to Clexane utrzymuje go w macicy i kazali mi zredukowac dawki. Bo brałam w pewnym momencie Clexane 0.6 i acard 150mg.
  18. Rozważ redukcję Clexane do jednej dawki dziennie 0.4 i ewentualnie acard 150mg jako prewencja preeklampsji.
  19. Na tym etapie już się nie podwaja co 2 dzień. Świetna beta. Jeśli nie masz kłopotów z krzepnięciem to jesteś na mega wysokiej dawce Clexane (2x0.4). Uważaj z tym bo jeśli będziesz miała krwiaki to one moga prowadzić do odklejenia łożyska. Ja byłam na dawce 0.4 Clexane i Acard 75mg przy PAI-1 4g/4g
  20. Bierzesz heparynę i acard? Przy nich powstają krwiaki w macicy, które czasem się opróżniają.
  21. Trudno stwierdzić jeszcze. Trochę chyba tak a dużo osób mówi, że podobna do mnie. Powiem tak, jakby mi ktoś teraz zaoferował dziecko z mojej komórki ale pod warunkiem oddania jej, to nigdy bym się na to nie zgodziła.
  22. Dziewczyny wpadam na chwilę żeby się pochwalić, że urodziłam śliczną i zdrową dziewczynkę. Po wielu procedurach, lekach, niezliczonych lekarzach i klinikach, liczby transferów nawet nie pamiętam, po poronieniach, w tym wieku co PolaMela doczekałam się i ja. Wszystkim starającym się życzę powodzenia i bardzo dodaję otuchy. Jest to bardzo trudny proces ale na końcu nagroda jest przepiękna.
  23. Nie robiłabym już na swoich. Ja pierwsze ivf w wieku 40 lat z AMH 2.5. Zrobiłam genetyczne badania. 4/4 zarodki nieprawidłowe. W sumie 6 procedur na własnych (w 3 różnych klinikach, różne leki, różne procedury). Nie udało się ani razu. Wg mnie strata czasu, pieniędzy i, co najważniejsze, kolejne niepowodzenia siadają bardzo na psychikę. A z tego już niełatwo się podnieść.
×