Mnie to story z książką z figurami rozbawiło, bo po pierwsze Anka zachowywała się tak strasznie sztucznie, wyglądało jakby tylko chciała cokolwiek wrzucić na stories. A poza tym pisała, że jest zachwycona, a totalnie tego nie było widać ani na jej twarzy ani w tonie głosu Poza tym, mówiła tak szorstko, bez uczucia i w taki sposób, że raczej małe dziecko nie jarzyło, o co biega
Ja na przykład jak byłam mała to uczyłam się z tatą różnych rzeczy, np geografii, graliśmy w różne gry edukacyjne, mama mi non-stop kupowała książki popularnonaukowe dla dzieci. Z dziadkami ciągle rozwiązywaliśmy krzyżówki i oglądaliśmy turnieje. Ale takie zainteresowanie trzeba non stop pielęgnować, a nie że raz kupisz książkę i już z głowy