Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

jakijakajakie

Zarejestrowani
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. wynajełam mieszkanie,lokatorka nie ma zamiaru płacic za czynsz,okupuje moje mieszkanie,traktuje jak przechowalnie,w mieszkaniu smierdzi,jest zimno bo nie jest ogrzewane,niby jej tam nie ma,dług na 2500 zł,nie wyrzuce jej "legalnie" póki umowa trwa,ona nie pracuje, nagle prace straciła, żyje z 500+ i alimentów na dzieci. ani prosba,ani grozba nie działa, adwokat tez nie pomogł
  2. bo taka umowa jest bezpieczna dla właścicieli,ze zwykła umową,to lokator jest za przeproszeniem wrzodem na d...
  3. jakijakajakie

    Lęk

    grubo,a czego nie zdążysz z chłopakiem bo tego wątku nie rozumiem,serio jestes jakas znerwicowana mi na to pomaga seks, polecam,możesz z kolegą,koleżanka jak wolisz, ale tobie luzu potrzeba
  4. teraz już wiem, że w grę wchodzi tylko umowa okazjonalna
  5. witam, na początku wszystko cacy, ja mam puste mieszkanie,ona chce wynająć.Mówię co tam, niech nie stoi puste, szkoda,niech się rata spłaca .Jeszcze przed remontem ,baba mieszkania nie widziała ona juz je chce. dobra.Pierwsza moja głupota:brak kaucji,druga zero wypytania ludzi co to za osoba(podobno znana we wsi,teraz to wiem) czynsz płaciła,rachunki tez,dwa razy sprawdziłam było ok, to mówię co będę dalej sprawdzać, nikt z sąsiadów skarg nie miał(na dzień dzisiejszy wszyscy narzekają), to pięknie.Ale, to było zbyt piękne,wiedziała o naszych kontrolach no i jak już poczuła luz to się zaczęło,ale ja dowiedziałam się o tym przypadkiem,wiem nie uwierzycie, ale tak było. pierwsze ostrzeżenie,ale nie wiem czemu nie sprawdziłam reszty,o bosze jaka ja głupia byłam jak przyszedł rachunek,pokazałam jej,ok.przyszło wezwanie do zapłaty.dzwonie i ona do mnie, że ona nie ma z czego,mowie ok to ty nie będziesz miała prądu nie ja,luz możesz nie płacić.poszła słuchajcie(czytajcie) z samego rana i zapłaciła. czynsz płatny ostatniego dnia miesiąca jak już był 10 to mowie coś jest nie tak,dzwonie,nie odbiera,pisze-odpisuje , że jej nie ma.ok, a ze byłam w okolicy podjadę i co siedzi krowa taka i kawkę popija w kawiarence wiejskiej ,wystraszona ja połowę tylko mam, jutro dam druga połowę. ok,ja dalej nie sprawdziłam reszty,dlaczego teraz sobie pluje w brodę. sytuacja na dziś? zadłużenie na wodę ponad 2 tys,prąd nie dużo bo 200 zł(ale grosz do grosza i robi się ładna sumka),czynsz 1200 za jeden miesiąc,i mieszkanie okupuje bo umowę ma do końca lata,ale tam nie mieszka ma tylko rzeczy,wodę zużywaja myszy,lodówka pełna chodzi chyba na baterie,ona nic nie używa,pranie chyba jej sąsiadka robi,bo jak zrobiłam wjazd na chatę to świeżutkie sobie wisiało. a jak się dowiedziałam o zadłużeniu? a no z rzeczoznawcą weszłam(za jej zgodą mam to w smsach) bo chciałam sprzedać lokum i list leżał sobie zaadresowany do mnie na szafce przy wejściu,to otworzyłam , jak w mieszkaniu(kamienica) było 10 st tak ja czułam jak by było ponad 40na plusie,wk..... się. sprawa oddana do adwokata,ale adresu jej przebywania nie mam,adwokat jedno pismo wysłała na adres mieszkania bo gdzie to wysyłać jak jej tam nie ma,ona nie zapłaci bo nie ma z czego.weszłam na mieszkanie,nic nie zniszczyłam,rozrzuciłam klamerki,poduszki z kanapy zrzuciłam i zjadłam cukierka. ona mnie straszy ze na policje pójdzie bo zniszczyłam jej rzeczy prywatne,ona tam nic nie zużywa to za co ma płacić,ponawiam lodówka na ful wypakowana żarciem,serio nie zużywa mi prądu,a to pranie to z deszczówki robi? przechowalnia rzeczy tez płatna raczej jest, jak jej się pozbyć, mieszkania nie chce opuścić bo nie ma jak wziąć rzeczy tak pisze, ale potwierdza , że tam nie mieszka,szkoda, że nie ma funkcji przesyłania zapachu przez neta,śmierdzi tam jakimiś szczynami,pleśnią, no nie ogrzewa mi mieszkania to grzyb będzie na bank,jak mam ją jeszcze wyprosić? a niby nie jeździ, ale komuś dala klucze kto tam chodzi i dzięki temu dowiedziałam się kto. co radzicie??? odcięcie wody jest bardziej skomplikowane niż samo to słowo,energia do załatwienia,ale to nic nie da skoro jej jakby tam nie ma.ale ja dostępu nie mam,mieszkanie niszczeje przez to nie ogrzewanie.Adwokat kasę wziął i cisza
  6. witam, na początku wszystko cacy, ja mam puste mieszkanie,ona chce wynająć.Mówię co tam, niech nie stoi puste, szkoda,niech się rata spłaca .Jeszcze przed remontem ,baba mieszkania nie widziała ona juz je chce. dobra.Pierwsza moja głupota:brak kaucji,druga zero wypytania ludzi co to za osoba(podobno znana we wsi,teraz to wiem) czynsz płaciła,rachunki tez,dwa razy sprawdziłam nyło ok, to mówie co bede dalej sprawdzać, nikt z sasiadów skarg nie miał, to pieknie.Ale, to było zbyt piekne,wiedziała o naszych kontrolach no i jak juz poczuła luz to się zaczeło,ale ja dowiedziałam sie o tym przypadkiem,wiem nie uwierzycie, ale tak było. pierwsze ostrzezenie,ale nie wiem czemu nie sprawdziłam reszty,o bosze jaka ja głupia byłam jak przyszedł rachunek,pokazałam jej,ok.przyszło wezwanie do zapłaty.dzwonie i ona do mnie, że ona nie ma z czego,mowie ok to ty nie bedziesz iała pradu nie ja,luz możesz nie płacic.poszła słuchajcie z samego rana i zapłaciła. czynsz płatny ostatniego dnia miesiaca jak juz był 10 to mowie cos jest nie tak,dzwonie,nie odbiera,pisze-odpisuje , że jej nie ma.ok, a ze byłam w okolicy podjade i co siedzi krowa taka i kawke popija w kawiarence wiejskiej ,wystraszona ja połowe tylko mam, jutro dam druga połowe. ok,ja dalej nie sprawdziłam reszty,dlaczego teraz sobie pluje w brode. sytuacja na dziś? zadłuzenie na wode ponad 2 tys,prad nie duzo bo 200 zł,czynsz 1200 za jeden miesiac,i mieszkanie okupuje bo umowe ma do konca lata,ale tam nie mieszka ma tylko rzeczy,wodę zyzywaja myszy,lodówka pełna chodzi chyba na baterie,ona nic nie uzywa,pranie chyba jej sasiadka robi,bo jak zrobiłam wjazd na chate to swiezuutkie sobie wisiało. a jak sie dowiedziała o zadłuzeniu? a no z rzeczoznawca weszłam bo chciała sprzedac lokum i list lezał sobie zaadresowany do mnie na szafce przy wejsciu,to otworzyłam , jak w mieszkaniu(kamiecica) było 10 st tak ja czułam jak by było ponad 40na plusie sprawa oddana do adwokata,ale adresu jej przebywania nie mam,adwotak jedno pismo wysała bo gdzie to wysyłać jak jej tam nie ma,ona nie zapłaci bo nie ma z czego.weszłam na mieszkanie,nic nie zniszczyłam,rozrzuciłam klamerki,poduszki z kanapy zrzuciłam i zjadłam cukierka. ona mnie straszy ze na policje pójdzie bo zniszczyłam jej rzeczy prywatne,ona tam niec nie zuzywa to za co ma płacic,ponawiam lodówka na ful wypakowana żarciem,serio nie zuzywa mi pradu,a to pranie to z deszczówki robi? jak jej sie pozbyć, mieszkania nie chce opuscic bo ne ma jak tak ppisze, ale potwierdza , że tam nie mieszka,szkoda, że nie ma fukcji przesyłania zapachu przez neta,smierdzi tam jakimis szczynami,pleśnia, no nie ogrzewa mi mieszkania to grzyb bedzie na bank,jak mam ją jeszcze wyprosic? a nieby nie jezdzi, ale komus dala klucze kto tam chodzi i dzieki temu dowiedziałam sie kto. co radzicie???
×