Anka19
Zarejestrowani-
Zawartość
138 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Anka19
-
U mnie było tak samo ból pojawił się z nikąd tylko że od razu był prawie nie do zniesienia (miałam 14-15 lat) początkowo zwaliłam na sprot który wtedy uprawiałam gdzie w moim przypadku akurat te kolana były mocno nadwyrężane i narażone na kontuzje (kilka razy oberwałam w nie dość mocno a koleżanka w takiej samej sytuacji była co ja i też mówiła że kolano ją boli, 3 razy w tygodniu wf plus 2 razy trening)ale ból nie ustępował i już miałam poważne problemy z chodzeniem wtedy poszłam do ortopedy zrobił prześwietlenie i po zobaczeniu zdjęcia powiedział że mam włukniaka w tym kolanie ale sam się wchłonie a boli głównie temu że rosne przepisał coś tam i kazał za jakiś tam czas przyjeżdżać na kontrolę po jakimś czasie przestało dokuczać aż tak raz na jakiś czas bolało ale dało się żyć (w między czasie nabawiłam się kontuzji drugiego kolana ale przynajmniej wiem jak to się stało) wczoraj byłam na dzień próbny w pracy w kebabie (jestem po technikum gastronomicznym) więc kuchnia i stanie praktycznie cały czas przez ileś tam godzin nie jest mi obca i też wcześniej se dorabiałam w restauracji w wakacje i nie miałam problemów z kolanami nie dokuczały mi to znaczy bolały wiadomo trochę i będą dokuczały ale na drugi dzień było już okej (i dorywczo to pracowałam średnio 12 godzin a w tym kebabie z racji że to był 1 dzień mój na próbę pościli mnie wcześniej byłam tam 6i pół godzin) a jak wyszłam z pracy myślałam że na przystanek nie dojdę tak kolano bolało (te co niby temu że rosne) myślałam że dzisiaj jak zwykle już przestanie boleć w nocy z bólu spać nie mogłam a dzisiaj jest jeszcze gorzej wczoraj chociaż mogłam je zgiąć a dzisiaj chodzę cały czas z wyprostowaną nogą bo przez ból nie dam rady jej zginać we wtorek jeszcze mam dzień próbny i spróbuję z opaską specjalną na te kolano (ale się obawiam że może ono mnie przekreślać w pracy stojącej a szkoda bo tak jak myślałam że nie pójdę do pracy tego typu (zraziło mnie też trochę do tego jedna praca dorywcza a dokładniej ludzie tam od pierwszego mojego dnia wszyscy mieli do mnie problem nawet nie wiem o co z dwiema osobami tam normalnie rozmawiałam i dlatego wytrzymałam tam tylko tydzień) tak tam mi się podobało co prawda głównie kroiłam warzywa sprzątałam i przyglądałam się uczyłam co jak się robi ale była to dla mnie przyjemność i przede wszystkim ludzie tam pracujący są super się dogaduje z nimi a oni chyba są zadowoleni ze mnie) a po wypłacie umawiam się prywatnie do ortopedy i zobaczę co on powie
-
Mój tato palił dość długo (zanim się ożenił rzucił) rozmawiałam ostatnio z ciocią z jego siostrą i się dowiedziałam że któregoś roku w sylwestra oznajmił że od następnego dnia nie pali i tak zrobił (25-6 lat rodzice są po ślubie a rzucił na długo przed) bez żadnych tabletek i tym podobnym jak se postanowił tak zrobił z dnia na dzień, można? Można. Brat cioteczny (syn drugiej siostry taty która pali) też palił długo się ożenił żona po roku zaszła w ciążę na początku wszystko było okej w pewnym momencie się okazało że może dziecko się urodzić chore to on se obiecał i nie tylko sobie że jak urodzi się zdrowe to on z automatu rzuca palenie urodziła mu się cała i zdrowa córka i rzeczywiście rzucił też bez żadnej pomocy od 10 lat nie pali. Brat mój pali i raczej się nie zapowiada żeby rzucił. Ja też palę tylko tyle że elektryka (zaczęłam jakoś po 18 wcześniej raz na ruski rok ale rzadko) obecnie zaraz będę miała 21 lat i dwa razy było że już myślałam że przestanę palić i to było z dnia na dzień za pierwszym razem kupiłam se nowego elektryka wyrzuciłam starego bo już ledwo co działał i dwa miesiące po kupnie mi się popsuł (miałam na niego gwarancję oddałam go do sklepu w którym kupiłam żeby naprawili przez miesiąc chodziłam do nich pytałam czy zrobili go ale zawsze coś po tym czasie powiedziałam im że ja go już nie chce że jak chcą to niech go se naprawiają i sprzedadzą albo sobie zatrzymali a jak go zrobią niech oddadzą mi chociaż część kasy do tej pory się nie doczekałam jej już rok czasu a sklep zbankrutował i został zamknięty) przez 3 miesiące prawie wcale nie paliłam czasami wzięłam od kogoś bucha albo kupiłam se paczkę fajek (nie miałam kasy na nowego) ale ze zwykłymi zawsze wyglądało tak samo że spaliłam góra trzy i reszta leżała w szafce aż w końcu komuś oddawałam zazwyczaj bratu ale w końcu przycisnęło do palenia i elektryka że miałam gdzieś kilaka i w każdym inna część działała to chyba z 3 różnych złożyłam jednego który działał i to długo ale w końcu i on zaczął się psuć i musiałam go wyrzucić bo nawet jak był wyłączony to potrafił sam się uruchomić przez co spaliła się grzałka i w całym domu śmierdziało spalenizną około 3 tygodnie nie miałam elektryka i to samo co za pierwszym razem że od święta zapaliłam zwykłego jak już na prawdę mocno przycisnęło znowu myślałam że rzucę ale i nie tym razem się okazało że kolegi dziewczyna ma do sprzedania epa po okazyjnej cenie wystarczyło w nim wymienić grzałkę chociaż ze starą też dało się palić (ogólnie ciężko jest do niego dostać jak zaszłam do jednego sklepu i spytałam o nią to Sprzedawca aż się zaśmiał powiedział że już raczej nie zamawiają do takich ale był miły i przez znajomości swoje mi załatwił od ręki) no i tak nadal palę
-
Miałam dzisiaj pierwszą jazdę po 1, 5 roku przerwy i z nowym instruktorem zmieniłam bo z poprzednim nic praktycznie się nie nauczyłam mimo że wyjeździłam z nim 24 godziny miałam obawy że nie będę umiała nawet ruszyć z miejsca (z ruszaniem akurat nie miałam większych problemów czasami pod górkę ale rzadko jednak przerwa taka robi swoje tak przynajmniej myślałam) ale obawy były nie uzasadnione co prawda dwa razy mi zgasł ale myślałam że będzie mi gasł przy każdej próbie ruszenia. Następna jazda już po mieście gdzie będę zdawać dzisiaj tylko po miasteczku bez świateł i rond chciał od razu jechać do miasta ale powiedziałam chce se najpierw wszystko przypomnieć co i jak
-
I temu znalazłam plus rozstania się z chłopakiem miesiąc przed świętami. On wiedział co chce i powiedział że zobaczy co da się zrobić nie chciałam nic wyszukanego powiedziałam że dużego misia ale jak ja go spytałam co chce dostać to powiedział że co kupię to będzie dobrze zastanawiałam się nad albumem ze zdjęciami naszymi (wiem proste i dość mocno już przelekramowane) ale pojawił się problem bo mamy dosłownie trzy na skrzyrz zdjęcia ze sobą i to głównie z wesela (do tego większość z zaskoczenia i nie najlepiej wychodziliśmy na nich) mojego kuzyna na których byliśmy oboje w różnych stanach i nie koniecznie się nadawały na prezent bo ja tak samo jak i on nie lubimy robić sobie zdjęć. I kompletnie nie wiedziałam co mu kupić obeszłam chyba wszystkie możliwe sklepy i nic nie znalazłam ciekawego a też nie miałam za dużego budżetu zastanawiałam się też nad uchwytem na telefon do samochodu (może i nie najlepszy pomysł i dość tani aż takiego małego budżetu nie miałam) ale zawsze jak przyjeżdżał do mnie to widziałam że ten telefon ciągle mu się wala po samochodzie i ciągle go szuka ale stwierdziłam że poszukam jeszcze czegoś w internecie aż problem prezentu się rozwiązał bo doszliśmy do wniosku że się nie dogadujemy już tak jak na początku i że więcej się kłócimy niż normalnie rozmawiamy i się rozstaliśmy jakoś w połowie listopada
-
Śmieszne sytuacje lub wpadki w szkole
Anka19 odpisał Miss_Suchego_Podkoszulka na temat w Dyskusja ogólna
Na dniach otwartych z koleżanką zachciało nam się palić a obie byłyśmy za coś odpowiedzialne i akurat nowa grupa przyjechała i nie było kiedy wyjść na dwór to my do łazienki i w kabinie paliłyśmy (elektryka) wyszłyśmy z łazienki idziemy korytarzem patrzymy a nauczycielka wchodzi do tej toalety a tam dosłownie siwo to uciekałyśmy jak najszybciej i jak najdalej ale nie było żadnego przypału (widziała jak wychodziłyśmy z tej łazienki). Na długiej przerwie z koleżankami stwierdziłyśmy że wypiły byśmy po piwie (za raz obok szkoły mamy sklep i tam każdy chodzi palić bo jest wyznaczone miejsce że można i policja pelnoletnim tam tak na prawdę nic nie może zrobić) ale zanim się dogadałyśmy jakie te piwo i ile to z 15 minut przerwy zostało 5 a trzeba jeszcze kupić i zdążyć wypić a kolejka pod same drzwi to chyba był mój rekord czasu w wypiciu piwa a trzeba na lekcje iść (ja wypiłam całe i wybierałam się na lekcje dwie koleżanki wypiły jedno na pół i też szły na lekcje ale one mniej wypiły a te co wypiły po całym to albo nie wybierały się na lekcje albo już skończyły) więc ja miałam najgorzej dobrze że to była moja ostatnia lekcja ale pisałam na niej szlaczkami jakimiś i do tej pory nie wiem co tam jest napisane. Nie pamiętam co to było ale dzień wcześniej piłam z przyjaciółką a że mieszkałyśmy w internacie to nie było innej możliwości jak w nocy na ciszy nocnej no ale na drugi dzień trzeba było do szkoły iść i miałam religie i poszliśmy na hale pograć w coś i Pan do każdego podchodził i pytał w co gra (siatkówka albo piłka nożna) a tych co nie chcieli grać namawiał jak podszedł do mnie i mnie zobaczył to tylko się zaśmiał i powiedział że ja to chyba nie jestem w stanie w nic grać i poszedł se. Miałam na przed ostatniej lekcji biologie a potem godzinę wychowawczą i na biologi miała być kartkówka i nikt z klasy się na nią nie nauczył to stwierdziliśmy że na nią nie pójdziemy no ale że nie była to nasza ostatnia lekcja a baliśmy się nie iść na wychowawczą to siedzieliśmy 45 minut pod sklepem (był październik albo listopad a nikt nie pomyślał wziąść ze sobą kurtki) ale wtedy sklep zarobił bo każdy co chwilę chodził kupić hod doga żeby coś ciepłego zjeść ale pani miała z nas ubaw a jeszcze większy miała z nas nasza wychowawczyni i się śmiała że uważamy ją za taką groźną i dała nam radę żeby następnym razem już nie wracać na lekcje inne i pół lekcji się z nas śmiała. W pierwszej klasie technikum mieliśmy matmę (pani od matmy to nasza wychowawczyni) i pani się spóźniała to część lekcji staliśmy pod klasą aż pani z sekretariatu nas zauważyła i powiedziała to dla wice dyrektora to przyszedł wpóścił nas do klasy i siedział z nami aż pani napisała do kogoś że już jedzie i zaraz będzie to ktoś wpadł na pomysł żeby dyrektor usiadł w ławce z nami i zobaczymy czy pani zauważy (szkoda że już nie jest on wice dyrektorem zarąbisty był) i tak zrobił a on do najniższych nie należy z 2 metry wzrostu może ma pani wchodzi do klasy każdy czeka na jej reakcje ona nic zaczyna prowadzić lekcje każdy próbował zachować powagę ale jak już on zaczął się śmiać to już każdy nie mógł wytrzymać i próbował powstrzymać śmiech jeszcze siedział przedemną i koleżanką i tylko się odwracał to tyłu żeby zasłonić się że się śmieje aż w końcu nie wytrzymał i wyszedł to pani wtedy dopiero go zauważyła już reszty lekcji nie mieliśmy w sumie to nie wiele jej i tak zostało. Oprócz ostatniej sytuacji to w pozostałych byłam wtedy 2-3 klasa technikum więc byłam pełnoletnia żeby nie było -
U mojego jednego starszego brata chrzestnymi zostali starsza siostra taty i wujek mamy (więc no starsi od rodziców) u drugiego brata brat nasz cioteczny z żoną u mnie siostra cioteczna mamy i syn siostry taty czyli mój brat cioteczny u siostry córka brata najstarszego chrzestnej i syn taty brata ciotecznego na początku u siostry miał być chrzestnym syn mamy siostry ale tak wyszło że w dniu chrztu miał coś innego i nie mógł a jeszcze mieszka dość daleko. No więc u jednego brata chrzestny to dalsza rodzina już świętej pamięci nie stety bardzo go lubiłam, u drugiego brata też bratowa więc no, u mnie też chrzestna to dalsza ciocia u siostry też chrzestny to nie jakaś najbliższa rodzina.
