Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Sylwi@

Zarejestrowani
  • Zawartość

    187
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Sylwi@

  1. Sylwi@

    In vitro 2021

    Dziękuję że pytasz. Jutro kończy 9 miesięcy. Ma 3 ząbki, raczkuje, podnosi się przy wszystkim. Trzeba za nim ciągle chodzić żeby nie przywalil w coś głową . Trochę maruda na jedzenie bo nie lubi mleka za to uwielbia obiadki i deserki i chyba dlatego jest powyżej 75 centyla. To po starym bo ja malutka jestem. Ogólnie to nadal nie wierzę w ten Cud. Czasem patrzę na niego i zastanawiam się czy On jest prawdziwy. Dziękuję Bogu każdego dnia za to że pozwolił mi być Mamą. Miałam iść na pielgrzymkę w tym roku ale jednak on jest za mały żebym go zostawiła na dwa tygodnie u babci. Muszę odczekać kilka lat. Zuzanna, droga co upragnionego celu jest trudna i ciężka. Mi ta walka zajęła ponad 10 lat. Ale warto. Warto poświęcić wiele a nawet wszystko żeby w końcu zobaczyć wysoka betę, serduszko, żeby poczuć pierwsze ruchy maleństwa a później przytulac JE codziennie mocno do piersi. Tego wszystkiego życzę Tobie i każdej z Was.
  2. Sylwi@

    In vitro 2021

    Cudowna wiadomość . Super że tak szybko udało się dopasować dla was parę. Dla mnie jesteście oboje Wojownikami tak silnymi że nie da się ich zatrzymać w drodze do upragnionego celu. Napewno się uda. A zmieniliscie klinikę czy udało się znaleźć dobrana parę w tej co teraz byliście?
  3. Sylwi@

    In vitro 2021

    Mój Mały do końca twardo trzymał głowę do góry. Od 35 tc lekarz mówił już o planowym cc, chociaż nie kazał się nastawiać na 100% bo i dzień przed porodem dzieci potrafią się obracać . Co do obrotu zewnętrznego to nigdy bym się na to nie zgodziła chociaż szpital w którym miałam cc i w którym pracuje mój lekarz podobno specjalizuje się w tych obrotach. Szczerze mówiąc to cc było zbawieniem dla mojej psychy. Po naprawdę bardzo trudnej ciąży nie wyobrażam sobie czekania jak na bombie na poród naturalny. Miałam ustalony termin, wszystko omówione z moim lekarzem, nawet chyba się nie bałam. Po wszystkim oczywiście było tak sobie ale pomijając szpital to bardzo szybko doszłam do siebie. Wiadomo każdy ma inaczej. Życzę Wam wszystkiego dobrego, żeby Mały sam dokonał obrotu i żeby wszystko poszło tak jak tego chcesz .
  4. Sylwi@

    In vitro 2021

    Ja miałam dwie procedury w invimed Warszawa. Z każdej po jednym zarodku ale u mnie AMH było ponizej 1 i morfologia plemników 0 %. Drugi transfer był tym szczęśliwym. Levzylam się u dr K.Z.
  5. Sylwi@

    In vitro 2021

    To cudownie że wszystko u Was ok. Początki trudne ale piękne. Buziaczki .
  6. Sylwi@

    In vitro 2021

    Właśnie ja mam mojego Filipka dzięki dofinansowaniu dla Mazowsza. Udało nam się zakwalifikować od razu na początku jak tylko program ruszył. Podobno w czerwcu 2020 urodziło się pierwsze dziecko dzięki temu programowi a nasz mały w październiku . Codzienne dziękuję Bogu za ten Cud i każdej z Was tego Cudu życzę z całego serca.
  7. Sylwi@

    In vitro 2021

    Super. Owocne jajcobranie. Czekamy razem z tobą. Musi być dobrze nie ma innej opcji .
  8. Sylwi@

    In vitro 2021

    . Daj znać jak będziesz już coś wiedziała.
  9. Sylwi@

    In vitro 2021

    Moje amh tuż przed drugą procedura było 0,84. Co prawda uzyskaliśmy "TYLKO" jeden zarodek ale transfer zakończony sukcesem. Tak jak piszą dziewczyny nie martw się na zapas bo nie z takim poziomem rezerwy lekarze sobie radzą . Głowa do góry.
  10. Sylwi@

    In vitro 2021

    Ava jasne, że pamiętamy i jasne, że są tu jeszcze osoby z początku forum, którego właśnie TY jesteś założycielem. Przypuszczałas aż taki sukces zakładając ten wątek ? Trzymam mocno kciuki za jutrzejszą wizyte.
  11. Sylwi@

    In vitro 2021

    Zuzanna a u ciebie jak? Zaczęłaś już? Pamiętaj, że cały czas jestem z tobą .
  12. Sylwi@

    In vitro 2021

    Moj Mały w ogóle nie dokonał obrotu. Na usg w 36 tc lekarz umówił mnie na planowe cc na swoim oddziale w szpitalu. Powiedział, że raczej obrotu już nie będzie chociaż czasem się to zdarza na sam koniec ciąży. Mi się nie zdarzyło i na tą okoliczność miałam cesarke. Powodzenia.
  13. Sylwi@

    In vitro 2021

    Ja też invimed Warszawa. Dwie procedury prowadziła mnie dr Ziółkowska. Ogólnie ok. Miła, empatyczna chociaż przy pierwszym transferze za późno zleciał nam wykonanie wymazow na chlamidie . Później już sama wszystkiego pilnowałam albo kontrolowalam. Przy pierwszej stymulacji w 2019 r. za wszystko placilismy z własnej kieszeni przy drugiej na przełomie 2019/2020 korzystaliśmy z dofinansowania dla mieszkańców Mazowsza. Nie było żadnych wątpliwości żeby nas zakwalifikować ale mieliśmy około 8 lat historii bujania się po lekarzach. Drugi raz był tym szczęśliwym bo synek w przyszłym tygodniu skończy pół roku. Później prowadziłam jeszcze ciąże u dr Ziółkowskiej w jej prywatnym gabinecie ale ze względu na komplikacje i zagrożona ciąże dojazdy do Warszawy były nie do ogarnięcia i zmieniłam lekarza, na takiego z mojego miasta, który pracuje na starenkiewicza i tam on robił mi cc.
  14. Sylwi@

    In vitro 2021

    Luna życie jest tak nieprzewidywalne i wszystko jest możliwe . Czekamy razem z tobą na tłusta betę. Brawo
  15. Sylwi@

    In vitro 2021

    Tak, lekarz to jednak podstawa. Który to invimed? Ja byłam w Warszawie. Taka sytuacje miałam przy pierwszy procedurze. Przy kolejnej lekarza nie zmieniłam ale sama sobie pilnował am tych badań. Biocenoze to chyba ze trzy razy robiłam . Przykro mi że teraz dodatkowo zadreczasz się tymi wynikami. Prawda jest jednak fakt, że przy kasie jaka płacimy, profesjonalizm to podstawa. Niestety niekiedy go brak a my tracimy nie tylko monety ale czas, siłę, wiarę w sukces ale i ludzi którym ufamy, bo co nam zostaje. Oby takie sytuacje więcej nie miały już miejsca.
  16. Sylwi@

    In vitro 2021

    Miałam podobna sytuację tylko w invimed. Wynik posiewu na chlamydie był dopiero po transferze . Na szczęście wynik był ujemny. Pytałam kilka razy dr co z tym wynikiem. Mówiła wszystko dobrze proszę się nie przejmować. Jak odebrałam później dokumentację medyczna to zobaczyłam po datach że w dniu transferu dr nie miała tego wyniku. Po tym widać jak kliniki cisna na kasę. Nie ważne co będzie trzeba transfer robić i fakturę wystawić!!!
  17. Sylwi@

    In vitro 2021

    Marta ja w ogóle jej nie miałam. Co więcej bylam tak naiwna, i myślałam że sokro jej nie mam to znaczy że mi się kresa nie rozeszła i nie będę musiała walczyć po ciąży z mięśnie prostym brzucha . Nic z tego. Walka trwa i jest bardzo nie równa. Spokojnie, każda z nas ma inaczej. Może też nie będziesz miała.
  18. Sylwi@

    In vitro 2021

    Też mam wagę. Raz w tygodniu ważę nasze złoto jak Parker w Gorączce złota .
  19. Sylwi@

    In vitro 2021

    Ja miałam CC ale tylko dlatego że Mały był ułożony miednicowo. Smielismy się że pozycje "na nietoperza" uznał za bezsensowna i twardo trzymał głowę na górze do samego końca. Ogólnie po zabiegu doszłam do siebie w miarę szybko. Wiadomo rana ciągnęła ale dało się żyć z tym. Przez około 2 tygodnie miałam bardzo opuchniete stopy i łydki. Gorsze były zmagania z absolutnym brakiem mięśni na nogach i ogólnie siły, kondycji co było spowodowane leżąca ciążą. W sumie jeśli o to chodzi to do dziś nie czuje się tak jak przed ciąża. To był jednak mega wysiłek dla organizmu. Wiosna idzie, do ćwiczeń rozciagajacych dodam bieganie i będzie ok.
  20. Sylwi@

    In vitro 2021

    Każda z nas jest inna, ale u mnie też sutki były wrażliwe i jeszcze przez kilka dni czułam okropne swędzenie . To był dobry znak bo się udało. A więc . Czekamy z tobą .
  21. Sylwi@

    In vitro 2021

    Co do usg to faktycznie często pojawiają się rozbieżności. U mnie 3 dni przed cc lekarz mówił że max 3000g, ale napewno będzie dlugi. I faktycznie długi był bo urodził się 59 cm ale z waga pomylił się ponad pół kilo, mały ważył 3560g. Mialam podobne doświadczenia do twoich. Dla mnie tym strasznym tygodniem był 24. Moja bratowa stracila synka właśnie w 24 tc. Nie wiem dlaczego ale tak mi się wrylo w głowę, że jak już minie ten tydzień to będzie dobrze. Może i było lepiej ale strach pozostał do końca. A jeszcze w 36 tc lekarz powiedział że Mały jest tak obkrecony pepowina na wysokości ramion że na usg nic nie widać. Bałam się usnac w nocy bo czuwalam czy się rusza. Na kolejnym usg był już rozwinięty. Spokoju zaznalam dopiero dzień przed planowanym cc jak już byłam w szpitalu i co godzinę położne sprawdzały puls maluszka. Muszę Ci powiedzieć że mało przytyłas. Mi przybyło 16 kg, waga początkowa 54 kg. Po pięciu miesiącach zostało jeszcze 2-3 kg do wagi startowej. Tez myślałam że nie będzie problemu żeby to zgubić, bo przecież opieka nad dzieckiem to życie w ciągłym biegu, a ja zawsze bardzo aktywna fizycznie byłam, biegałam i takie tam. Mylilam się. Może mając 25 lat idzie łatwo ale mając 35 jest gorzej. No i jeszcze ten mięsień prosty brzucha. To dopiero masakra!
  22. Sylwi@

    In vitro 2021

    Nie wiem czy mimo to czy dzięki temu bo pamiętam że byłam taka z siebie zadowolona, że ten ananas to napewno zdziala cuda i będzie sukces . Tak, udało się. Synek ma już 5 miesięcy. Głowa do góry będzie dobrze .
  23. Sylwi@

    In vitro 2021

    Super . Bardzo się cieszę i gratuluję. Już niedługo . Czekacie na synka czy córkę?
  24. Sylwi@

    In vitro 2021

    Jasne, że wyprawka a raczej jej wartość jest dostosowana do sytuacji finansowej każdej z nas. Z własnego doświadczenia odnośnie wózka (my kupiliśmy taki ze średniej półki cenowej 2w1 za 3000 zł) to wiem, że mega drogi wózek nie ma sensu. Ja urodziłam w połowie października czyli wózek z gondola przyda mi się jeszcze max 2 miesiące (w sumie już jest za mały bo synek wali piętami w obręcz) a za chwilę zacznie siadać.... Od wiosny pójdzie w ruch spacerówka. Nie wiem jeszcze jak ona się sprawdzi ale wydaje mi się ze lepiej w moim przypadku było zainwestować w super spacerówke z której będziemy korzystać wiele miesięcy. Mam nadzieję że ta spacerówka która mam będzie ok i nie będę musiała kupować nowej.
  25. Sylwi@

    In vitro 2021

    Aja twoje obawy i rozterki są normalne. Dziwne by było gdybys takich nie miała. Na początku wszystko jest nowe i trudne. Każdy dłuższy płacz powoduje niepokój, martwimy się absolutnie o wszystko! Ja też wariowalam, ciągle myślałam że coś robię nie tak i dlatego otarlam się o depresję poporodowa. Wszyscy mi mówili żebym wyluzowala, że jestem najlepsza matka dla Małego. Myślałam, że to tylko takie głodne teksty...ale taka jest prawda. Jesteśmy najlepszymi Mamami dla swoich upragnionych dzieci. Czasem też miałam dzień brudasa bo mój mąż pracuje na nocne zmiany od 19 więc jak mały ryl to nie było ani mycia ani jedzenia. Z perspektywy czasu po 4 i pół miesiąca od porodu powiem Ci, że to nowe cudowne życie się normuje. Da się coś posprzątać czy zrobić obiad. Co prawda trwa to pół dnia ale da się. I rzeczywiście to co wszyscy mówili że 4 trymestr czyli pierwsze 3 miesiące życia maleństwa trzeba przetrwać, jest prawdą. Później dziecko jest już bardziej komunikatywne, płacze mniej, śpi więcej. Ja dopiero teraz powoli znajduję przestrzeń tylko dla siebie, np pół godziny biegania (bardziej marsz niż bieg ale od czegos trzeba zacząć). Jeszcze dwa miesiące temu wydawało mi się to nie możliwe ale teraz ta krótka chwila dla siebie daje moc na dwa dni . Już niedługo i Wy się dotrzecie. Mała będzie coraz starsza i każdy dzien przyniesie jakieś nowe umiejętności. Trzymajcie się ciepło .
×