Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Sylwi@

Zarejestrowani
  • Zawartość

    187
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Sylwi@

  1. Sylwi@

    In vitro cz.5

    Hej Dziewczyny nie zaglądam do Was często ale za Każdą trzymam mocno kciuki i wiem, że wszystkie doświadczycie bycia Mama . Pewnie będę nudna w tym co napisze, ale chciałam się podzielić z Wami moimi dzisiejszymi uczuciami. Napiszę krótko, byłam dziś z moim synkiem na inauguracji roku szkolnego w żłobku. Nigdy nawet nie marzyłam o takim dniu. A jednak, mam Syna i właśnie rozpoczyna edukację a dopiero co betę robiłam... Buziaki dla wszystkich .
  2. Sylwi@

    In vitro cz.5

    Martuska, rozumiem twoje obawy ale Kacperek świetnie sobie radzi. Silny chłopak. My byliśmy u fizjo pierwszy raz jak mały skończył 2 miesiące bo przez miednicowe ułożenie w brzuchu nie chciał kręcić głową w obie strony. Fizjo oczywiście powiedział, że dziecko jest do natychmiastowej tetapii (napięcia nie stwierdził). Dostaliśmy zestaw ćwiczeń do domu i czekaliśmy na wolne terminy zajęć (prywatnie też kolejki były). W międzyczasie przez jakieś trzy tygodnie była taka zima, mróz - 20 stopni i śnieg po pas i covid oczywiscie, że stwierdziliśmy, że nie będziemy tam jeździć, mieliśmy około 20 kilometrów. Jak mały skończył 3 miesiące sam ogarnąl obroty z pleców na brzuszek. Czas pokazał, że obyło się bez fizjo. Reasumując, warto sprawdzić czy wszystko jest ok dla samej siebie żeby później niczego sobie nie wyrzucać, ale jak usłyszysz, że dziecko do terapii to mię martw się na zapas. Wszystko będzie dobrze. Powodzenia
  3. Sylwi@

    In vitro cz.5

    Oj tak to forum jest wyjątkowe. Dziewczyny tutaj są olbrzymim wsparciem. "Z naszych czasów" chyba nie jest nas wiele, ale tak jak piszesz więź z Tobą i Patrycja też mam bardzo duża. Na forum wchodzę rzadko. Praca, dom, Mały = absolutne zero czasu wolnego. Wczoraj rozpoczęliśmy nasze pierwsze wspólne wakacje i po drodze miałam jakieś 6 godzin luzu więc szybko Was znalazłam. Co ciekawe ostatnio nad morzem byliśmy tydzień po zerowej becie z pierwszego transferu. Wtedy to był wyjazd pod znakiem twardych alkoholi i żalu do całego świata. Gdyby te trzy lata temu ktoś mi powiedział że wrócę tu za chwilę z prawie dwuletnim Synem to pewnie bym go wyśmiała. Codziennie dziękuję Bogu za ten Cud i zastanawiam się czym sobie na Niego zasłużyłam... U nas tak, że od września Filip idzie do żłobka. Otwierają u mnie na wsi państwowy oddział i jest spora szansa, że się dostanie (na prywatny absolutnie nas nie stać). Teraz przyjeżdża do niego teściowa, ale On jest tak żywym dzieckiem, że wymięka już przy nim. Mały rośnie zdrowo, rozwija się prawidłowo, zaczyna powoli gadać i zmienił moje życie. Przez lata byłam jak bomba zegarowa, wnerwiona na wszystko wokół. Wiecznie na antydepresantach i prochach nasennych. Dziś moja głowa jest lekka, a pokłady cierpliwości jakie posiadam zadziwiają nawet mają mamę. Z całego serca życzę Ci w tej trudnej walce zwycięstwa. Jesteś bardzo silna Kobietą, wierzę że masz u swojego boku równie silnego Mężczyznę i razem osiągnięcie Wasz Cel. Straszne jest to że tak często na drodze do szczęścia stoja pieniądze. Leczenie niepłodności w tym kraju to tragedia. Wszystkie doskonale wiemy jakiego absurdalnego rzędu, pieniądze wchodzą w grę. Łatwo się mówi, że trzeba poświęcić wiele itd, gorzej jak nasze możliwości są ograniczone. Bo ile można mieć oszczędności i ile kredytów?! Czy któraś z was orientowała się może jak i czy w ogóle Fundacja Małgorzaty Rozenek-Majdan działa i pomaga? Zuza, może w te drzwi warto uderzyć...
  4. Sylwi@

    In vitro cz.5

    Jesteś najlepsza Ciocia online 🥰. Ciekawe co u nich słychać?
  5. Sylwi@

    In vitro 2022 cz.1

    Kinga wymieniła tu wszystkie czynniki, które i ja analizowałam. Zawsze chciałam mieć dwoje dzieci ale wiem, że nasz syn będzie jedynakiem. Chociaż in vitro nie było dla mnie szczególnie ciężkie to kolejny raz nie dałabym rady psychicznie udźwignąć ciąży (zagrożona od 12 tygodnia). Do dziś jak czasem komuś opowiadam o miesiącach lezenia w niepewności to mam tak silne emocje, że najczęściej wybucham histerycznym płaczem. Nie mam śnieżynek, bo mieliśmy tylko albo aż jedna blastke. Mam też gdzieś w głowie, że nie zasłużyłam na kolejny cud. Codziennie dziękuję Bogu za To Dziecko. Podziwiam Każda z Was za siłę jaka w sobie macie. Jesteście cudowne i zasługujecie na Szczęście.
  6. Sylwi@

    In vitro 2022 cz.1

    Cudowna wiadomość. Myślałam o tobie często w tym tygodniu. Mój lekarz mówili, że po cis są te normy i jeżeli wynik jest w granicach to znaczy że jest ok. Wszystkiego dobrego dla ciebie i Kruszynki .
  7. Sylwi@

    In vitro 2022 cz.1

    Gratuluje Synka . Super, że zdecydowaliście się na rodzeństwo dla niego. Piszesz, że miałaś CC. Oczywiście ja nie mam wiedzy medycznej ale nie wiem czy to nie za krótki czas po cięciu. Ty już czujesz się dobrze i zewnętrznie blizna jest ok ale w środku potrzeba czasu żeby wszystko dobrze się zrosło. Tym bardziej że brzuszek szybciutko rośnie . Napewno musisz wszystko ustalić z lekarzem. Pozdrawiam
  8. Sylwi@

    In vitro 2022 cz.1

    Wiem, że nie możesz przestać myśleć o tej sytuacji tym bardziej, że lekarz zasial niepokój. Miałam podobna historie. U mojego małego NT wyszło 2,7 czyli też podwyższone. Lekarz nie widział w obrazie usg nic złego za to ja przeczytałam chyba cały internet na tą okoliczność i tak sobie nawaliłam głupoty do głowy, że daj spokój . Oczywiście u Synka wszystko jest ok. Czekanie na wyniki jest okropne ale postaraj się myśleć pozytywnie. Będzie dobrze. Pozdrawiam .
  9. Sylwi@

    In vitro 2022 cz.1

    Gratuluję . Jesteś kolejnym przykładem na to jak silna może być Kobieta, jak wiele zniesie dla swojego Dziecka. Niezmiennie takie historie chwytają mnie za serce, gul w gardle i łza wzruszenia w oku. Przykro mi, że zostałyście rozdzielone na tak długi czas i to w wyniku karygodnego błędu. Masz teraz czas na ekspresowe dojście do siebie i już niedługo ponownie będziesz tulić i całować Coreczke. Wszystko będzie dobrze. Ja ze swojej strony sle modlitwę za Wasze zdrowie. Pozdrawiam Obie Wojowniczki .
  10. Sylwi@

    In vitro 2022 cz.1

    Kokolina piękny przyrost! Czekamy na usg razem z Tobą. PS. Wierzę, że Walentynki będą już zawsze dla ciebie tym cudownym dniem, kiedy dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży. Ja właśnie dokładne dwa lata temu zobaczyłam betę 134 a dziś nasz syn ma już rok i cztery miesiące i już zawsze będzie moja cudowna walentynka .
  11. Sylwi@

    In vitro 2022 cz.1

    Rety trojaczki ale hurt 🥰🥰🥰. Trzymajcie się tam wszyscy zdrowo i niech wszystkie dzieciaczki we wszystkich brzuszkach ładnie rosną. Pozdrowienia dla koleżanki od lasek z forum. Chyba mogę tak napisać
  12. Sylwi@

    In vitro 2021

    Cudownie Gratuluje
  13. Sylwi@

    In vitro 2021

    He he "Pokochaj albo sprzedaj" uwielbiampóźniej też mój stary się wnerwia, że dom nowy a ja wydziwiam . Masz super plan na najbliższy czas. Trzymam kciuki.
  14. Sylwi@

    In vitro 2021

    Iskrzynko, jasne że jutro zamykasz pewien rozdział w życiu. Od jutra będziesz miała na pokładzie dwie śnieżynki, które zostaną już z Toba! Miałam dokładnie takie samo podejście do ostatniego transferu jak Ty teraz. Transfer się udał i faktycznie to był koniec starego życia. Życzę Ci z całego serca żeby i u Ciebie ten ostatni okazał się właśnie TYM. Pamiętaj, życie potrafi zaskakiwać. Również pozytywnie. Mocne i oczywiście .
  15. Sylwi@

    In vitro 2021

    O rajusiu. Dawno tak się nie uśmiałam .
  16. Sylwi@

    In vitro 2021

    Hej Milkaa. Co za wiadomość . Trzymam kciuki za pozytyw. Takie historie są niesamowite . Daj znać jak będziesz coś wiedziała. PS. A wróciliście w międzyczasie po ?
  17. Sylwi@

    In vitro 2021

    Co chwila stronę odświeżam. Napięcie jak u Hickoka .
  18. Sylwi@

    In vitro 2021

    Kochana, 4 godziny to lux. Mój Mały budził się na jedzenie co dwie i pół godziny z zegarkiem w brzuszku chyba. Przewijanie, jedzenie i cała reszta zajmowała nam godzine czyli do kolejnej akcji zostawało półtorej godziny snu dla mnie. To był hard core . Rozumiem twoje zmęczenie. Nie ma metody trzeba to przeczekać. Czas szybko leci za chwilę będzie lepiej. Trzymajcie się. Kciuki zacisniete . Musi być dobrze. Czekamy razem z Tobą .
  19. Sylwi@

    In vitro 2021

    Ja również, wierzę że i u ciebie wszystko będzie dobrze. Trzeba myśleć pozytywnie, chociaż wiem jakie to trudne. Ja te 3 miesiące pamiętam jak przez mgłę. Czułam się jak w jakimś dziwnym filmie, który trwał gdzieś obok. Masakra. U mnie krwawienia były przez dwa krwiaki. Na szczęście ich lokalizacja była w jakiś "dobrych" miejscach, że Mały dał radę i krwotoki go nie ruszyły. Co ciekawe 6 dni przed pierwszym krwotokiem miałam USG prenatalne i lekarz nic nie widział a później bum krwiaki giganty nie wiadomo skąd!!! Trzymam za Ciebie i Maleństwo kciuki .
  20. Sylwi@

    In vitro 2021

    Moja historie opisywałam na naszym forum już kilka razy ale będę to pisać za każdym razem żeby dodać otuchy każdej z Was w takich sytuacjach. Doskonale wiem co można usłyszeć w szpitalu. Ja zaczęłam krwawić żywą krwią w 13 tc, była niedziela a lekarz na IP powiedzial, że skoro było mnie stać na on vitro to powinnam sobie jechać do kliniki a nie po państwowych szpitalach się kręcić jak jest pandemia!!! Dodam, że to nie było lekkie plamienie a krwotok, tak silny ze po kilku mintach miałam mokre spodnie. Na szczęście lekarz na oddziale był bardziej empatyczny. Dla pocieszenia powiem, że takie silne krwotoki miałam kilka razy (trwało to do 26 tc) a jak nie miałam krwotoku to cały czas plamiłam żywa krwią. Leżałam w domu cały II trymestr jak roślina, ale udało się. Dziś wiem, że Bóg tak chciał. Nawet teraz jak o tym pisze mam łzy w oczach. Pamiętaj, że nie każde plamienie czy nawet krwawienie oznacza najgorsze a ja i mój zdrowy prawie 11-sto miesieczny Syn jesteśmy na to dowodem. Trzymaj się. Postaraj się uspokoić a wszystko będzie dobrze .
  21. Sylwi@

    In vitro 2021

    Brawo, na takie informacje się czeka. Cudownie, że jesteście już razem. Gratulacje dla dzielnej Mamy i wszystkiego dobrego dla Julki.
  22. Sylwi@

    In vitro 2021

    A ja się całkowicie zgadzam z pkt 1. Na początku naszej drogi z in vitro ustaliliśmy z mężem, że robimy dwie stymulacje i jeżeli się nie uda to zamykamy ten rozdział, oddzielamy gruba krecha i zaczynamy normalnie żyć. Oczywiście ja nie wzięłam pod uwagę, że z pierwszej stymulacji będzie tylko jeden zarodek, żadnych śnieżynek i w zasadzie tylko jedna próba, oczywiście bez efektu. Do drugiej stymulacji podchodziłam wyłącznie dlatego, że ustaliliśmy te dwa razy i mąż mnie cisną. Ja nie chciałam. W sumie to myślami już byłam na urlopie w dalekim Cancun, bo kompletnie nie wierzyłam w sukces tym bardziej że znowu tylko jeden zarodek. Jakie było moje zdziwienie gdy 11 dpt zobaczyłam bete 134!!!! Nie wiem co by było gdyby się nie udało. Myślę, że nie byłoby kolejnych prób. Ja tak bardzo chciałam zaczac żyć życiem a nie in vitro, że naprawdę chciałam jak najszybciej mieć to za sobą. Wiem, że każda z nas "ma inaczej" ale ja nie chciałam żeby in vitro stało się dla mnie jak hazard, który pochłania, nie tym razem to kolejnym się odegram i tak dalej.... Trzymam kciuki za Was Dziewczyny .
  23. Sylwi@

    In vitro 2021

    Moje odczucia są dokładnie takie jak Twoje. Nie należy do osób które gadają bez sensu o głupotach. Raczej konkretna. Chociaż musiałam często zadawać jej pytania dodatkowe bo nie czułam się o wszystkim poinformowana. Z drugiej strony w bawełnę też nie owija. Miałam u niej dwie stymulacje. Od początku mówiła że raczej szału nie będzie i miała rację. Z obydwu po jednym zarodku, mimo radykalnej zmiany leków i ich dawek przy drugim razie. Dzięki Bogu udało się przy drugiej próbie i mam syna. Dla Ciebie wszystkiego dobrego a przede wszystkim upragnionego na usg. Tak jak pisałam powyżej, udało się z moją komórka. Trzymam za Ciebie.
  24. Sylwi@

    In vitro 2021

    To też moja dr. Jak wrażenia?
  25. Sylwi@

    In vitro 2021

    Eh....co do cytowanych przez ciebie "instacelebrytow" to ja będąc tam miałam przyjemność z chyba najbardziej znana w sieci Mama, która jest Ginekologiem (myślę, że wiecie o kogo chodzi). Moje cc było tylko ze względu na miednicowe ułożenie dziecka więc w zasadzie nic nadzwyczajnego ale na prośbę Tej oto Pani Dr zgodziłam się żeby jej studenci "pomacali" mi brzuch, pomierzyli i takie tam. W stosunku do mnie była bardzo miła i w sumie wdzięczna za użyczenie brzucha ale to z jaką wyższościa i wręcz pogardą traktowała tych biednych studentów bardzo mnie zdziwiło. Nie wiem, może tak trzeba ostro na praktykach w szpitalu ale ja się źle czułam słysząc ja w akcji.... Także tego. Gwiazda gwiazdą a życie sobie.
×