Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Mig

Zarejestrowani
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Mig

  1. Cześć wszystkim Miesiąc temu poznałam faceta (na portalu). Spotkania w niedziele, bo dzieli nas odległość prawie 100 kilometrów. Szczerze nie tylko odległość nas dzieli, ale przyzwyczajenia życiowe co do spędzania czasu itd Jemu zależy, aby kontynuować znajomość. Po 4 spotkaniach, owszem były długie kilkugodzinne, ale jednak ledwo 4, zaproponował, że przyjedzie po mnie jutro i zawiezie na rodzinny obiad do swojego domu. Wiem, że nie ma złych zamiarów, ale dla mnie to dziwne jechać tak szybko do czyjejś rodziny. Nie podjęłam nawet decyzji, czy będziemy parą...Nie wiem, jak mu wytłumaczyć, że na razie nic nie czuję szczególnego. Oboje jesteśmy w wieku 30+. On już planuje kolejne spotkania, nawet wspólny wyjazd w góry... Czy to normalne, aby tak zaangażować się przez kilka randek?
  2. Proszę o pomoc - on napisał, że dla mnie usuwa portal. Ja nie deklarowałam mu związku. Czy lepiej zakończyć tę znajomość? On chyba tworzy sobie iluzję, że już jesteśmy parą, to co będzie, jak mocniej się zaangażuje na kolejnych spotkaniach...
  3. Nie pojechałam na ten obiad do jego rodziny. Spotkaliśmy się w moim mieście. Rozmawiałam szczerze, że nie chcę tworzyć zaangażowania, bo różnimy się i ja mam tu swoje życie. On na to, że nie będzie gospodarzył i wiecznie mieszkał z rodzicami, tylko teraz im pomaga w gospodarstwie, póki tam mieszka. Robi wszystko, żeby pozyskać moje względy, proponuje różne wyjazdy w ciekawe miejsca. Jednak nie chciałabym, żeby w przyszłości dla mnie rezygnował z więzi rodzinnych, bo ma w nich oparcie, a ja tam na pewno nie przeprowadzę się. Jeszcze jest kwestia tzw. chemii. Nie czuję wobec niego chęci do pocałunku itd. Trzymaliśmy się za ręce chwilę, ale dla mnie bez fajerwerków. Czy to przychodzi z czasem?
  4. Ja też mam konserwatywne poglądy, chcę mieć w życiu męża, dziecko, ale nie pójdę do gospodarstwa... Ja mu to mówiłam, a on na to odpowiedział: "Tylko Ci się wydaje, że to ciężka praca. Teraz jest wszystko zmechanizowane". Po tych słowach uznałam, że on chce tam zostać
  5. Może on chce doradzić się mamusi, czy jestem odpowiednią kandydatką. On ma 37 lat, więc pewnie go naciskają w domu, jest gospodarstwo do przejęcia na przyszłość. Ja mu sugerowałam, że nigdy nie przeprowadziłabym się tam. Jestem po studiach, pracuję. On też pracuje zawodowo, ale opowiada o polu jako swoim hobby, cieszą go maszyny kupione za dotacje unijne. Ja wychowałam się na wsi, ale taka tematyka to już nie moja bajka... Zaprosił mnie na wesele brata we wrześniu. Obiecałam, to pojadę. Jednak nie wiem, jak mu uświadomić, że różnimy się na ten moment za bardzo, żebym deklarowała chęć tworzenia z nim związku. Macie pomysł, jak to prosto ubrać w słowa?
×