Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Marciocha66

Zarejestrowani
  • Zawartość

    21
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

3 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. I Ty się martwisz dr. Zalewskim? Babeczko, ten Lekarz to taki "luzaczek" - przyjdzie, pogada, a cięcie zrobi perfekcyjnie, po 3 dniach wróciłam 500km do domu i doskonale się czuję. Także nie ma co się stresować, absolutnie.
  2. I dlatego jest w Polsce jak jest. Gdybyśmy zdecydowanie domagały się normalnego traktowania - to z pewnością nie utrudnialiby wspólnych wizyt. A tak - okazało się, że wirusa nie ma w sklepie, nie ma na wakacjach, nie ma w umie nigdzie - prócz wesel, szkół i porodówek. Aaaaale - jak ona poszła - to i ja... Jak one były w poczekalni... To i ja też... Ale jak tyle bab... To przecież nie będę odstawać... Hahaha! A ja też mam to gdzieś i idę tam, gdzie warunki są normalne a nie - psychiczne - narzucone przez jakieś dziwne instytucje. Z mężem mieszkam razem - a na porodówce nagle on jest zagrożeniem dla mnie. Komedia.
  3. Dziewczyny, a mogłybyście coś napisać na temat tego znieczulenia zewnątrzoponowego? Jak wygląda przygotowanie oraz podanie tego specyfiku? Cała sprawa jest "bolesna" czy do przeżycia? Jak ogólnie odnosicie się do całej sprawy z tym związanej?
  4. Wiesz co, my mamy zabieg na 24. Przyjeżdżamy dzień wcześniej, tyle wystarczy. Bez jaj, po co nam tam siedzieć kilka dni. I tak podczas takich "oczekiwań" raczej się nie odpocznie - tylko się człowiek nastresuje. Wiesz co - ja bym przed samą cesarą tak w nocy nie jechała, to jest jednak jakieś tam zmęczenie. Myślę, że chwila snu, lub chociaż wygodnego poleżenia parę godzin przed cc dobrze Ci zrobi. Przecież to nie są suma summarum duże koszty, by gdzieś się ulokować w fajnym miejscu na jedną noc. Ostatnio byliśmy w hotelu Zimnik (podczas kwalifikacji) i muszę przyznać, że masaż wykonany przez jedną z kobitek odstresował mnie zupełnie, chętnie to powtórzę. A kolejnego dnia - heja, aby do przodu!
  5. Słuchaj. Ogólnie nie pytałam - czy dają coś na uspokojenie, czy ja mogę coś brać. W sumie ja od początku byłam przekonana do prywatnej kliniki, natomiast niesamowity wzrost kosztów cc w Medicoverze - trochę mnie zdenerwował - i zrezygnowałam z usługi. Także chciałabym dostać jakiegoś głupiego jasia, bo też obawiam się swoich reakcji na to wszystko. Niestety, ale jestem mega roztrzęsiona przy takich akcjach. Ooooj, nie będę opowiadać szczegółów. Na wizycie konsultacyjnej na uspokojenie nie podają nic - bo nie ma takiej potrzeby. Też poszłam mega stremowana i "strzelałam kostkami" na korytarzu i w ogóle - stres level hard - ale dwie wizyty przebiegły mega spokojnie, nikt mnie nie opierdzielił za moje podejście (mój prywatny lekarz na mnie wrzeszczał - PANI MUSI SIĘ STOSOWAĆ DO PROCEDUR!! - Więc szybko sobie wybiłam z głowy dalszą współpracę z nim, bo jak widać da się to jakoś inaczej ogarnąć, w miarę spokojnie). Ogólnie Szef kliniki to jest chodzący "konkret". Facet z "jajami". Hmm - bez jakiś ogródek i ceregieli mówi co i jak i widać, że w temacie jest obeznany i pewny siebie. To naprawdę daje dobrego kopa. Po drugie - masz wrażenie - i tak jest - że NIC w klinice NIE DZIEJE SIĘ BEZ TWOJEJ ZGODY. Co mnie bardzo cieszy, daje poczucie bezpieczeństwa. Zostało mi już tylko kilka dni, ogólnie - mimo tej całej paniki - nie mogę się już tego doczekać. Po prostu chcę mieć to wszystko za sobą.
  6. Słuchaj Babecko i ja mam potężnego stresa przed tym znieczuleniem. Na kwalifikacji błagałam o ogólne, ale - obstają przy tym w kręgosłup. Ja mam takie lęki, że podczas całej ciąży zrobiłam jedne jedyne badania i ich wynikó strzegę jak niczego innego, bo to pierwszy raz od... 12 lat, gdy dałam sobie pobrać krew, oczywiście z przejściami niesamowitymi. Także nie jesteś sama w tej beznadziejnej sytuacji. Mam nadzieję, że jakoś rozwiązują takie problemy u pacjentek - bo jak inaczej? Nie każdy pochodzi do tematu tak "z marszu" i odważnie. Natomiast po wizycie konsultacyjnej, choć mega hiper szybkiej - jestem zdecydowana tylko i wyłącznie na Eskulapa. Mimo tego, że kwalifikację mogliśmy odbyć telefonicznie - to przejechaliśmy się do Bielska na weekend i bardzo fajnie wspominamy ten "wypad". :-) Wręcz rekreacyjnie. :-)
  7. Spoko majonez, Kobietko. I ja mam prawie 500. Jedziemy dzień wcześniej, śpimy na miejscu i od razu po cesarce - powrót do domu. Nie chce mi się tam "kiblować" tyle czasu. :-)
  8. Dokładnie. Ja dzwoniłam kilka razy z zapytaniem o "ukryte koszty" bo coś mi się nie zgadzało, ale - ponoć mają takie zostać, więc - zobaczymy! Także niedługo - do dzieła!
  9. Tak, może być przy porodzie i później w sali. Teraz koszt to 12.900 wcześniej była dycha. I zdecydowałam się na Medi, bo mam zdecydowanie bliżej. Ale - od kiedy jest ta "super-pandemia-widmo" cena momentalnie wzrosła - co chyba zdenerwowało większość ich Klientek. I część porozwiązywała umowy na poród. Niestety. Wolę pojechać dalej i nie mieć poczucia wykorzystania przez zaistniałą sytuację.
  10. Woooow, ale czad. No to super Można powiedzieć, że wspólnie będziemy pić szampana! I ja już w sumie doczekać się nie mogę, chociaż to chyba eeee nie do końca jeszcze do nas dochodzi, ale - dni tak szybko mijają, że chyba Babeczki zanim się obejrzymy już brzdące nie będą dawały nam spać. No i fajnie. Cieszę się, że udało mi się znaleźć takie miejsce jak Esculap. Początkowo byłam umówiona na CC w Medicoverze, ale według mnie - bulwersującą sprawą jest podniesienie kosztów cesarki "przez świrusa" o prawie 3 tysiące? Jakoś tak to wygląda. To właśnie takie miejsca powinny wychodzić z pomocną dłonią i oferować "coś więcej", a nie - kosztem jakby nie patrzeć - Klientek - a "koszty maseczki i dodatkowego fartucha" wycenić na takie kolosalne pieniądze.
  11. Mam nadzieję wybłagać o znieczulenie ogólne. Hmmm.... Przy pierwszej cesarce wspaniale się mną zaopiekowano i najpierw dostałam chyba jakiegoś... Głupiego jasia? I po prostu odpłynęłam. Oczywiście po wybudzeniu miałam wenflon w ręce (nie zrobiło to na mnie wrażenia). Cięta byłam, mam nadzieję, że nie pomylę nazwy metodą Misgav Ladach? I nie chodziłam na ściągnięcie szwów. Także dosyć prosto to wszystko wyglądało. Jedyny minus właśnie to to karmienie, które tak wszystkich interesowało, że wręcz... NIE BYŁO OPCJI karmić butelką.
  12. Zastanawiam się, czy nie można zrezygnować z tych zastrzyków, no pierwsze słyszę o takim czymś. Jakaś masakra. Już byłam napalona na Esculapa jak szczerbaty na suchary, ale to mnie... Przeraziło!
×