Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Bezsensu

Zarejestrowani
  • Zawartość

    32
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

1 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Ja kilka dni po pierwszym teście zrobiłam. I wyszedł znów pozytywny . Później lekarz potwierdził ciążę
  2. U mnie też tak było. Okazało się że ciaza. Zrobiłam drugi test i potwierdzilo się drugi raz
  3. Bezsensu

    Polog

    U mnie też tak było że jak maz był w szpitalu to było lepiej . Jak skończyły się odwiedziny to wpadaly na salę i od razu czepianie się o wszystko
  4. Bezsensu

    Polog

    Ja byłam nacieta, chyba niewiele bo mialam 2 szwy i wszytko ladnie sie zagoilo. Nie mialam problemow z nietrzymaniem moczu itd. Ale pamiętam jak położna kazała mi przec nie tylko w trakcie skurczy ale i kiedy ich nie bylo wiec bardzo szybko sie zmeczylam . Musieli mi podac tlen bo mnie odcinalo doslownie . W koncu pani doktor zaczela naciskac na brzuch i szybko poszlo ( nie mam jej tego za zle bo zrobila to delikatnie ) i pozniej wytlumaczyla mi ze musiala mi pomoc bo bylam juz bardzo zmeczona mimo ze parcie trwalo 15 minut. Przez cały dzień nie jadłam. Na porodowce też nie pozwolili A czułam że cukier mi spadł masakrycznie . A pozycja na lezaco też nie ułatwia porodu niestety . W większość szpitali to norma
  5. Bezsensu

    Polog

    Dla mnie był to koszmar . Pamiętam że miałam czasami takie sytuacje jak już byłam w domu że jak usłyszałam że np mąż idzie A karmilam dziecko to wydawało mi się że zaraz wejdzie mi któraś pielęgniarka i znów zacznie na mnie krzyczeć A dziecko będzie płakać. Przez wiele nocy snil mi sie szpital. Wiele miesiecy mialam w nlsie strach i niepokoj. Pozniej to przeszlo ale wiem ze przy nastepnym dziecku najbardzieh bede bala sie szpitala.
  6. Bezsensu

    Polog

    Nie rozumiem dlaczego tak jest że w szpitalu tak terroryzuja matki . Przeciez gdybym usłyszała chociaż jedno zdanie typu " jeśli nie ma pani mleka to proszę do nas przyjść " miałabym taki komfort psychiczny że mleko na pewno swoje bym miała. Stres w tym nie pomaga .
  7. Bezsensu

    Polog

    Skad ja to znam. Mnie najbardziej bolało to że przez całą ciaze kazdy ciagle pytala jak sie czuje , wszyscy pomagali choc tej pomocy nie potrzebowalam bo czulam sie swietnie a gdy tylko urodziłam kazdy mial mnie w d.. Zwalali sie na glowe jeden po drugim. Jwszcze jak bylam w szpitalu to ciagle kazdy dzwonil zeby wyslac zdjecia dziecka itd . Mialam serdecznie dosc. Nie rozumialam szczwgolnie kobiet bo przeciez same rodzily . Dla mnie to czas przede wszyskim dla dziecka i rodzicow a reszta powinna sie dostosowac
  8. Bezsensu

    Polog

    Dokladnie miałam to samo. Też wypatrywalam z dzieckiem na rękach męża w oknie. Każda minute odliczalam i denerwowalam sie ze go nie ma. Nie chcialam rozmawiac z nikim bliskim bo balam sie przyznac ze mam problem . Mialam kilka takich sytuacji ze dziecko plakalo , ja oczywiście też bo nie wiedziałam dlaczego, i już chciałam dzwonić do mamy żeby tylko przyjechała i była przy mnie , ale oczywiście nie zadzwoniłam. A kiedy dzwoniła udawalam ze swietnie sobie radze i jaka to ze mnie super matka.
  9. Bezsensu

    Polog

    U Ciebie może to wyglądać zupełnie inaczej. Wiem na pewno że warto wcześniej sobie o tym poczytać, obejrzeć z dobrych źródeł . Zawsze można się chociaż w jakimś stopniu przygotować wtedy człowiek takiego szoku niedozna nawet jakby coś się działo. Na pewno mówi się o tym zA mało i to duży problem
  10. Bezsensu

    Polog

    Jak ja Cię rozumiem. Też wszystko ukrywałam przed rodziną. Jedynie mąż wiedzial co się dzieje ale ciężko było mu mnie zrozumieć. Nic dziwnego . Czułam się jakby ktoś nagle mi wszystko w głowie poprzestawial. Hormony zrobiły swoje . Też mam obawy przed kolejną ciążę. Może kiedyś się zdecyduje ale strach pozostał.
  11. Bezsensu

    Polog

    Dla mnie najgorszy był pobyt w szpitalu. Niestety ale musieliśmy zostać 6 dni. Zaczęło się w drugiej dobie kiedy nie miałam mleka a córka krzyczała bo była głodna. Pielęgniarki przychodzily i oczywiście tekst typu " proszę przystawiac do piersi !" Przywistawialam non stop ale corka byla tak glodna ze co probowala ssac to byl krzyk . I tak cała noc walczyłam o to mleko. W końcu trafila mi sie pielagniarka i zlitowala sie. Dala troche mleka. Pamietam jak dzis ze te 30 ml ktore mi przyniosla byly dla mnie wtedy zbawieniem. Corka sie uspokoila i zasnela przy piersi w koncu spokojnie. Ale za kilka godzin znow to samo. Pamietam ze rece mi sie trzesly z tej rozpaczy bo nie wiedzialam co robic. Pech chcial ze znow wredna pielagniarka. Poszlam proszac o mleko . Uslyszalam " to chciala pani dziecko a wykarmic go Pani nie umie ?!" I co ? Poszłam zaplakana . Koleżanka z sali ten sam problem. W końcu przyszedł czas na obchód i Pani neatolog pyta dlaczego nie poprosiliśmy o mleko , że przecież możemy jeszcze tego mleka nie mieć a dziecko nie ma prawa być głodne . Dostalysmy w końcu mleko. Później oczywiście powtórka z rozrywki na nocnej zmianie . Płacz płacz i płacz. Ale tym razem na zmianie trafiła się dobra pielęgniarka . Powiedziała że mamy przychodzić po mleko jak tylko będzie trzeba. Pierwsza noc spokojna ale nie przespana juz 3 z rzędu. I tak przez 6 dni do momentu kiedy córka zaczęła przybierać na wadze . Bardzo źle wspominam szpital pod względem karmienia. Wywarło na mnie to tak dużo stresu że przy każdym karmieniu piersią nawet jak mleko już miałam po prostu płakałam. Czułam się beznadziejnie. Jak najgorsza matka na świecie . Do tego po powrocie do domu każdy kto Nas odwiedzal zadawał te same pytania. "Karmisz ?". A mnie aż sciskalo w żołądku. Żeby tego było mało oprócz stresu byłam skrajnie zmęczona. Zasypialam na siedząco w dzień a w nocy nie moglam spac ze stresu . Tak się bałam że córka znów zacznie płakać. Każdy spacer to dla mnie stres bo znów ta obawa że może płakać. Do tego czułam się bardzo samotna , oszukana bo nie wiedziałam że tak to będzie wyglądać. Przecież wszystkie matki cieszą się z przyjscia na świat dziecka ,a ja nie potrafiłam. Siedzialam i myślałam czy moje życie już zawsze będzie tak wyglądać ? Wszystko minęło około 2 miesiące po porodzie. Zaczęłam małymi krokami stawać na nogi . Nie myślałam o tym aż tak dużo jak wcześniej. Zaczęłam w miarę normalnie spać i jeść. Karmienie dla mnie nie było niczym nadzwyczajnym.. nie cieszyło mnie zupełnie. W końcu po 4 miesiącach doszłam do wniosku że to nie dla mnie. Zaczęłam karmić butelka. I co ? Jak ręką odjal. Corka najedzona, spokojna. Zaczęłam się w końcu cieszyć macierzyństwem. Zaczęłam być szczęśliwa. Teraz wiem z perspektywy czasu ze podjęłam najlepszą decyzję. Oczywiscie nie obylo się bez komentarzy dlaczego nie karmię itd ale miałam to wtedy już w nosie. Bylam szczesliwa , dziecko rowniez i to btlo dla mnie priprytetem . Wiem ze nie zawsze trzeba robic cos za wszelka cene.
  12. Bezsensu

    Polog

    Bardzo współczuję. Ja sam porod nie wspominam najgorzej. Nie był aż tak ciężki. Faktycznie zmęczenie było okropne ale tak jak napisałaś , to normalne. Jednak jeśli chodzi o połog to chyba najgorszy moment w moim życiu. Dla mnie to dramat . Zastanawiam się jak będzie przy drugim dziecku.
  13. Bezsensu

    Polog

    Miałaś ciężki porod ?
  14. Dziewczyny jak przeszłyście połóg? Chodzi mi tu głównie o wasz stan emocjonalny
  15. Pewnie że tak. Najważniejsze żeby podejść do tego na luzie i za bardzo o tym nie myśleć . Wszystko siedzi w głowie:)
×