Hej wszystkim. Postanowiłam wejść tutaj i zapytać was o zdanie.
Miesiąc temu mój ojciec zawołał mnie i moje rodzeństwo w sprawie podziału majątku gdyz ma już 70 lat i chce pewne kwestie uregulować. Kiedy przyszła moja kolej to zostało mi wyliczone co mam a czego nie mam a co będę mieć ze mi się to wszystko niekalkulowalo. Powiedziałam swoje zdanie, za co zostałam przez siostrę wyzwana. Poszłam do prawnika żeby tylko dowiedzieć się czy to jest sprawiedliwe i na drugi dzień powiedziałam ojcu że uważam że jest to ze szkodą dla mnie , pokazałam jak to prawnie powinno być ale skoro ojca wola jest taka jaka jest to ok ja się zrzekam tego co chcą siostry i nie biorę nic . Wszystkie siostry łącznie z mamą i ojcem tak się na mnie obrazili że nie odzywają się do dzis . Chociaż napisałam do siostry dlaczego poszłam do prawnika ale przemyślałam to i niech będzie tak jak chce ojciec i one. I tak mi nie odpisała i tak nikt się do mnie już nie odezwie. Mama chodzi i płacze ,ojciec mi powiedział że zniszczyłam rodzinę a ja mam wyrzuty sumienia. Nie do końca zostałam zrozumiana . Moje siostry to strasznie toksyczne lub frustrowane osoby, moja mama jak się nakręci to jest koniec ,histeria gotowa.
Od miesiąca mało co jem , tak to przeżywam . Bo jak to głupia, nie umiejąca liczyć Kamila jednak policzyła . Mleko się rozlało . Już wiem że Wigilię spędzę sama i resztę świat też bo u mnie w rodzinie moich błędów się nie wybacza a jak powiem swoje zdanie to siostry albo wyśmiewają albo zaczyna się awantura .
Ja chyba zerwę z nimi kontakt bo dłużej nie dam rady . Co o tym wszystkim myślicie ?????