Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Lisiur

Zarejestrowani
  • Zawartość

    27
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

4 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Niestety moja słabość do seksu na boku się wydała po 3 latach od pierwszej zdrady i ponad 6 letni związek się rozpadł. Zostawiła mnie miesiąc przed planowanym naszym ślubem.
  2. Chyba o to w tym chodziło, o zakazany owoc... Bo do dziś nie spotkałem takiej która dorównywałaby tamtemu mojemu ideałowi. Oczywiście zdrady się w końcu wydały i mnie zostawiła, wszystko dosłownie miesiąc przed planowanym ślubem.
  3. Ja bardzo kochałem, a mimo to zdradziłem. Najgorszy jest pierwszy raz. Po pierwszym razie jest okropny moralniak, wręcz ból serca i chciałoby się wyznać partnerce wiarołomność i prosić o przebaczenie.
  4. Ja miałem taki ideał. Byliśmy idealnie dobrani względem charakterów, praktycznie we wszystkim zgodni, zero kłótni czy sprzeczek. Ona była we mnie wpatrzona jak w obrazek jeśli chodzi o wygląd, ja w nią też. Każdy fragment jej ciała był dla mnie perfekcyjny. W łóżku ideał, wszystkie nasze fantazje spełnialiśmy z rozkoszą i nikt się nigdy nie zmusił do czegoś tylko dlatego, że ta druga osoba chciała, tylko obydwoje ochoczo spełnialiśmy nawet najbardziej zboczone pomysły. Myślałem że nigdy nie pójdę na bok do innej. I mimo to, gdy trafiła mi się okazja to to zrobiłem. Przez przypadek spotkałem na mieście z koleżankę, z którą byliśmy ze sobą w ostatniej klasie podstawówki. Gdy usłyszała czym zajmuje się zawodowo, to poprosiła mnie o pomoc, chodziło o naprawę komputera. Nic nie zapowiadało że może coś się stać. Ja przecież wpatrzony w swój ideał, a ona zaręczona. Jednak jak jej pomogłem w tym czym miałem pomóc, to wyciągnęła wino i ciastka, zrobiło się nastrojowo, zaczęliśmy wspominać to jak byliśmy parą, nasze pierwsze niezdarne pocałunki i macanki i od słowa do słowa wylądowaliśmy w łóżku. Następnego dnia gdy wróciłem do domu to moralniak był okropny, przeleżałem prawie cały dzień w łóżku i płakałem. Kilka dni później chciałem pogadać pogadać z tą koleżanką o tym co się stało, bo wyrzuty sumienia nie dawały mi spokoju i znowu skończyliśmy w łóżku. O dziwo po drugim razie nie miałem już moralniaka i zacząłem moją idealną dziewczynę zdradzać z koleżanką, której daleko było od ideału, była mniej atrakcyjna i w łóżku nie taka wyzwolona jak moja, a mimo to jak mieliśmy okazje to się "zapominaliśmy". Później doszły romanse z innymi kobietami, które też nie dorównywały mojej dziewczynie, a mimo to dochodziło do zdrad. Napisałem to też i na erotycznym, ale tam jest mały ruch, tutaj więcej osób rozmawia
  5. Załóżmy że macie idealnego partnera, jesteście ze sobą idealnie dopasowani charakterami, podobacie się sobie fizycznie i co najważniejsze w łóżku jesteście jak dwie połówki pomarańczy. Wspólnie realizujecie swoje najskrytsze fantazje i pragnienia. Obydwojgu przyjemność sprawiają te same rzeczy, nikt się do niczego nie musi zmuszać aby dać przyjemność. Jednym słowem ideał. To czy mimo wszystko, mając okazję i pewność, że zdrada nie wyda się, to czy zdradzilibyście?
×