Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Agnieszka1988

Zarejestrowani
  • Zawartość

    23
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

6 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Gratuluję porodu dla mnie to niezwykła siła urodzić naturalnie! Ale to jednak nie skorzystała Pani ze znieczulenia, nie zdążyli podać ? Dobrze, że Jesteście zdrowi. To najważniejsze
  2. Tak się składa, że przy wszystkich procedurach był mój mąż. I nawet przed chwilą zapytałam się go, czy jest pewien, że osobą która badała Naszego synka zaraz po porodzie, była właśnie ta Pani położna. Jest tego pewny! Absolutnie nie jestem żadnym marketingowcem. Piszę jak było. Mam wręcz podejrzenia, że to Ty jesteś być może kimś z personelu Eskulapa. Dla mnie prywatny poród to było coś bardzo ekstrawaganckiego. Zdecydowałam się na to, gdyż był środek pandemii, a ja nasłuchałam się różnych historii i pozytywnych testach itd. Poza tym byłam po pierwszej Cesarce osiem lat wcześniej i lekarz prowadzący chciał żebym rodziła naturalnie. Dlatego zdecydowałam się na Eskulap
  3. Tego Ci życzę: żebyś wspominała pobyt tam równie dobrze co ostatnio i żeby z Tobą i Twoim Dzieckiem było wszystko dobrze. W szpitalach rzeczywiście z tymi porodami bardzo różnie bywa. Dlatego trzeba kierować się opiniami. Szpitale wojewódzkie najczęściej to masówka, gdzie nie dają znieczulenia itd. Lepsze są małe szpitale. Ja jestem pewna, że w przypadku gdy cokolwiek złego będzie się działo, w Eskulapie Twoje Dziecko i Ty nie uzyskacie pomocy. Oprócz doktora Zalewskiego, nikt nie wykazał się kompetencjami. Ani lekarze, których po porodzie widziałam jedynie na korytarzu. Ani położne, które na każde pytanie odpowiadały "które to Pani dziecko że Pani pyta" i robiły tak, żeby się nie namęczyć kosztem mamy i Dziecka. Szczególnie mocno podkreślam kwestię laktacji, bo tutaj to naprawdę robią tam samowolkę. A kobiety, bezradne wobec płaczu dziecka, słuchają położnych, zaburzając sobie laktację. Zaznaczam, że doświadczenia mam z porodem tam z grudnia. Być może coś tam się zmieniło. Ale ja na pewno nie ryzykowała bym porodu tam, widząc to co widziałam. Bardzo żałuję, że nie nagrałam filmiku jak mój mąż siłował się z tymi drewnianymi ramami od łóżka, które się zacinały. Kabaret z tego można by nagrać. Szczególnie biorąc po uwagę, że leżą tam kobiety po cięciu cesarskim, które absolutnie same nie są w stanie się z tym siłować.. Pieniądze za cięcie, odliczone w gotówce dałam lekarzowi anastezjologowi. Nie otrzymałam ani paragonu ani faktury. Czułam się jakbym dawała łapówkę pod stołem. I nie piszę tego by wzbudzić sensację czy strach. Piszę żebyście byli świadomi na co naraża się własne dzieci. Czy strach przed bólem lub byciem potraktowanym po chamsku jest warte ryzyka jakie podejmuje się rodząc w takim miejscu? Dla mnie nie! Każdy ma prawo do swojego zdania. Dzisiaj, patrząc się na swojego małego Synka, wiem że bardzo dużo ryzykowaliśmy..
  4. Pozwolę sobie i ja wyrazić opinię. Rodziłam w Eskulapie przez CC, przed świętami Bożonarodzeniowymi. Gdy przyjechaliśmy anestezjolog zrobil ze mna wywiad i tu zaczelo się moje zdziwienie. Bardzo specyficzna osoba, a sam wywiad bardzo nieprofesjonalny zważając że jednak cesarka to operacja. Bardziej od wszelakich uczuleń itd. Interesowało Pana doktora status mojego związku itd. Nie zważył mnie żeby dobrać odpowiednia dawke. Byłam w szoku i powiedziałam do męża że nie wiem, czy dobrze robimy. Potem kazali nam isc do sali, ja mialam się przebrać w koszule, podłączyli mi KTG i kroplówki. W między czasie bardzo niesympatyczna położna zbierała dane do książeczki zdrowia. Nagle weszla druga i powiedziała że mam wizytę lekarska, wiec ledwo mnie podpieli pod te kroplowki, zaraz mnie odpieli. Jeden wielki chaos. Lekarz to jedyna normalna zdaje się osoba. Zrobil USG, pogadal chwilę i kazal wracać do sali. Ledwo przyszlismy na salę, już przyszła pielęgniarka że będzie cięcie. Takie to wszystko tam chaotyczne, na szybko, nieprofesjonalne. Anastezjolg na sali operacyjnej gadal głupoty, aż reszta go uciszala. W końcu wyszedl, nie bylo go podczas operacji. Szok. Wszystko tam jest dziwne... Położne jednocześnie są neonatologami.. te same co robią robote polożnych, jednoczesnie badaja dziecko po porodzie. Brak opieki lekarskiej. Brak inkubatorow. Dzieci po porodzie klada obok kaloryfera. Szok. Nie ma tam ani jednego inkubatora. Ani profesjonalnego sprzetu..wszystko na granicy ryzyka. Mąź to widzial i byl w szoku. Przy pionizacji położna była mega niemiła. Robilam co mi kazala, nie dyskutowalam. Bylo mi slabo i ledwo szlam. Mąż mnie podtrzymywal a ona robila niemile uwagi w stylu " myśl jak idziesz". Po pionizacji, gdy juz lezalam w lozku, nagle przyszla polozna i poprosila zebysmy zmienili pokoj na pietro nizej. Maz musial z szafek rzeczy powyciagac na szybko, z walizami schodzil po schodach a mnie na wozku wiezli z dzieckiem winda. O wszystko trzeba samemu sie dopominać. Ja bylam z mezem, bylo mi latwiej. Ale np. Byla tam sama pani ktora wyszla prawie gola na korytarz i wolala polozna. Kazalam mezowi isc i zawolac polozna do tej Pani. Same sie nie kwapily. Olewacki stosunek do pacjentek ze strony poloznych. Po pionizacji wymiotowalam bardzo i mialam drzenie calego ciala. Maz wolal polozne a one przyszly po godzinie. Dopiero poznym wieczorem dostalam zastrzyk przeciw wymiotny. Zero wsparcia laktacyjnego. Nikt nie porusza nawet kwesti karmienia naturalnego. Po cc co prawda polozna dala mi na chwile dziecko do piersi, ale to tyle w tej kwesti. Syn wymiotowal wodami plodowymi, powiedzieli zeby go nie karmic. Nie jadl od cc do nastepnego dnia. Przystawialam go do piersi, jedna tylko polozna pomogla mi i pokazala jak karmic na lezaco. Wlozyla mi synka do lozka, kazala przekrecic sie na bok ( bol straszny) i tak cala noc wisial na cycku. Potem kazaly juz podawac meleko modyfikowane. Nikt nie patrzy czy dziecko dobrze ssie, czy jest pokarm itd. Dramat Polozne przychodzily tylko po to, by dać tabletki p-ciw bolowe. W nocy dawaly na zapas i szly spac. Maz byl raz w nocy o coś ich zapytać i widzial, ze spaly. A dzieci plakaly pokojach.. Bylam tam dwie doby i jedna polozna pracowala przez te dwa dni non stop.. Na wszystkie pytania odnosnie dziecka kazda odpowiadala tekstem " ktore to pani dziecko " Lekarz przyszedl zapytal sie tylko skad jestesmy i poszedl. Nikt nie ogladal mi rany. Spadl mi opatrunek po prysznicu i nikt nie zalozyl mi nowego. Uslyszalam tylko, że dobrze że odpadl. Nikt nie robi badan krwi, morfologi, gdzie w szpitalach panstwowych to morma. Wszelkie probki do badan musza wiesc poza Bielsko, bo gdzies maja umowe podpisana. Wiec sie nie kwapia. Wymusilam na pani doktor by zrobila malemu badania krwi, bo mialam dodatni GBS. To niezadowolona ale zlecila te badania. Łóżka szpitalne to jakiś dramat. Drewnianie ogromne zabezpieczenia po bokach. Maz szarpal sie z tym zeby opuscic, kobieta po cc nie da rady sama to ogarnąć. Żółtaczke mierza na oko. Czy dziecko żółte czy nie. Brak aparatow do moerzenia poziolu bilirubiny. Wszysycy lekarze w szoku byli, że nikt nie zmierzyl poziomu bilirubiny w szpitalu. Mowili, ze to niemozliwe. Wypis pisany recznie (!) Pozlozna patronazowa powiedziala, że juz dawno nie widziala takiego wypisu i tak zle wypelnionej ksiazeczki zdrowia. Oprocz dobrze zrobionego cc i mozliwosci pobytu meza razem ze mna, nie widze zadnych pozytywow porodu tam. Wszystki jest na granicy ryzyka. Jak dziecko zdrowe i mama też to super. Ale drugi raz nie ryzykowalabym zdrowiem swoim i mojego dziecka. Bardzo specyficzne miejsce. Jak i wlasciciel. Pierszego wieczora dziecko nam bardzo plakalo, wszedl wlasciciel. BYL BOSO. Nie moglismy w to uwierzyć. Zapytal jak sobie radzimy i powiedzial ze jakby co to sa polozne u gory. I wyszedl. Mega ekscentryczny czlowiek..
  5. Witam, Dołączam się do Waszej dyskusji podczytuję z zainteresowaniem jako że termin porodu ( cc) doktor Zalewski wyznaczył nam na 21.12. Będę wtedy w 38 tygodniu ciąży. Wczoraj na wizycie kontrolnej mój lekarz prowadzący stwierdził, że dla dziecka to jeszcze za wcześnie, że mogą być powikłania. Że zaleca się w 39 najwcześniej. Konsultowałam to z doktorem Zalewskim i stwierdził że gwarantuje, że dziecko urodzine na tym etapie ciąży będzie bezpieczne. Jakaś niepewność jest. Na który tydzień ciąży macie zaplanowane cc?
×