-
Zawartość
932 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
1
Wszystko napisane przez MamaAniola
-
I oto jest pytanie. Przy Córce nie wierzyłam w powodzenie - w zasadzie robiłam ostatni transfer z myślą o tym, żeby ruszyć z kolejna procedura (choć przechodziło mi przez myśl co by było gdyby najsłabszy zarodek zagrał nam na nosie). Przy moich Synkach wiedziałam, czułam, że się uda. Jak widać nastawienie nie ma większego wpływu na powodzenie. Ale w sumie... Co Ci szkodzi przyjąć ścieżkę optymizmu? Skup się na tym co tu i teraz, ciesz się i nastrajaj pozytywnie! Nie życzę Ci tego, ale jak będzie niepowodzenie - poradzisz sobie. Tak jak wcześniej poradziłaś. My tu wszystkie jesteśmy twardzielki. I Choc w takich sytuacjach możemy płakać, krzyczeć, prosić kogoś o pomoc i wsparcie - dla mnie to właśnie oznaką sily. Twardzielki dają upust emocjom i jada dalej. Mamy walczące o maleństwo przez ivf są tak zahartowane, że komandosi to by się mogli przy nas schować. Ja wierzę, że sie uda i przesyłam Wam pozytywna energię. Tylko optymizm!
-
Wiesz o której?
-
Dobrze się czyta takie wiadomości. Widzę, że masz konkretny plan działania i wiesz na czym stoisz. Nie tylko Ty, ale i Twój lekarz. Te pare miesięcy dobrze zrobią i dla Twojego ciała i dla Twojego umysłu. Trzymam kciuki, żebys każdego dnia czuła się choć ciut ciut lepiej. Jeszcze trochę i wyjdzie słońce
-
Ajajjjj mocne
-
LuLa, o której transfer?
-
To wspaniała informacja!!! Trzymam dalej kciuki!!!
-
Dziewczyny, trzymam dziś kciuki za tluste bety i LuLa - za udany transfer!
-
Dzięki wielkie, jesteście skabnica wiedzy. Nie tylko o ivf, ale także w kwestiach prawnych jak się okazuje! Zmotywowalyscie mnie i poczytałam w necie, faktycznie jest prawo do 10min płatnej przerwy po przepracowaniu przy kompie 50 minut. W kolejny piątek to będzie moja pierwsza morfologia od kiedy biorę accofil. Powiedzcie mi, proszę, czemu próg 40tys leukocytow jest uznawany za krytyczny? Boję się, że mogę mieć wyżej, czy to nie będzie miało jakiś wpływ na zdrowie...
-
Dzięki dziewczyny za różne pomysły, na pewno to wszystko przemyśle. Na dyskrecję mojego przełożonego mogę liczyć, więc chyba mu powiem - niech wie, że będę czasem się spóźniać - chociazby przez konieczność zrobienia badań i że czasem zniknę l, żeby się choć na chwilę położyć. Kinga, a powiedz mi - ten zapis przerwy 10 min po 50min pracy to zapis w kodeksie dotyczący ciężarnych? Poszukam, musze powalczyć chyba o swoje, a przede wszystkim być świadoma swoich praw. Ja mam duże poczucie solidarności i lojalności wobec ludzi, z którymi pracuje. Zawsze mogłam na nich liczyć i jedyne czym się przejmuje to to, że dostaną jakoś rykoszetem przez moją ewentualną nieobecność. Do samej firmy zaczynam tracić serce (mimo, że zawsze szli mi na rękę) przez to jak traktują ludzi. Ja nawet będąc w ciąży miałam odgórnie zaplanowane nadgodziny - tydzień pracy po 3h nadgodzin dziennie. Według KP nadgodzin nie można planowac, nie można zmuszać ciężarnych do pracy po godzinach. Teraz mam pod opieką dziecko do lat 4 i powiedziałam jasno, że nie wyrażam zgody na pracę po godzinach (zapis w KP) , umówiliśmy się na jeden dzień, gdzie pracuje ok 3 godzin dłużej, bo ciężko inaczej zmaknac miesiąc. Ale mimo to, przed 6 stycznia (święto) ja i cały mój dział dostaliśmy maila o treści 'Jeśli zastanawiacie się co robić w dzień wolny to przestańcie. Pracujemy.' A ja oczywiście nic nie powiedziałam z poczucia solidarności z zespołem i pracowałam. Duża firma, lider branży na rynku, część międzynarodowej korporacji, która tak pięknie mówi o politykach szacunku do ludzi, a w rzeczywistości traktuje się ich czasem jak śmieci. Przykre. AsiaWin, morfologie sprawdzam w piątek. Gin mi mówiła, że będzie zła o nie mam wpadać w panikę, nawet jakby zadzwonili z laboratorium z informacją, że mam białaczkę. Po wynikach będziemy albo odstawiać accofil albo zmniejszać dawkę. Ogólnie moja gin lubi dużo leków w dużych dawkach. Jak widać, w moim przypadku, jest to skuteczne, bo 3 na 5 transferow udanych. Natomiast, jak nie mam problemów z witaminkami, suplementami czy hormonami, to tych leków immunopresyjnych się obawiam. Widzę jaki ogromny mają wpływ na moje samopoczucie tu i teraz, a jaki będzie długotrwały efekt? Tego nie wiem. Ale obawiam sie, ze to nie pozostaje bez echa dla organizmu.
-
Dziewczyny, chciałabym poznać Wasze zdanie. Mam pracę typowo biurowa, stresujaca, co najmniej 8h dziennie przy kompie. Praca intensywna, więc nie ma opcji, że się chociażby położę na chwilę w ciągu dnia. W ostatnim tygodniu czułam się fatalnie, były dni, że myślałam, że zasłabne albo zasnę na siedząco - po prostu tak jakby ktoś mi wyjął baterie. Mąż pracował ze mną z domu przez parę dni, tak na wszelki wypadek jakbym potrzebowała pomocy. W poprzednich ciążach zdarzało mi się słabnąć. Na wizycie wspomniałam o tym Pani Doktor, na koniec tygodnia sprawdzimy morfologie i może nadejdzie w końcu czas na odstawienie leków, które obniżają mi odporność. Powiedziała, że takie objawy są normalne przy lekach jakie biorę, ale zmotywowała, żeby wytrzymać jeszcze tydzień. Natomiast ostrzegała, że zasłabnięcia mogą się zdarzyć. Co byście zrobiły na moim miejscu w kontekście pracy? Zacisnęły zęby i cisnęły nic nie mówiąc? Powiedziały przełożonemu o wczesnej ciąży i słabym samopoczuciu po to aby zrozumiał moja sporadyczna nieobecność przed kompem - żebym mogła się położyć chociaż na chwilę? Czy poprosiły o zwolnienie lekarskie na jakiś krótki czas? W poprzedniej ciąży pracowałam do końca 6ego msca i poszłam na zwolnienie po zasłabnięciu - mimo ciazy kazali mi pracować po godzinach, byłam przemęczona, do tego doszły upały i bóle kręgosłupa związane z siedzącą pracą. Jestem ciekawa Waszego zdania. To dość wcześnie, żeby informować o ciąży (5+3 tc)i stąd moje dylematy. Może któraś z Was podzieliłaby się swoimi przemyśleniami. Byłabym wdzięczna.
-
Doskonale! Ja też czułam jakiś dziwny spokój, czułam że będzie dobrze i było! wierzę, że też tak będzie w Twoim przypadku!
-
Dziękuję ogromnie LuLa, a jak Twoje samopoczucie przed wielkim dniem?
-
Jestem po usg. Widoczny piękny pęcherzyk ciążowy (sztuk 1 ). Ze względu na moje długie cykle Pani wyliczyła mi wiek ciąży na podstawie terminu owulacji, a nie pierwszego dnia miesiączki jak to się zwykle robi - dziś jest 5+3 tc. Jak wszystko dobrze pójdzie to termin porodu 3.11. Kolejna wizyta za tydzień i możliwe, że zobaczę wówczas serduszko ... To się dzieje naprawdę?
-
Szykuje się emocjonujacy poniedziałek! Trzymam kciuki!
-
Wow, dziewczyny! Ale kosmos! Moja beta 4965 Transfer miałam 15ego lutego
-
Kochana, jak miło, że pamiętasz! Tak, robiłam dziś betę. Są jakieś problemy z systemem i nie mogę sprawdzić wynikow. Zaczynam się już stresować... Usg jutro! Proszę trzymać kciukasy!
-
Ja dokładnie tak robiłam. Wózek - jak nowy - 1000zl. Paczka ciuszków, rożki itp - wszystko za 100zl. Wanienka ze stojakiem - 40 zł. Wszystko olx.
-
Tak, ja miałam jeszcze jedno usg po podaniu ovitrelle - obraz jasno pokazał, że byłam po owulacji. Myślę, że nie musisz się tym martwić. Pewnie lekarz ma doświadczenie i przyjął, że owulacja nastąpi w odpowiednim czasie
-
Ja niestety mam taką tendencje do myślenia i strachu, że zapeszę. Wyprawkę w ciąży z corka kompletowałam po 6 msc, bo bałam się... no właśnie. Chyba, że zapeszę i że w razie tragedii widok ubranek złamie mi serce. Ale masz rację - co zmienia termin zakupów? Nic. Zmotywowałaś mnie do zmiany swojego nastawienia i na znak tej zmiany postanowiłam, że ide w piatek kupić mojemu mikro kropkowi skarpetki i będzie to dla mnie motywacja do większego optymizmu, a i motywacja dla maluszka do walki. W końcu poza rodzinka, będą czekać na niego skarpetki
-
Dziewczyny, przeczytałam co napisałyście na temat macierzyństwa i stwierdziłam, że też dodam coś od siebie. Rozumiem lek i troskę - one mi towarzyszyły, towarzysza i towarzyszyć będą. Natomiast zgodzę się z tym co napisała Wiosenka - taki ciągły paraliżujący strach może być czyms niepokojącym. Naprawdę ważne jest, żeby zadbać o siebie i o swój komfort psychiczny i nauczyć się sobie odpuszczać. Nie wszystko musi być idealnie i nie wszystko musi być zgodnie z planem. Ja wychodziłam z założenia, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, zadbana mama to zadbane dziecko. Codziennie miałam zrobiony make up, nie spędzałam całego dnia w poplamionym, wyciągniętym dresie, po prostu dbałam o siebie, bo inaczej źle się czuję. Chciałam czuć się dobrze sama ze sobą. Jak malutka się popłakała kiedy ja się myłam - musiała poczekać. Potrzebowałam tych 5 minut dla siebie,a wiedziałam, że nie dzieje się nic złego. Jak chciała być przy mnie to kładłam ją na leżaczek i się malowałam. Z usypianiem też szlam na łatwiznę - najłatwiej zasypiala przy piersi, więc po prostu kładłam się z nią do łóżka i jak zasnęła - przenosiłam ją do siebie. A jak się wybudzała to zostawiałam ją w moim łóżku. Jak spała dobrze w wózku - szlam na spacer, jak zasypiala w foteliku samochodowym - uspokajałam ją w nim. Mi też na początku zależało, żeby córcia zasypiala i spała u siebie, dziś ma 1.5 roku, a jak się obudzi w nocy to nadal bierzemy ją do swojego łóżka i śpi w moich ramionach do rana. I mimo, że postanowienie i wyobrażenie na początku było inne to uwielbiam to uczucie i cieszę się, bo wiem że ta faza mamuskowania kiedyś minie mało tego, często nie moge spać i czekam aż się wybudzi, bo bez niej jakoś mi tak smutno
-
LuLa, trzymam kciuki tak mocno mocno!!!! Tak, ja brałam od razu progesteron, po transferze doszło jeszcze więcej leków i np ovitrelle, który podany w fazie lutealnej też podbija progesteron.
-
Ooooo!!!!!!! Nie mogę się doczekać i mocno trzymam kciuki!
-
A polecasz jakiś konkretny? Mi tego brakowało w poprzedniej ciąży i może w tej zainwestuje
-
Trzymam kciuki! Moja słaba blastka dziś biega i wspina się na wszystkie meble, takze nie trać nadziei!
-
Kochana, spokojnie. To nie w Twojej gestii jest mieć wiedzę na temat ivf, jesteś pacjentka. Możesz nie wiedzieć nic o ivf, to obowiązek lekarza i wierzę, że postępuje dobrze - zgodnie ze swoim doświadczeniem, przekonaniami i wiedzą. Każda Klinika ma inne procedury, każdy lekarz inne podejście - u mnie badanie kariotypu to standard i nie mogłam ruszyc się bez tego. Natomiast zauważyłam, że wspominasz kolejny raz o swojej obawie przed urodzeniem chorego dziecka. Zawalcz o swój komfort i skonsultuj kwestie badań w klinice. Może z innym lekarzem? U mnie konieczna była rozmowa z genetykiem - może genetyk? Jeśli chodzi o biopsje zarodków - pobranie materiału do badań - to u mnie był pobierany na świeżo i przekazywany do laboratorium, a zarodki były mrożone. Na wynik czekałam miesiąc. Rozmawiałam z moją opiekunka co się dzieje jak wynik wychodzi niediagnostyczny. Mówiła, że tak się zdarza - dlatego mają w zwyczaju pobierać kilka fragmentów i porównują wyniki, w najgorszym wypadku rozmraża się zarodek, pobiera materiał ponownie i bada znowu. To by sugerowało, że mrozaczki można zbadać. Ale nie wiem totalnie czy rozmrażanie i zamrażanie wpływa jakoś na zarodki. Wyniki wszystkich moich zarodków były diagnostyczne więc nie musiałam się w tym orientować. Zbadaj temat i zawalcz o swój spokój. Poczytaj o tym badaniu. Ono nie wyklucza wszystkich chorób świata, tylko te wynikające z zaburzeń w liczbie chromosomów.
