LuLa
Zarejestrowani-
Zawartość
405 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez LuLa
-
Iskrzynko, Viko Wszystkie jak tu jesteśmy razem przechodzimy lub przechodziłyśmy dokładnie to samo. Każda z nas z mniej lub bardziej skomplikowanym problemem. Ja czekałam na pozytywną betę 3 lata. Ale dopiero w momencie kiedy poszłam na terapię, zrozumiałam, że przecież może skończyć się tak że nie uda mi się posiadać kolejnego dziecka. Dopiero kiedy ktoś obcy powiedział mi to w twarz dotarło do mnie ze nawet iv to żadna gwarancja. Przy moich pierwszych transferach, ciągle o tym myślałam, leżałam jak kłoda, nic nie robilam żeby tylko nie zaszkodzić. Nie zadziałało. Dopiero kiedy wyłączyłam głowę i podeszlam do tego ze stoickim spokojem, udało się. Iskrzynko nie nakręcaj się, czas pokaże. Jesteś w takim stresie ze sama widzisz jak reaguje organizm. Piszesz ze od 5 lat okres ci się tyle nie spóźniał jak teraz. Organizm potrzebuje wyciszenia. Uspokój emocje wszystko samo przyjdzie. Nie masz na to żadnego wpływu. Pozdrawiam życzę powodzenia
-
Nie możesz do tego tak podchodzić. Wiem że każda rada zabrzmi dziwnie i może nie na miejscu. Przy pierwszych dwóch nieudanych transferach byłam podjarana na maxa, że to już teraz-zaraz będę w ciąży. Przeszłam druzgocące rozczarowanie i kubeł zimnej wody na głowę, gdy zobaczyłam wyniki obu testów hcg. Postanowiłam udac się na terapię, taką medycynę energetyczną oraz zacząć relaksacje i yoge. Nie wiem czy to dzięki temu, ale na pewno jest w tym moc. Do trzeciego transferu podeszłam ze spokojem. Pracowalam nad "nie myśleniem". Czułam objawy że sie udało, ale tak bardzo nie chciałam znów sie rozczarować ze dopóki nie zobaczylam bety nie dopuszczalam myśli ze moze sie udać. Kazda z nas musi znaleźć najlepsza dla siebie alternatywę, bo walka o dziecko poprzez iv sama w sobie jest ciężka. Napewno uczy cierpliwości i pokory. I dla mnie to największa z tego nauka. Spróbuj myśleć sercem nie rozumem. Mózg jest przedziwnym stworem. Najlepszy mózg ma nasze serce. Spokojnie.
-
Hej Milkaa, pierwsze dziecko syn (poczęty naturalnie) zaraz skończy 11lat. Z in vitro zaczęło się 10mcy temu, 3 transfer udany. Czekamy na serduszko. 3 lata temu dowiedziałam się ze choruje na endometrioze 4 stopnia, kiedy zaczęliśmy starania o kolejną ciążę, stąd in vitro.
-
Hej Milach. No właśnie napisz jakie to są te wskazania. Pierwsze dziecko rodziłam naturalnie (mialam znieczulenie w kręgosłup) ale mimo to pamietam do dziś ten ból. Chłopak ważył 4kg więc do malutkich nie należał . Wiem że u mnie to dopiero początek wszystkiego, ale zaczęłaś ciekawy temat.
-
Różnie to bywa. Jestem głodna straszliwie . I niedobrze mi się robi, nie wiem czy nie zacznę wymiotować.
-
Umówiłam się na 12.04 A do tego czasu chillout
-
Mam już wyniki. Beta z dziś 1609, progesteron 60 jupiiiiiii Rośniemy
-
Hej. W sobotę jeszcze bolało mnie podbrzusze. Ale od wczoraj już nie boli. Tylko cycki strasznie bolą i sutki są mega wrażliwe . Dziś byłam powtarzać betę i progesteron, czekam na wyniki.
-
Poczytaj w necie, wpisz w google dieta przy endometriozie. Polecam na początek wykluczyć czerwone mięso i ograniczyć gluten (przede wszystkim produkty z mąki pszennej), fast foody, produkty gotowe ze składem typu E214 itp, syrop glukozowo fruktozowy, olej palmowy. Skup się na warzywach i owocach, im ciemniejsze tym lepiej dla nas. Wszystkie warzywa kapustne, strączkowe są ok. Mąż diety nie zmianiał, bo nie musiał. Najwięcej zmieniłam ja. Już po kilku dniach zauważyłam różnicę w samopoczuciu. To nie jest tak że nie pozwalam sobie czasem na roladę wołową, czy pieczoną karkówkę, albo tortille; po prostu jadam takie rzeczy 2, 3 razy w miesiącu. Wprowadź zmiany i daj znać jak się czujesz, powodzenia.
-
Gulia13 ja również mam endo 4 stopnia i 37lat. A jednak się udało. Dieta przy endometriozie to podstawa. Musisz koniecznie o tym poczytać i zmienić nawyki jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś. Sprawdziłam na sobie ze zmiana bardzo pomaga w samopoczuciu. (mi endo też wrocila 2 miesiace po laparo torbiel na jajniku się pokazała, zmieniałam dietę, mimo że torbiel nadal tam jest-nie rośnie, to w ciążę udało się zajsc) mam nadzieję ze szczęśliwym finałem.
-
3xlutinu, 3xprogesteron besis + do tego acard, encorton, clexane kwas foliowy, modulator homocysteiny i wit d3(1 raz dziennie)
-
Przykro mi. Dwukrotnie widziałam taki wynik. A trzeci raz już jest szczęśliwy. Bądź dobrej myśli, wreszcie kiedyś na pewno się uda.
-
Fajny wynik. A badałas ten progesteron?
-
Tak bylam z samego rana. Kolejki do laboratorium mnie dobiły ostatnio jak bylam robić progesteron wiec dzis poszlam jeszcze przed otwarciem... Mam stracha, czuję jak mi serce wali, staram się to opanować, ale marnie mi to wychodzi.... Wiem ze teraz już mam na wynik żaden wpływ, ale mimo wszystko stres jest ogromny.
-
Justysiek powodzenia we wszystkim co robisz!
-
Ooo Gulia testujesz jutro tak jak ja. Również mam takie bóle jak na @ i do tego bolą mnie piersi. W nocy wstaje na siku. Już sama nie wiem czy to dobrze czy wariuje... Cóż. Jutro wszystko się okaże. 3mam kciuki
-
Ja przyjmuje 3x100 lutinus i 3x100 progesteron w tabletkach razem 600 g na dobę mimo to ze bylam również na naturalnym. Nie wiem dlaczego ty mialas tylko 200. Mój progesteron jak wam pisałam z 7dpt to 59. Mam nadzieję ze to dobry znak i okruszek nadal ze mną jest. Czekam cierpliwie na piątek. Mam nadzieję ze u ciebie się ta twoja beta rozchuśta. 3mam kciuki. Wczoraj i przed wczoraj podbrzusze pobolewało mnie jak na okres. Dziś juz mniej. Za to rozchulały się cycki. I teraz one bolą...
-
My transerowałysmy w dzień kobiet. Bylas na cyklu nat czy sztucz? Jaki masz progesteron. I jak u ciebie z samopoczuciem?
-
Cześć Justysiek. Kiedy lekarz zalecił zrobić betę? I jaki masz ten progesteron że piszesz ze poleciał w dół.
-
Boże, MamoAniola tak bardzo mi żal. Was mi żal. Wiem przez co przechodzicie, zanim zaszlam w naturalną ciążę z moim synkiem, wcześniej także spotkało mnie to co was...Test- dwie kreski, wizyta u ginekologa, po 3 tygodniach była kolejna. Niestety na niej się skończyło. Nie było serduszka. Mialam wtedy 24 lata i kompletnie się rozsypałam. Na moje chyba szczęście, jeśli wogóle w tej sytuacji można tak to nazwać, zostalam od razu skierowana do szpitala bez leków poronnych. Łyżeczkowanie mialam w znieczuleniu ogólnym. Wykonał je mój lekarz... Strasznie to przeżyłam. 19 miesięcy później byłam w kolejnej ciąży ze szczęśliwym finałem.
-
Jak tam u ciebie MamoAniola? Dajesz jakoś radę przetrwać ten smutny czas?
-
Hej Gulia. Badałas progesteron?
-
Nie musisz przepraszać. Mam nadzieję ze ci się uda. Ja czekam aby zrobic bete w piątek.
-
Ja też mialam tak na sztucznym, jedna wizyta, kolejna to już transfer. 3mam kciuki
-
Dziękuję ci Wiosenko za odpowiedź. Uspokoiłaś mnie od razu. Tak doświadczona jak ty w tym temacie nie mogła się mylić.
