Iskrzynka
Zarejestrowani-
Zawartość
450 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Iskrzynka
-
LuLa tak strasznie mi przykro Wypłacz się kochana, a potem zbieraj siły i wracaj po ostatniego pingwinka, który czeka na Ciebie. Tym razem na pewno się uda! Musi się udać! Nie ma innej opcji! Sciskam Cię mocno
-
Tak strasznie mi przykro Mocno wierzyłam, że to pomyłka. Trzymaj się kochana.
-
LuLa kochana trzymaj się. Wierzymy z całego serducha, że wszystko jest z malenstwem dobrze. Tulę Cię mocno.
-
5-cio dniowa blastocysta 4AA. Jestem bardzo podekscytowana Już się nie mogę doczekać na moją śnieżynkę
-
Dziewczyny dziękuję Wam za wszystkie wyrazy wsparcia Jest dobrze Endometrium prawidłowe, 11,5 mm. Transfer zaplanowany na przyszłą środę 21.04
-
Cześć dziewczyny, dziś mam wizytę i bardzo się stresuję. Nie wiem, co oznacza ten estradiol, co robiłam w poniedziałek, czy to dobry wynik, czy nie? Trzymajcie proszę za mnie dziś kciuki.
-
Czy ten estradiol nie jest za duży?
-
Dziękuję Aga. Ja mam dziś 12 d.c. estradiol 417,5, a progesteron 0,15. Jak to wygląda?Wizytę mam w środę.
-
A ja mam pytanie, czy będąc na cyklu sztucznym przed transferem, badałyście poziom hormonów - estradiol, progesteron? Jeśli tak, to jakie miałyście wartości?
-
ZelkowyAniolku ogromnie Ci współczuję Daj sobie teraz czas na żałobę i na przeżycie tej straty. Z całego serca Cię tulę
-
Ja w środę idę na wizytę przed transfetem i jeśli wszystko będzie ok, to mam nadzieję, że też już ustalimy konkretny dzień. Trzymajcie za mnie kciuki
-
Nie, to nie chodzi o Ciebie i Twoje posty, tylko ogólnie o ten temat, który uruchamia u mnie straszne lęki. Nie chce nawet myśleć, jakie to musi być piekło np. nosić przez 9 miesięcy dziecko, które ma tak poważne wady genetyczne, że urodzi się po to, by umrzeć, albo by żyć z ogromnym cierpieniem. A obecne prawo wiadomo, jakie jest. Ale nic, musimy być dobrej myśli A ile masz zarodków z obecnej procedury? (Jak powtarzam posta, to sorry, ale coś mi się porobiło i nie wiem, czy poprzedni widać)
-
Puchaty Kotek, ja jestem w Twoim wieku, w tym roku podeszłam do swojej pierwszej procedury ivf i tak samo, jak w Twoim przypadku lekarka nie zaleciła mi badania zarodków, stwierdziła, że nie ma do tego wskazań. Też już po fakcie dowiedziałam się, że w innych miejscach zaleca się to standardowo, szczególnie w naszym wieku, bo statystyki są już dla nas bezwzględne. Bardzo wtedy się tym zmartwiłam i nawet zaczęły mi się śnić koszmary, że mam chore dziecko (ileś tam stron wcześniej mogłabyś o tym wszystkim poczytać). No ale w końcu jakoś musiałam przyjąć, że tak się to potoczyło już tego teraz nie odwrócę, zarodki mam zamrożone, nie przebadane i muszę mieć nadzieję, że będzie dobrze. Teraz przygotowuję się do pierwszego transferu (dziś 9d.c.), właśnie poczytałam wszystkie ostatnie wpisy, temat znów do mnie wrocił i znów zaczyna ogarniać mnie straszny strach, więc muszę znowu ustawić pozytywnie głowę, bo transfer już niedługo (mam nadzieję). Ale gdybym wtedy miała wybór, to bym to badanie zrobiła. Jasne, że nie daje 100% gwarancji na ciążę i zdrowe dziecko, ale jednak znacznie zwiększa na to szansę.
-
Kochane dziewczyny, z okazji Świąt Wielkanocnych, będących symbolem nowego życia , życzę Wam, żeby spełniły się Wasze marzenia i każda z Was doczekała radości z narodzin upragnionego dziecka🥰 , dużo radości, spokoju, słońca na niebie i w sercach oraz zdrowia dla Was i dla wszystkich Waszych bliskich.
-
Ależ dzisiaj dzień wspaniałych wieści! 🥰🥰🥰 Piękna niespodzianka! Niech beta dalej pięknie rośnie i maluszek razem z nią. Trzymam mocno kciuki za Twój mały wielki cud! 🥰 Gratulacje Margareta! 🥰 Dużo zdrówka dla Ciebie i synka. Niesamowita jest to, co napisałaś, dałaś piękne świadectwo, że zawsze warto mieć nadzieję! Dziękuję
-
Aż się boję to napisać, ale wygląda na to, że tak 🥰 Jeśli nic już po drodzę się nie wydarzy, to gdzieś w okolicach 21.04. A Ty?
-
Trzymam z całych sił
-
MamoAniola jestem całym sercem z Tobą
-
Myślę, że to dobrze być od początku z dzieckiem szczerym w tej sprawie i zakładam, że w tej chwili większość świadomych rodziców podejmuje taka właśnie decyzję. Po to właśnie, żeby oszczędzić mu poczucia oszukania, jeśli miałoby się dowiedzieć o tym później. Mimo wszystko to i tak pojawi się taki moment w jego życiu, pewnie gdzieś w okolicach nastu lat, że, jakkolwiek bardzo będzie czuło się przez Was kochane i będzie kochać Was, poczuje jakiś rodzaj kryzysu w związku z tym, że taka, a nie inna jest jego historia i że wtedy być może będzie musiało przerobić w sobie trudne uczucia, np. odrzucenia przez biologicznych rodziców. Rozumiem Twoja niezgodę na słowo "egoizm", spodziewałam się, że moze ono wywołć nieprzyjemne uczucia u każdej z Was, która odniesie to, co napisałam osobiście do siebie, dlatego też z góry przeprosiłam. Naprawdę i bardzo to mocno podkreślam, nie o to mi chodziło, by w ten sposób kogokolwiek obrazić, czy źle ocenić. Każdej z Was, jakąkolwiek decyzję podjęła i jakąkolwiek drogą idzie, z całego serca kibicuję i każdą z Was szanuję. Nikt nie ma prawa nas oceniać, bo nikt nie jest na naszym miejscu. Pisałam absolutnie tylko o sobie, o swoich obawach i wątpliwościach. Być może mogłam użyć delikatniejszego sformułowania "pomyślenie o sobie", albo "zadbanie o swoje potrzeby", ale nie wyraziłoby to ciężaru dylematu, który tak mocno tłucze się w mojej głowie w tej kwestii.
-
Podjęłyście bardzo trudny temat. Ja też wiele razy o tym myślałam i rozmawiałam o tym z mężem. Co jak uda nam się za pierwszym, czy drugim razem, a mamy 4 zarodki. Co z resztą, która jeszcze zostanie? Mąż nie widzi problemu, żeby je przekazać do adopcji, podchodzi do tego tak, jak kilka z Was tu pisało, jeśli jest tyle par, które nie mogą mieć własnego biologicznie dziecka, to dlaczego im nie pomóc skora na pewno będą kochać je równie mocno, jak my byśmy je kochali. Ale ja niestety nie umiem do tego w ten sposób podejść. Dla mnie te zarodki, to są już nasze dzieci, więc tak, jak nie umiałabym oddać mojego narodzonego dziecka do adopcji, to tak samo nie potrafię pomyśleć o oddaniu do adopcji moich zarodków. Sądzę, że nigdy nie potrafiłabym się z tym do końca pogodzić i ciągle bym o nich myślała, czy żyją, jakie są, jakich mają rodziców, jakie mają życie, czy są szczęśliwe itd. Jest w tym temacie jeszcze jedna kwestia, o której bardzo myślę. Rozmawiamy tutaj o trudnych wyborach, dylematach moralnych dwóch stron - tej co oddaje swoje zarodki i tej, która je przyjmuje. Ale jest jeszcze trzecia strona - strona dziecka. Ja z całego serca wierzę, że każda para, która pragnie mieć dziecko, bezskutecznie stara się o nie latami i która w końcu podejmuje decyzję o adopcji, zrobi dla niego wszystko i będzie kochać je z całego serca, ale co jak ono na którymś etapie życia dowie się, że zostało stworzone z genów innych ludzi, a nie ma co się łudzić, że tą tajemnice da się utrzymać przez całe życie. Co wtedy? Czy nie poczuje się w jakiś sposób odrzucone, czy nie pojawi się w nim pytanie, dlaczego Ci ludzie mnie oddali, dlaczego nie chcieli mnie mieć dla siebie? Czy nie będzie cierpieć? Każdy człowiek w wieku nastoletnim przechodzi swój własny kryzys tożsamości, poszukuje siebie i nie jest to etap prosty, to naturalna faza rozwoju, więc o ileż trudniejsze będzie to dla dziecka, które będzie musiało się zmierzyć z faktem, że pochodzi od innych ludzi, a nie od tych, co je kochają i wychowują. Nie mogę spokojnie myśleć o tym, że - przepraszam, za dosadne nazwanie rzeczy, bo nikogo nie chce urazic - jakiś rodzaj egoizmu dorosłych: tych którzy adoptowali, chcąc za wszelką cenę spełnić swoje marzenie i tych, co oddali, bo najpierw zdecydowali się na ivf i powołanie do życia jednocześnie wielu zarodków, a potem nie wzięli za tę decyzję odpowiedzialności, tylko, te które już nie były im potrzebne, oddali, skaże te dzieci na przejście przez coś, co emocjonalnie będzie dla nich bardzo trudne. Chcę tutaj podkreślić, że nie oceniam decyzji nikogo w tej sprawie, każdy ma prawo do swoich wyborów, do swojego kodeksu etycznego, do realizacji swoich pragnień i potrzeb, piszę wyłącznie o swoich przemyśleniach na ten temat i dylematach. Naprawdę nie wiem, co zrobimy, jeśli kiedyś będziemy musieli stanąć przed taką decyzją.
-
Cześć Magiczna Dobrze, że do nas dołączyłaś, mam nadzieję, że znajdziesz tu dużo wsparcia i siły do tej niełatwej walki. Bardzo mi przykro z powodu Waszej straty. To bardzo trudne doświadczenie, szczególnie, gdy tak długo czeka się na tą upragnioną ciążę. Życzę Wam dużo siły, dajcie sobie czas, a potem walczcie dalej! Nadzieja zawsze umiera ostatnia. Ściskam ciepło
-
Lula mocne kciuki za serduszko A dla Ciebie Marta samych dobrych wieści na USG połówkowym. Niech to będą dla Was bardzo szczęśliwe chwile i pełne wspaniałych wzruszeń
-
Dzięki, dobrze wiedzieć A w jakiej klinice się leczysz?
-
Nie próbowałam. Ale to jest chyba na receptę, nie? A jak pisałam do mojej lekarki, to kazała mi czekać, więc nie wiem, czy będzie chciała mi przepisać. Nie wiem, jak długo należy czekać, żeby zacząć już działać farmakologicznie
-
Ja też właśnie zawsze miałam cykle bardzo regularne. Nie wiem, co jest przyczyną, że tak mi organizm ześwirował właśnie teraz, ale już nie chcę analizować. Trzymam mocno kciuki za Twój szybki okres . Ja też jestem z okolic Katowic. Powiedz, gdzie tak szybko w KC dostałaś termin na NFZ na histero? Bo mnie zawsze moja pani dr kieruje do Angeliusa (nie chce, żeby inny lekarz je robił, bo sama chce wszystko widzieć) i zawsze trzeba tam czekać 3 m-ce na NFZ.
