Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

zuza2603

Zarejestrowani
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. zuza2603

    Przyjaciółka mojego faceta

    Tylko, że ona nie może się w ogóle pozbierać po swoim byłym też. Cały czas o nim mówi, zniszczył jej życie. Życzliwa jest taka do każdego kolegi...
  2. Cześć. Potrzebuję opinii, rad nieznajomych osób. Jestem z moim narzeczonym już prawie 5 lat. Od paru miesięcy między nami zaczęło się psuć. Zacznę od tego, że od zawsze myślałam, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Byłam dla niego najważniejsza, ja mogłabym zrobić dla niego wszystko. Zawsze czułam, że kocha mnie najbardziej na świecie i on odczuwał to z wzajemnością. We wszystkim mogliśmy na sobie polegać. 3 lata temu poszedł na studia. Wiadomo, nowa paczka znajomych itp. Od 1,5 roku około bliżej zaprzyjaźnił się z jedną z lasek ze swojej grupy. Zaczęli się odwiedzać, poznali swoje rodziny. Ogólnie zżyli się bardzo. W ogóle na początku mi to nie przeszkadzało, bo on nie zmienił w żaden sposób podejścia do mnie. Ale przez ostatnie miesiące jest po prostu tragicznie. Czuje się przy nim jak .... Kompletnie nie liczy się ze mną, moim zdaniem. Uważa, że skoro przyjeżdża dwa dni w tygodniu to wystarczy... W ogóle się nie stara. A najgorsze jest to, że dwa razy mnie oszukał. Pierdoły straszne, ale mimo wszystko oszukał. I to ona była powodem. Nie chciał mi prawdy, ponieważ nie chciał żebym była zła. Mam tego dość po prostu. Nigdy mnie nie oszukiwał i w zasadzie jeszcze przez swoją nową przyjaciółkę.. Parę miesięcy temu postanowił zerwać z nią kontakt. Poczułam się w sumie z tym bardzo źle, bo to był czas kiedy jego relacja z nią mi nie przeszkadzała i dla mnie oznaczało to, że jak chce coś zakończyć to znaczy, że się coś zmieniło w ich relacji... Ja w całej tej sytuacji czułam się jak ..... Ona mu zaczęła kupować jakieś prezenty, przywoziła mu różne rzeczy jak był na kwarantannie... Mam wrażenie po prostu, że wszyscy, nie tylko ona, ale i znajomi zaczęli się dla niego liczyć bardziej niż ja. Zdanie innych osób jest ważniejsze, A mnie wystarczy tylko odbębnić. Ja się staram mu pomóc we wszystkim jak mogę. Zawsze dla niego jestem. Wczoraj jak wyszło na jaw kolejne jego oszustwo (chciałam się z nim spotkać na zakupy, podał mi powód, że dla niego to trochę za późno, że musi sobie kupić te rzeczy wcześniej; to była bzdura, okazało się, że wcześniej wcale nie musi ich kupić tylko, że już jest omówiony z nią na picie z okazji zakończenia semestru) to mu powiedziałam, że mam tego wszystkiego dość. Tego, że się nie stara, że w ogóle się ze mną nie liczy, że wszyscy wokół liczą się bardziej niż ja. Wczoraj miałam okazję ją w końcu poznać. Czułam się źle. Gadka jego i jej się bardzo klei. On przy niej w ogóle nie okazywał mi uczuć. Musicie też zrozumieć też, że rok temu okazało się, że jestem przewlekle chora. Narzeczony bardzo mnie wspiera w tym. Ale w porównaniu z nią ja się czuję już nawet z taką rzeczą na przegranej pozycji. Przepraszam za takich chaotyczny wpis, ale jestem po prostu wykończona emocjonalnie.
×