Kto pierwszy powie że kocha ten przegrywa.
Pewnie jestem dziesiątą z kolei dziewczyną która piszę że to o niej ale co tam.
Znam to, poznałam ponad 4 lata temu takiego faceta nazwijmy go M bo miał imię na M( pije to jestem kreatywna) Nikogo wcześniej i później tak nie kochałam, wiedziałam to od razu i cholernie mnie to przeraziło. Magia, mega emocję i mega tęsknota. Standardowo zrobiłam wszystko by go od siebie odstraszyć i ...oliłam najdalej jak się dało, on z tego co się orientuję związał się z inną, widziałam ją z nim, wydaje mi się że jej nie kochał. Pękło mi serce. Pamiętam jak na mnie patrzał, jak mówił - i dałabym wszystko żeby z nim być i w związku z tym pokazałam mu że mam go gdzieś i że ja niby nic nie czuję jak przystało na królową logiki. W sumie dalej go kocham i wiem że nie pokocham nikogo innego, wydaje mi się że on też coś czuł i go to przerosło, widziałam to w jego oczach. Chce żeby był szczęśliwy, nie chce mu się wpierdalać w życie, nie zamierzam rozwalać mu związku - od 3 lat nie mam z nim kontaktu i nie zamierzam się narzucać. Szczerzę chciałabym kiedyś usłyszeć od niego że albo jestem ...nięta i to sobie uroiłam albo że on też mnie kocha - albo albo. Jak go pierwszy raz widziałam miałam wrażenie że go już znam od dawna, miałam też takie 2 sny z nim, nie romantico tylko jakby historię z poprzednich żyć. Jakbym była tą kobietą - chciałabym wiedzieć, jeśli ta dziewczyna ma taką osobowość jak piszesz to ona Cię raczej nie skrzywdzi nawet jeśli nie odwzajemnia uczuć, lepiej niech Ci złamie serce raz niż masz o tym myśleć.