-
Zawartość
166 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Gladiola
-
Dobrze Cie rozumiem, tez ciagle sie boje raz mysle ze wytrzymam do USG 10.03 a raz siedze i licze doslownie godziny do tego dnia. Jeszcze do tego te wiadomosci z Ukrainy taki mam niepokoj, ze sama nie wiem co ze soba zrobic zeby sobie pomoc. Wpadam w jakis marazm doslownie jak juz mam bardzo kryzys to tez robie sikanca zeby sprawdzic czy krechy nie bledną jak ostatnim razem. Mam tkliwe bolesne piersi i odczuwam ciagniecie w brzuchu, ale jak tylko sie na kilka godzin uspokoi to zamieram w strachu. Czekam na mdlosci i nie przychodza, wiec dopowiadam sobie czarne scenariusze….
-
Czekanie jest najgorsze ale wszystkie ciagle na cos czekamy. Infuzje mialam po 3 nieudanych transferach (w tym dwa biochemy). Po histero okazalo sie, ze mam uNK 460 gdzie norma to do 300. Maz wyniki ok, moje wyniki ok, kariotypy ok, zadnych innych przyczyn niepowodzen nie znalezli. Infuzje mialam podana po punkcji od razu i 5 dni pozniej transfer blastki
-
Tak teraz mialam pierwszy raz infuzje tluszczowa, ale pod inna nazwa handlowa niz Intralipid. Infuzja trwa 15 minut. Kolejny wlew mam 3.03. Teraz mysl o tym, ze mam dotrwac do 10.03 do USG mnie rozbraja
-
Strasznie mi przykro nie ma odpowiednich slow pocieszenia mam nadzieje, ze po burzy i dla Ciebie wyjdzie slonce
-
Gulia straszne to trzymam za Was kciuki, nie wyobrazam sobie co przechodzisz Juz niedlugo bedziecie razem w domu, a to bedzie tylko okropne wspomnienie. Duzo sily
-
Naturalny. Arefam globulki 3xdziennie i progedex zastrzyk raz dziennie. To byl 24 godzinny epizod i wszystko przeszlo. Teraz juz sie czuje bardzo dobrze
-
Dziekuje, ale juz mam 37,7 i sie boje, ze moj odporny organizm zwalcza Zarodek
-
Data Transferu + 7 dni od transferu Mialam podana blastke
-
Kaja u mnie w pierwszej kolejnosci pomogla rozmowa z psychologiem. Pozniej w kolejnym etapie poinformowalismy najblizszych rodzine i przyjaciol i to spowodowalo taka jakby ulge. Calkiem zmienilo sie moje nastawienie do in-vitro. Teraz jestem w trzeciej procedurze i po tygodniu stymulacji i mysle poprostu o tym, ze jest masa ludzi na swiecie, ktora nie ma dostepu i srodkow, zeby z tej pomocy medycznej skorzystac, wiec traktuje sie jako szczęściara, która ten dostep do najnowszej wiedzy medycznej ma i to mi na razie pomaga. A przez caly rok od pierwszej procedury najbardziej pomaga mi pozwolenie sobie na te niemile uczucia, pozwolenie sobie na wyplakanie i odreagowanie tego stresu. Dziala to na mnie bardzo oczyszczajaco, jak juz sie za duzo nazbiera. Dzis mam USG, zeby sprawdzic jak reaguje na stymulacje, wiec pewnie za tydzien punkacja...
-
Czesc jeszcze raz! Wracam po kilkumiesiecznej przerwie, bo musialam zlapac oddech. Nie moge uwierzyć, ze usuneli stare watki. To byla doslownie kopalnia wiedzy Sama przeczytalam na poczatku swojej drogi wszystko od deski do deski, zeby sie oswoić z tematem Nie pozostaje nam nic innego jak tworzyc ten watek dla nastepnych szukajacych informacji. Krotkie przypomnienie o sobie: 1. stymulacja, dzien przed transferem COVID, transfer odroczony o miesiac, CRIO bio-chem (Beta doszla do 33) (zastrzyki Progedex, globulki Arefam) 2. stymulacja, transfer - nic nie drgnelo (Tabsy Duphaston, globulki Arefam) CRIO 2 zarodki transfer - bio-chem (Beta doszla do 560) na USG bylo widac wiekszy i mniejszy pecherzyk, nie zawiazalo sie cialko zolte w ogóle - (zastrzyki Progedex, globulki Arefam, steryd Aprendison, TromboAss na krzepliwość) Meza nasienie top. U mnie dawno stwierdzono niedroznosc, mialam laparo na udroznienie, ale to nie pomoglo. Unzana zostalam za przypadek nawracajacych poronien i rozszerzono diagnostyke. Zrobilismy kariotypy, ale nie wyszlo nic. Zrobilam rozszerzone badania krwi i tez nic nie wyszlo. Ostatecznie histeroskopia i biopsja i okazalo sie, ze mam podniesione komorki NK maciczne (Komórki NK obecne są nie tylko we krwi obwodowej, ale również w macicy. W obu przypadkach pełnią jednak różne funkcje.- odsylam do Google). W moim przpadku przy normie do 300 mam 460. Nie ma zadnego lekarstwa. Jedyna mozliwoscia jest przyjmowanie wlewow tluszczowych na zasadzie off-label, czyli niezgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Jest kilka marek jak np. Intralipid. Pierwszy wlew wzielam w grudniu, bo od stycznia mialam miec 3. procedure. Niestety okres przyszedl za wczesnie, a moja klinika miala zamkniete do 11 stycznia, wiec wszystko przesunelo sie o miesiac. Wzielam wiec przed nowo zaplanowanym startem procedury kolejny wlew (kazdy kosztuje okolo 200€ ). Stymulacje zaczelam w poniedzialek, a w następny mam pierwsze USG. Z jednej strony sobie mysle: no co jeszcze, a z drugiej ciesze sie, ze udalo sie po 4 latach "nie wiemy" wreszcie cokolwiek wykryc. Wyglada na to, ze moj system odpornosciowy nie toleruje genow mojego meza... Jeszcze do tego snilo mi sie dzis, ze kolezanka przyjechala w ciazy i mowi, ze udalo im sie invitro za 23. razem... ufff
-
Trzymam kciuki! U mnie byl pecherzyk 3mm, na nastepny dzien beta 580, a za dwa kolejne dni beta tylko 647 pecherzyk urosl przez tydzien o 2mm i dalej nic nie bylo w srodku Trzymam za Ciebie kciuki Wlasnie ja mialam pusty pecherzyk ciazowy przy becie od 500 do 650 nie pojawilo sie cialko zolte w ogole
-
Takie wiadomosci podnosza na duchu i na prawde daja nadzieje.
-
Bardzo trudna decyzja. Fajnie jakby ktos nam mogl powiedziec: jak zrobisz tak to wyjdzie to a jak zrobisz tak to wyjdzie tamto. Ja mialam 2 sniezynki bardzo dobre, o klasie tutaj sie nie mowi. Jedyne co to bylo, ze jedna jest ciut mniejsza od drugiej. Teraz mam 2 pecherzyki przy czym jeden wiekszy, a drugi malutki. W obu nie pojawilo sie cialko zolte, ani zarodek. Mam nadzieje, ze te badania immun pokaza co blokuje dalszy rozwoj zagniezdzonego embrionu..
-
Ja wzielam 2 i zaluje. Przytoczylam tu ostatnio artykul na ten temat wlasnie z mysla o Tobie
-
Wrocilam z kliniki, pecherzyk jest pusty, przyrosl o 2mm przez tydzien... Do tego prawdopodobnie znalazl sie w macicy drugi, maciupenki tez pusty. Zaczelo sie samoistne poronienie po odstawieniu lekow, wiec lekarka ma nadzieje, ze do piatku sie oczysci, kontrolnie mam w piatek zrobic bete czy spada tak jak powinno. Dostalam skierowanie dla mnie i dla meza na kariotypy oraz dla mnie na immunologie - w sumie 17 pozycji na tym skierowaniu do przebadania. Teraz przez nastepna procedura czeka mnie doglebne grzebanie i jezeli nic nie wyjdzie to bedziemy badac komorki / zarodki z kolejnej procedury. Ehhh ile tego wszystkiego jest do ogarniecia. Ale nie zamierzam sie poddawac.
-
Nie wiem, bo w zasadzie to jeszcze we wtorek mialam pusty pecherzyk ciazowy, wiec nie sadze, ze bedzie co badac. Mysle raczej o rozszerzonej diagnostyce nas, bo do tej pory nie mielismy zadnych badan oprocz standardowych przed in vitro. Lekarka przy drugim podejsciu mi powiedziala, ze jeszcze za wczesnie, zeby w to wchodzic, bo sa to badania nietanie, a in vitro jak i naturalnie tez nie zaskakuje ciaza od razu. Ale u mnie 1. razem biochem , drugim razem krwawienie i beta nie drgnęła, a trzecim razem 2 zarodki i beta przyrosla o 70 procent ale przez ponad tydzien, a pecherzyk ciazowy pusty.... Takze trzy nieudane proby to juz chyba wskazanie do zrobienia dodatkowych badan.
-
Trzymam kciuki Ja czekam na poronienie i tez jestem gotowa wskoczyc na ring. Czeka mnie genetyka i tego sie boje
-
Moja beta nie pozostawila złudzeń. Przyrost z 580 do 647 w 24h... 2 zarodki poszly w pierony... 2 procedury za nami, 0 mrozaczkow, wiec wszystko zaczynamy od nowa... Mamy jeszcze 2 procedury dofinansowane...
-
Ja dzis bylam na dw rugiej becie zweryfikowac co sie dzieje. przyrost slaby, sikaniec ciemny jak nigdy. trafilam przy okazji na taki artykul : Zapłodnienie in vitro skuteczniejsze przy implantacji jednego embrionu Implantacja dwóch embrionów podczas zapłodnienia in vitro może zmniejszyć szanse na zajście w ciążę o ponad jedną czwartą, jeśli jeden z zarodków jest w gorszym stanie zdrowia, sugerują nowe badania. Badania te pokazują, że gdy jeden zdrowy zarodek jest przenoszony do macicy kobiety wraz z drugim zarodkiem gorszej jakości, szanse na ciążę zmniejszają się o 27%. Badanie zostało przeprowadzone na prawie 1500 zarodkach, które zostały wszczepione u kobiet w różnym wieku. Eksperci twierdzą, że ciało ma tendencję do skupienia się na zarodku gorszej jakości i odrzuca ewentualną ciążę, zamiast koncentrować się na zdrowym zarodku, który mógłby prowadzić do udanej ciąży i porodu. Badania zostaną przedstawione na dorocznej konferencji brytyjskiego Fertility Society w Edynburgu. Dane dotyczą 1472 świeżych transferów pojedynczych i podwójnych zarodka w piątym dniu po zapłodnieniu (stadium blastocysty). Badania przeprowadzono w okresie od czerwca 2009 do grudnia 2013 roku w klinice Nurture Fertility w Nottingham. Zarodki zostały ocenione przez embriologa w czasie transferu zarodka przy użyciu standardowego systemu klasyfikacji w IVF. Wyniki wykazały, że w porównaniu do transferu pojedynczego zarodka, przenoszenie dwóch zarodków, gdzie jeden był dobrej jakości, a jeden słaby, zredukowało o 27% szanse na osiągnięcie ciąży, a transfer dwóch zarodków dobrej jakości też nie okazał się lepszy dla osiągnięcia ciąży. „W pierwszym cyklu absolutnie polecam, żeby kobiety – nawet starsze kobiety – mające jeden zarodek dobrej jakości, przeniosły go do organizmu, a drugi zarodek zamroziły do przyszłego transferu” – powiedział Nick Raine-Fenning, dyrektor medyczny Nurture Fertility. Dodał także: „To badanie pokazuje znaczenie jakości nad ilością. Większość pacjentów ze zrozumiałych względów spodziewa się, że transferując za jednym razem dwa zarodki, wzrosną, a nawet podwoją się szanse na ciąże, jednak tak się nie dzieje w tym przypadku. Mamy nadzieję, że te badania pomogą klinikom wykonującym IVF zmniejszyć liczbę ciąż mnogich, jednocześnie utrzymując swoje najważniejsze wskaźniki sukcesu na wysokim poziomie”. Badania nie wskazują jednak na to, że gdyby kobiety miały tylko dwa zarodki gorszej jakości, wciąż miałyby większe ryzyko nieosiągnięcia ciąży, niż gdyby przeniesiono tylko jeden zarodek. Human Fertilisation and Embryology Authority (HFEA) prowadzi kampanię, by przekonać kobiety o korzyściach płynących z pojedynczego transferu embrionu podczas IVF. HFEA wskazuje na badania wykazujące ryzyko ciąży mnogiej w tym, że bliźnięta są sześć razy bardziej narażone na to, aby się urodzić przedwcześnie, niż dzieci z pojedynczych ciąż. Długoterminowe problemy zdrowotne wynikające z wcześniactwa to m.in. trudności z oddychaniem, porażenie mózgowe i inne problemy fizyczne.
-
Wiem, ze latwo powiedziec, ale moze to byc plamienie implementacyjne. Badz dobrej mysli, odpoczywaj i staraj sie nie stresowac. Trzymam kciuki za kropka
-
Dziekuje Sama nie wiem co czuje. Trzeci transfer, beta rosnie, wczoraj pecherzyk ciazowy, wiec mysle sobie : wreszcie. Widocznie cos jest na rzeczy, ze to odrzucam. Pewnie trzeba bedzie zrobic jakas genetyke. Klinika kazala powtorzyc w piatek badanie, ale do tego czasu oczywiscie brac leki. Ehhh...
-
Dostalam wyniki z bety. Od piatku do dzis czyli przez 5 dni przyrosla z 366 do 580.... I po cudzie....
-
Dziekuje Mialas 3dniowy czy 5dniowy embrion transferowany?
-
Nigdy o tym 3-4 dniach nie slyszalam Jaki mialas duzy pęcherzyk? Moj ma tylko 3mm Trzymam kciuki za twoje usg. U mnie 19dpt. Wg. kalendarza 5t4d a wg USG 5t0d
-
Ja nie spodziewalam sie zobaczyc serca tylko cokolwiek w tym pecherzyku ciążowym. Chociaz plamkę. A tam nic nie ma.. Jest pecherzyk, ktory ma 2,99mm.... Wizyte mam za tydzien w czwartek. Dziwi mnie ta rozbieznosc rozmiaru pecherzyka, a tym samym wieku ciazy o te 3 dni. Strusio
