lu_bella
Zarejestrowani-
Zawartość
11 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Reputacja
4 Neutral-
Czyli nie ma rzeczy niemożliwych gratuluję Ci z całego serca i trzymam kciuki żeby wszystko było jak najlepiej
-
Na prawdę? To chyba jednak skuszę się na ten Tarnów, mam trochę jazdy ale czego się nie robi dla dzidziusia A czemu na komórkę? W Tarnowie przyjmuje prywatnie, czy w jakiejś klinice? W Katowicach w Gyncentrum jestem na liście rezerwowej, termin na sierpień lub wrzesień - to jest kosmos!
-
5 to super wynik! Trzymam kciuki
-
Tak, sprawdziłam i Kraków i Katowice, Tarnów trochę daleko. Wszedzie termin na sierpień a gdzie tam badania, wynik, zaś czekanie... moja lekarka stwierdzila, że problem był immunologiczny..
-
Dziewczyny może znacie jakiegoś dobrego immunologa, najlepiej Śląsk / małopolska. Do dr Sydora którego mi polecono termin kosmos.
-
Trzymam kciuki
-
Myślałam, że jestem silna. Byłam przygotowana na betę 0, ale gdy zobaczyłam 53 to się popłakałam ze szczęścia i chyba trochę za szybko... Czekam na powrót do pracy od poniedziałku bo głowa wariuje. Mamy jeszcze 3 mrozaczki ale lekarz zalecił wcześniej immunologa. Najgorsze jest to, że wszystko było super, udało się i mój organizm odrzucił maleństwo co za sprzeczność! Mam wzjg więc to może być największy problem. Są tu dziewczyny z chorobami immunologicznymi? Myślałam, że nie będzie to miało znaczenia a jednak... Najgorsze są myśli, że już wiele razy mogło się udać naturalnie i organizm odrzucił...
-
Udało się naturalnie? Super gratulacje ❤
-
Na pewno bije cały czas ❤ trzymam kciuki!
-
Ja miałam dwie stymulacje, za pierwszy razem tylko jeden zarodek kiepskiej jakości, kiepska klinika... Teraz jesteśmy w programie i dopiero pierwsza stymulacja a udało się zamrozić 4 5 dniowe blastocysty więc to już był dla mnie sukces. Jutro mam wizytę, zobaczymy co powie lekarz, czemu tak się stało. Najgorze jest w tym wszystkim to, że zarówno ja jak i mąż mamy książkowe wyniki, nie ma się do czego przyczepić i 5 lat i nic... Ile miałyście przerwy pomiędzy transferami?
-
Cześć, trochę już tu byłam i czytałam Wasze historie ale dzisiaj mam potrzebę napisać... 5 lat leczenia, 5 inseminacji, 2 in vitro... Nigdy nie zobaczyłam bety >0 do teraz, 10dpt beta 53 popłakałam się z radości, ale już dzisiaj 13dpt beta 27... to był transfer 5 dniowej blastocysty, podobno książkowej, wszystkie dodatki do transferu wzięliśmy i co, mój organizm nie dał rady... Mamy jeszcze 3 zamrożone 5 dniowe blastocysty ale chyba nie mam na to siły. Myslalam, że jestem silna ale to mnie złamało, chyba nie dam rady przechodzić przez to kolejny raz... Jak dałyście radę kolejny raz?
