Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

mloda26

Zarejestrowani
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. mloda26

    Dorosły syn partnera mnie nie akceptuje

    Tylko, ze to utrudnia tez nasze relacje...Bywa tak, ze pewne swieta, albo plany sie pokrywaja i wtedy zawsze ja musze zrozumiec, ze nie moze odmowic synowi. Tlumaczeniem jest, ze my to zyjemy razem na co dzien. Ja sie z tego ciesze i mega doceniam, ale czasem chcialabym sie odbic od tej szarej codziennosci...
  2. mloda26

    Dorosły syn partnera mnie nie akceptuje

    Podobno tak to nic do mnie nie ma, ale chodzi o wiek. Moze ja mam zbyt luzne podejscie do takich spraw, ale osobiscie nie skreslam ludzi tylko z powodu wieku. Tak samo w zwiazku, mysle, ze wiek to tylko liczba...Wiem, ze kazdy ma rozne podejscie...Moja rodzina, jak i niektorzy znajomi tez po prostu odsuneli sie ode mnie po tym jak sie dowiedzieli. To mi tylko pokazalo, ze Ci ktorzy na powaznie traktuja nasza relacje, to zostali. Nie nastawiali sie negatywnie do mojego partnera, wrecz przeciwnie, mowili, ze jak mam byc szczesliwa, to oni nie maja z tym problemu.
  3. mloda26

    Dorosły syn partnera mnie nie akceptuje

    Stereotypowe myslenie...Nie kazda musi leciec na kase (a tak nawiasem mowiac, to w tej kwestii nie jest kolorowo). Tak jak juz wspomnialam wybor na tyle starszego mezczyne "padl" przez brak rodzicielskiej milosci w dziecinstwie. Kocham go za to, ze po prostu jest. Za to ze mamy wspolne pasje, potrafimy sie razem wyglupiac, jak i poplakac.
  4. mloda26

    Dorosły syn partnera mnie nie akceptuje

    Ja jestem swiadoma tego, ze roznica pomiedzy nami nigdy sie nie zmniejszy. Wiem tez, ze to na mnie spadnie opieka nad moim partnerem, kiedy bedzie juz w podeszlym wieku. Wcale mnie to nie przeraza, wrecz przeciwnie...Kocham go cala soba i uwazam, ze jesli komus na kims serio zalezy, to bedzie i w zdrowiu i w chorobie. Niestety chyba tylko jednostronnie, bo ja meczac sie z ta moja depresja nie czuje wsparcia. Wiem, ze w tym stanie tez pewnie wyolbrzymiam...Jednak ja gdybym byla umowiona z kims, ale dostalabym telefon od ukochanej osoby, ze jest w kryzysowej sytuacji i bardzo mnie potrzebuje, to bez zawahania rzucilabym wszystko i do niej poleciala, a nie bala sie reakcji innych...
  5. mloda26

    Dorosły syn partnera mnie nie akceptuje

    Ja po prostu nie wiem jak ma dalej wygladac takie zycie...Jego wnuczka nigdy w zyciu nie przyjedzie do dziadka, nie zobaczy jak mieszka? Na uroczystosci wiecznie bedzie zapraszany sam? Bo w koncu jest "singlem"? Juz fiksuje...
  6. Witam. Od 5 lat jestem w zwiazku z facetem starszym o ponad 30 lat. Niestety wychowywalam sie w patologicznej rodzinie, stad tez wlasnie wybor tak dojrzalego partnera (to slowa psychiatry). Moje dziecinstwo dalo mi sie we znaki i teraz zmagam sie z depresja i nerwica (kiedys bralam leki, ale zaprzestalam i to byl blad). Moje zdanie o sobie jest bardzo krytyczne, samoocena okropna, a w jej poprawie nie pomaga mi zachowanie syna mojego partnera...To dorosly mezczyzna, zonaty z malym dzieckiem. Wiem ze nigdy mnie nie akceptowal, bo jestem "za mloda". Sama probowalam robic podchody, kupowac jego corce jakies ladne ciuszki, to ja zajmowalam sie szukaniem prezentow na rozne okazje, staralam sie wszystko ladnie zapakowac. Ale teraz peklam. Partner kocha syna i wnuczke, to zrozumiale ze chce miec z nimi kontakt. Ale to wszystko mnie cholernie boli, bo to ja mam byc ta, ktora wszystko zrozumie. Caly czas slysze, ze powinnismy sie liczyc z brakiem akceptacji i kompletnie sie z tym nie zgadzam. Syn jest juz dorosly, partner nigdy sie nie wtracal do jego zycia, wiec dlaczego teraz on ma moralizowac ojca, z kim powinien byc? Jest mi tak strasznie przykro. Jak jestem w domu, to syn nigdy nie wejdzie, partner jezdzi tylko i wylacznie do nich, albo schodzi przed blok zeby sie z nimi zobaczyc. Kiedys zaproponowal synowi i jego zonie, zeby dali mi szanse, bo nawet mnie nie znaja, chcial konfrontacji, ale nie wyrazili na to zgody. Ostatnio nawet dowiedzialam sie, ze jego syn nie dosc, ze nie akceptuje naszego zwiazku, to na domiar zlego ma zamiar traktowac ojca jak singla, a mnie jak powietrze. To mnie szczegolnie urazilo, bo staram sie w siebie uwierzyc, poprawic samoocene, a tutaj takie cos. Tak bliska osoba dla mojego partnera uwaza, ze ja nie istnieje. Taka sytuacja mnie meczy. To przeszkadza w codziennym zyciu. Przeciez ja chcialabym zeby bylo dobrze. Bardzo lubie dzieci, do tej pory myslalam, ze kiedys bede miala okazje i mozliwosc pobawic sie z wnuczka partnera. Niestety coraz bardziej dociera do mnie to, ze zawsze bede cieniem, ta na ostatnim miejscu, ktora MA OBOWIAZEK wyrozumiec syna mojego faceta. Nie rozumiem tej niecheci do mnie i jest mi najzwyczajniej w swiecie przykro, bo to przeciez dorosly chlop, starszy ode mnie, a zachowuje sie jakbym byla jakas tredowata. Partner niestety zawsze staje w jego obronie, a ja zaczynam coraz bardziej czuc sie niepotrzebna...Jak sobie z tym poradzic? Czy partner traktuje mnie powaznie i na cale zycie? Czy zdanie jego doroslego dziecka, jest wazniejsze od jego szczescia? Czy zawsze mam sie uginac i rozumiec niechec syna partnera do mojej osoby? Bo zaczynam wierzyc w to ze powinnam sie podstosowac i coraz czesciej przekladam wlasne szczescie nad szczescie dziecka partnera...
×