Nateczka
Zarejestrowani-
Zawartość
33 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Nateczka
-
Jesteście kochaneJuż mi lepiej, spróbuje odbudować nadzieję i ruszam po mrozaczki ale najpierw dam czas sobie, muszę się uspokoić, tak jak było u Ciebie MamoAniola teraz te transfery traktowałam jako chwytanie się liny przez tonącego, musiałam być w ciąży. Lenka23123 masz rację na pewne rzeczy nie mamy wpływu, ale to że tu wracam, czytam, szukam to dlatego, że ta nadzieja gdzieś na pewno się tli
-
Dziewczyny ostatnie pytanie z serii dołujące, ale tylko tu mogę się wygadać... Czy przy tych trudnych staraniach, bolesnych stratach miałyśmy zawsze nadzieję? Czy to normalne, że jestem na takim etapie, że nie wierze w cuda i w jakiekolwiek powodzenie, czy powinnam myśleć inaczej Najśmieszniejsze jest to, że przy pierwszym podejściu byłam tak optymistyczna i pewna, że znam problem, że nawet nie zapładniałam wszystkich komórek bo bałam się, że nie wrócę po zarodeczki, nie wspominając o tym, że o żadnym powodzeniu nie śmiałam myśleć, a jednak poszło jak z płatka. Teraz jestem zupełnie inna, pesymistyczna, smutna i zdołowana i to mnie przeraża, nie wiedziałam, że aż tak się zmienię
-
Dziękuję dziewczyny🥰 czuje, że muszę iść do psychologa/psychiatry ale boję się, że dostanę leki i już z tego nie wyjdę (moja mama kiedyś cierpiała na depresję), z drugiej strony wiem, że sobie nie radzę. I jeszcze wczorajsza wiadomość o ciąży mojej bratowej a raczej przyszłej bratowej....myslalam, że już jestem odporna a jednak nawet nie jestem tego bliska.
-
Dziękujępowiem szczerze, że u mnie kiepsko, chyba z całą pewnością mogę powiedzieć, że mam depresje, albo tego początki. Najgorsze, że nadziei i siły na dalszą walkę brak, nawet nie cieszę się z naszego dobrego wyniku stymulacji bo po prostu nie wierze w sukceschyba muszę najpierw popracować nad sobą.... Jak Ty sobie radziłaś też najpierw ze strata a później dwoma porażkami?
-
MamoAnioła mam ogromną prośbę... Miałyśmy podobna historie, dlatego zwracam się do Ciebie, bo wiem też, że jesteś w Invicta. Pisałaś że robiłaś badania immunologiczne, czy poza nasza klinika czy na miejscu? Mogłabyś mi też napisać jakie robiłaś badania? Dziękuję
-
Jestem też w Invicta i klinika za wszystko kasujeceny mają coraz wyższe i dosłownie za wszystko trzeba płacićja ostatnio za usłyszenie proszę odstawić leki zapłaciłam 180zl!
-
33, tak wszystko porobione oprócz właśnie immunologi, podejrzewam jednak problemy z kurczliwością macicy. Czekam teraz w sumie na okres po spadku bety i zobaczymy co powie lekarz. Za pierwszym razem też podchodziłam na większym luzie, myślałam, że się nie uda, nic sobie nie wyobrażałam, a teraz jednak jest inaczej i myślę, że po części też ma to wpływ
-
Mamo Anioła nasze historie są wręcz identyczne, aż mi łezka się w oku zakręciła, bo mój synek również zastawka cewki tylnej plus serduszko jednokomorowe. Na pewno pogłębię badania, choć podejrzewam problemy ze skurczami macicy (to dziwne ale za każdym razem mam te niekontrolowane orgazmy nocne, po czym boli mocno brzuch) Dziękuje za odpowiedź, mam nadzieję, że nasz kolejny transfer będzie tak jak Wasz szczęśliwy🥰
-
1 transfer synek - utrata ciąży w 18tyg, wady rozwojowe. 2 transfer crio - beta 0,1 3 transfer (świeży) - ciąża biochemiczna Dziewczyny czy próbować dalej, czy zbadac immunologie? Czy mogę podejrzewać trudności z implantacja czy raczej chodzi o zarodki? Dziękuję
-
No niestety nie, mam lekarkę która tego nie praktykuje, więc jak jakiś problem to dzwonie do Invicty i wtedy kogoś umawiają, ale dziś sobota...
-
Zaaplikowałam sobie dwie nospy i doszłam do siebie, więc nie było potrzeby. Martwi mnie trochę jednak estradiol 3100
-
-
Czy to ciąża biochemiczna? 10dpt beta 20, w 6 dpt była 3,progesteron niski 19 a dziś w nocy duży ból miesiaczkowy, myślałam że po wszystkim, a tu chyba dalej walczę, choć wiem że to bardzo niskoprzy moim pierwszym synku beta w tym dniu 43 wszystko później pięknie rosło, a jednak wady rozwojowe Kochane, której się udało z tak niska beta, wiem że za 48h muszę powtórzyc....
-
Rzeczywiście przejrzałam Internet wzdłuż i wszerz i zdarzają się rzeczy niemożliwe, nawet z bet około 3 w 8dpt były zdrowe dziedziaczki. Muszę wierzyć w mojego maluchadziękuję!
-
Beta 3,13 6dpt blastocysty 4.1.1, chybs nie ma co liczyć na cud? miałam się wstrzymać do 10 dnia ale jakoś tak mnie podkusiło... No to mam
-
Pierwsze dwa dni odczuwałam jajniki, większy brzuch, ogólne rozbicie, ale po piciu dużo płynów z dnia na dzień lepiej. Z kolei po pierwszej punkcji nie czułam nic
-
Dziewczyny pomóżcietrochę to krępujące ale 4dpt świeżego zarodeczka przeżyłam nocny niekontrolowany orgazmza pierwszym razem to była oznaka zagnieżdżenia, za drugim niestety porażki (choć w tym drugim przypadku było to zaraz po transferze). Dziś 5dpt i to samoczytałam że to hormony, u niektórych pozytywny znak ciąży, ale może też spowodować skurcze, które zaszkodzą bobaskowi? Co myślicie? Która tak miała?
-
Pierwszy dzień kiepsko, bolalo przy chodzeniu i siadaniu i miałam dość spory brzuch, drugiego dnia już lepiej ale odczuwałam jajniki, zaczęłam pić mega dużo i jeść białko i naprawdę pomogło, przed transferem byłam juz w świetnej formie
-
Nie, nie transfer świeży
-
Już jest estradiol 2550, robiłam wynik w normalnym laboratorium i biedacy sprawdzali 2razynie mówiłam, że po in vitro
-
Wady rozwojowenikt nie zna odpowiedzi, zdarza się tak jak przy normalnych ciążach 3% szans i się załapałam, odchorowałam juz swoje, najgorsze za mną ale w pamieci zawsze zostaniedługo się zastanawiałam czy podejść drugi raz... Ale w nas pragnienie bycia mama jest za silne.
-
Niestety coś na ten temat wiem, pierwsze dzieciątko straciłam w 18 tygdlatego teraz to się denerwuje 10 razy wiecej
-
Dziewczyny na pewno nie raz przewijały się tutaj tematy o objawy, ciekawa jestem jak wyglądają statystyki, częściej są objawy po transferze czy raczej nie. U mnie 2dpt, wcześnie wiem, ale nic nie boli, nie kłuję, tylko z rana lekkie bóle miesiączkowe. Swiruje
-
Dziękuję, postaram się nie nakręcać
-
Przepraszam, sprawdziłam dokładnie, transfer będzie w 22 dniu cyklu ale to i tak późno, też mam takie zdanie. Stymulacje zaczęłam 6dnia cyklu, trwała 9 dni, zastrzyk za dwa dni punkcja, czyli był to 17 dzień cyklu, czekamy 5 dni i wychodzi 22 dzień. W dzień zakończenia stymulacji progesteron był na poziomie 0,8 czyli ok, a w dniu punkcji progesteron miałam prawie 9. Najgorsze, że to nie typowy ból brzucha, jajników po zabiegu tylko taki na miesiączkę... Napisałam już mejla do kliniki, czekam...
