Lany
Zarejestrowani-
Zawartość
16 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Reputacja
0 NeutralOstatnio na profilu byli
Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.
-
"słabo pomaga" : Nie wiem jak było u innych. W mojim wypadku, co do zachowania byłem przykładowym dzieckiem. Mogę policzyć na palcach jednej ręki kiedy odpowiedziałem "nie" rodzicom, trzy razy. Wystarczyło że grymaszę aby wyrazić niezgodę i już leciały pytania : "o co ci chdzi ?! Co ci się nie podoba ?!". Kiedy Mama prosiła, pokornie przynosiłem narzędzie do lania. Kiedy mnie wołała, to biegiem do niej, w domu, często po drodze, klapki ze stóp mi zpadały, tak się śpieszyłem. Ona dwa razy nie powtarzała. Jednoznacznie, strach doprowadzał mnie do tychmiastowego posłuszęstwa.
-
Zgadzam się, nie zdają sobie sprawy, i żyją w strachu coś zrobić nie tak. Co do mnie, to dobrze pamientałem czego mam nie powtarzać, bo za drugim razem groziło po gołym tyłku dostać, a to piekło jeszcze bardziej. U mnie nie było coś takiego jak pierwszy raz, był pas, i zapamientywałem.
-
-
Od 3 do 8 lat dostawałem pasem, później dyscypliną i kablem. To było dostosowane do wieku, i wcale ten pas nie był taki łagodny jak go opisujesz. Mama twierdziła że cienkie paski są bardziej bolesne niż szerokie, i zostawiają mniej śladów. Mówiła że dobry pasek mósi być cienki ,ciężki, i elastyczny, ma strzelać jak z bata. Zawijała go wokół dłoni, i chłostała nim z rozstępem. Jak byłem w podstawówce, stawałem na pozycję, ręce oparte o ściane, tyłek wypięty, nogi razem, zwijałem się i wyłem po pierwszym uderzeniu. Kiedy się bałem że mi chłyśnie i wciągałem tyłek, to po nogach nim dostawałem, i było jeszcze gorzej, natychmiastowo tyłek wracał na pozycje. Był jeden piekielny, bordowy, strzelał jak gyma.
-
Nie jestem zwolennikiem bicia dzieci, wręcz przeciwnie. Ztwierdzam po własnym doświadczeniu że to łamie psychikę i powoduję seksualne zaburzenia. Ja dostwałem regularnie w skóre. W przeczkolu mogę powiedzieć że byłem bitym, dwa, trzy razy w tygodniu, i to nie byly jakieś klapsy, a cienkim ostrym mamy paskiem. Kończyło się jak już nie miałem głosu, nawet do stękania. Po laniu było cichutko. W podstawówce aż do pierwszej liceum, do 16 lat, po dwa trzy razy w miesiącu, nie licząc że mogłem dostać po kilka razy, bo mama usłyszała że jeszcze beczę po laniu, bo na drugi dzień twierdziła że nie jestem wystarczająco pokornym i za mało dostałem. Jak miałem 8 lat, to przyniosła do domu dyscypline, a kiedy byłem w gimnazium, jak uważała moje przewinienia poważne, to kablem dostawałem. Jeśli ktoś chcę podrobniej podzielić się doświatczeniami, zapraszam na mail : calice_page@yahoo.fr
-
W podstawówce, kiedy wychodziłem z Mamą, to brała pasek do torebki, jeśli nie przede mną, to mówiła podobnie, ukazywając palcem na torebkę : "pas jest w torebce", czy "wziełam pasa". Nie liczę ile razy byłem przyprowadzanym do domu dostawając pasem na ulicy. A to była tylko rozgrzewka, w domu czekało mnie surowe manto.
