Od 3 do 8 lat dostawałem pasem, później dyscypliną i kablem. To było dostosowane do wieku, i wcale ten pas nie był taki łagodny jak go opisujesz. Mama twierdziła że cienkie paski są bardziej bolesne niż szerokie, i zostawiają mniej śladów. Mówiła że dobry pasek mósi być cienki ,ciężki, i elastyczny, ma strzelać jak z bata. Zawijała go wokół dłoni, i chłostała nim z rozstępem. Jak byłem w podstawówce, stawałem na pozycję, ręce oparte o ściane, tyłek wypięty, nogi razem, zwijałem się i wyłem po pierwszym uderzeniu. Kiedy się bałem że mi chłyśnie i wciągałem tyłek, to po nogach nim dostawałem, i było jeszcze gorzej, natychmiastowo tyłek wracał na pozycje. Był jeden piekielny, bordowy, strzelał jak gyma.