Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Lany

Zarejestrowani
  • Zawartość

    25
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Lany

  1. Dzięki za przejawienie wspólnego interesu na temat tej przymusowej odzierzy. Jaki był styl tych ubrań które ci się nie podobały ? Do jakiego wieku byłaś zmuszana nosić to co ci każą ?
  2. Moji współlokatorzy luzacko się odnieśli po tym incydęcie, każdy miał jakieś karaluchy w domu czy w rodzinie. Nie było jakieś rozmowy na ten temat po tym. Jak mama już poszła i wrócili, zaproponowali mi zapalić papierosa, powiedzieli że to mnie wyluzuje. Poskutkowało, i tak zaczołem palić.
  3. Całkiem sobie wyobrażam jaki to wstyd kiedy mama w sklepie prosi sprzedawczynię o rajstopy dla ciebie. Twoje przeżycia są bardzo podobne do moich. Strój domowy, grube legginsy, mama ich nazywała dla mnie kalesony, a damskie nylonowe podkolanówki, cienkimi skarpetkami. Też przypominam to bezbronne uczucie chodzenia po domu w legginsach, wzbudzało to u mnie dodatkową uległość być podanym jak na tacy do lania. A jaki wstyd jak ktoś nie z grona do domu przychodził, a ja w nich pomykałem. Na studiach żyłem w akademiku, do domu musiałem wracac jak miałem wakacje. Byłem finansowo uzależnionym, i to była więź, kajdanki wdzięczności na które się zgodziłem aby skończyć studia. Nie żałuję, ale kosztowało to pokornością, posłuszęstwem, i nerwami. Jak byłem na pierwszym roku studji, jesienią, mama przyjechała do akademiku, przywiozła mi ubrania na zimę. Mieszkało nas trzech studentów w jedym pokoju.Moji współ mieszkańcy byli obecni kiedy mama zaczeła wyciągać ubranka z walizk, i z zachwyceniem mi przedstawiać czym mnie uraczyła. Ja siedziałem na brzegu łużka i paliłem się ze wstydu, łzy pod oczami. Jak mama zaczeła wyciągać rajstopy które mi na zime kupiła, i koledzy zpojżeli się w jakim jestem stanie, to się kapneli jaką musztrę odzieżową dostawałem. Wyszli z pokoju aby mnie więcej nie zawstydzać. Może na mailowo będzie lepiej się zwierzać ?
  4. Do liceum był dyktat, jak mam się ubrać. W liceum już miałem więcej luzu, sam wybierałem co chcę założyć, ale byłem ograniczonym tym co miałem w szafie, więc sam wybierałem swoją kare. Od czasu mama mi pozwalała kupić sobie jakieś ubranie które mi się podobało, i też na to musiałem otrzymać jej zgodę, na przykład dzinsy, Levisy 501, w których już w gimnazjum większość chodziła. Zupełny luz dopiero otrzymałem po studiach, kiedy zaczołem zarabiać pieniądze i wyprowadziłem się z domu. Co do rajstóp, to był nabardziej dręczący element mojej garderoby. Z dzieciństwa w nich pomykałem. Z trzeciej klasy podstawówki, mama zaczeła mi wydawać te damskie. Skarpetki mało co pomagały zasłaniać mój obciach. Spodnie miałem skracane za kostkę, aby nogawek nie pobrudzić. Wszystko było dobrze dopuki nie siadałem w klasie i nogawki od spodni się nie podnosiły. Często nie wystarczało długości skarpetek aby zakryć zupełnie te rajstopy. Siedziałem zawstydzonym z myślą że ktoś zauważy. Jak się pożaliłem mamie, to mi odpowiedziała że cieliste rajstopy są nie widoczne, i koniec dyskusji. Dalej mogłem tylko w skórę zarobić. Myślałem że znalazłem wyjście z sytuacji. Zpóściłem spodnie na biodra aby długością nogawek od spodni zasłonić wystające rajstopy. Jak siadłem w klasie, to mi bluzka z pod spodni wyszła z tyłu, i gumkę od rajstóp miałem na wieszchu. Na szczęcie w szkole nikt mnie nie draźnił że noszę rajstopy. Równierz zwracam ci pytanie, do jakiego wieku miałeś „dyktat ubraniowy” ?
  5. Miałem to samo w domu. Moja twierdzła że trochę feminizacji dla chłopaka zmiększa mu charakter. Też musiałem się ubierać bez grymaszenia. Do zachwycenia nie dochodziło. Przy naj mniej zachowanie neutralnego wyrażenia twarzy pozwalało uniknąć dostać w skórę przed pójściem do szkoły. Nie zawszę mi się to udało.
  6. Jak masz ochotę na wymiany doświatczeń, mój mail : calice_page(małpa)yahoo.fr
  7. Jeśli koledzy również mieli w domu mósztrę, to nie było co tłymaczyć. Jeśli nie, to współczuję. Czy dresy które nosiłeś były obcisłe ?
  8. Na wstyd nie było miejsca, maszerowałem do domu w strachu że pasek kolejnie chłyśnie.
  9. "słabo pomaga" : Nie wiem jak było u innych. W mojim wypadku, co do zachowania byłem przykładowym dzieckiem. Mogę policzyć na palcach jednej ręki kiedy odpowiedziałem "nie" rodzicom, trzy razy. Wystarczyło że grymaszę aby wyrazić niezgodę i już leciały pytania : "o co ci chdzi ?! Co ci się nie podoba ?!". Kiedy Mama prosiła, pokornie przynosiłem narzędzie do lania. Kiedy mnie wołała, to biegiem do niej, w domu, często po drodze, klapki ze stóp mi zpadały, tak się śpieszyłem. Ona dwa razy nie powtarzała. Jednoznacznie, strach doprowadzał mnie do tychmiastowego posłuszęstwa.
  10. Zgadzam się, nie zdają sobie sprawy, i żyją w strachu coś zrobić nie tak. Co do mnie, to dobrze pamientałem czego mam nie powtarzać, bo za drugim razem groziło po gołym tyłku dostać, a to piekło jeszcze bardziej. U mnie nie było coś takiego jak pierwszy raz, był pas, i zapamientywałem.
  11. Od 3 do 8 lat dostawałem pasem, później dyscypliną i kablem. To było dostosowane do wieku, i wcale ten pas nie był taki łagodny jak go opisujesz. Mama twierdziła że cienkie paski są bardziej bolesne niż szerokie, i zostawiają mniej śladów. Mówiła że dobry pasek mósi być cienki ,ciężki, i elastyczny, ma strzelać jak z bata. Zawijała go wokół dłoni, i chłostała nim z rozstępem. Jak byłem w podstawówce, stawałem na pozycję, ręce oparte o ściane, tyłek wypięty, nogi razem, zwijałem się i wyłem po pierwszym uderzeniu. Kiedy się bałem że mi chłyśnie i wciągałem tyłek, to po nogach nim dostawałem, i było jeszcze gorzej, natychmiastowo tyłek wracał na pozycje. Był jeden piekielny, bordowy, strzelał jak gyma.
  12. Nie jestem zwolennikiem bicia dzieci, wręcz przeciwnie. Ztwierdzam po własnym doświadczeniu że to łamie psychikę i powoduję seksualne zaburzenia. Ja dostwałem regularnie w skóre. W przeczkolu mogę powiedzieć że byłem bitym, dwa, trzy razy w tygodniu, i to nie byly jakieś klapsy, a cienkim ostrym mamy paskiem. Kończyło się jak już nie miałem głosu, nawet do stękania. Po laniu było cichutko. W podstawówce aż do pierwszej liceum, do 16 lat, po dwa trzy razy w miesiącu, nie licząc że mogłem dostać po kilka razy, bo mama usłyszała że jeszcze beczę po laniu, bo na drugi dzień twierdziła że nie jestem wystarczająco pokornym i za mało dostałem. Jak miałem 8 lat, to przyniosła do domu dyscypline, a kiedy byłem w gimnazium, jak uważała moje przewinienia poważne, to kablem dostawałem. Jeśli ktoś chcę podrobniej podzielić się doświatczeniami, zapraszam na mail : calice_page@yahoo.fr
  13. W podstawówce, kiedy wychodziłem z Mamą, to brała pasek do torebki, jeśli nie przede mną, to mówiła podobnie, ukazywając palcem na torebkę : "pas jest w torebce", czy "wziełam pasa". Nie liczę ile razy byłem przyprowadzanym do domu dostawając pasem na ulicy. A to była tylko rozgrzewka, w domu czekało mnie surowe manto.
×