JANKA
Zarejestrowani-
Zawartość
23 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez JANKA
-
Gladiolko również zaciskam kciuki Daj znać koniecznie
-
Strusio serce krwawi jak czyta się Waszą/ Twoją historię. Myślę, że brak emocji jest wyłącznie chwilowy , sama widzisz że łzy już popłynęły a one najlepiej oczyszczają duszę… jeżeli potrzebujesz dodatkowego wsparcia to nie wahaj się , nie zwlekaj … wiem po sobie, że pomaga, pozwala na spojrzeć na temat zupełnie z innej perspektywy. Rób to co czujesz, sama wiesz co dla Ciebie jest najzdrowsze. Daj znać jak otrzymasz wyniki badań i co zalecił Paśnik . Ściskam Cię mocno PS. Do wszystkich walecznych dusz z tego forum Pamiętajcie , że wszystko co dobre jeszcze przed nami
-
Oj ja również kciuki trzymam za pozytywne zaskoczenie ❤❤❤❤ Pamiętaj życie bywa nieprzewidywalne. Cieplutko przytulam🥰
-
No niestety i ja poległam. Beta nieco powyżej 6. Leki mam odstawić i kolejny transfer we wrześniu....i znów serce krwawi.... do kończyny transfery w Gamecie a potem jak starczy sił i pieniędzy może spróbujemy gdzie indziej....a może już nie zobaczymy czas pokaże. Dzięki za wsparcie..ściskam Was mocno
-
Dziewczyny wielkie dzięki. Naprawdę Wasze wsparcie a przede wszystkim wiedzą są nieocenione. Bez względu jaki teraz wynik będzie to chcę być do rozmowy z lekarzem przygotowana. Bo wiecie jak to do tej pory wyglądało. Ja mu wynik smsem, on telefon i ustalanie kolejnego terminu wizyty. Żadnych pytań z mojej strony bo gula w gardle uniemożliwiała mi mówienie. Faktycznie jestem za tym aby skonsultować nasz przypadek jeszcze w innej klinice i z innym lekarzem. Teraz jesteśmy w Gameta Gdynia i choć zdążyłam zapoznać się na tym forum z historią mrożąca krew w żyłach odnośnie tej kliniki to w zasadzie nie mam uwag. Pierwszy lekarz do którego o tam trafiłam totalnie mi nie odpowiadał. Stresowała mnie każda wizyta bo na każdej miałam wrażenie, że traktuje mnie/ nas protekcjonalnie. Potem w ramach zastępstwa trafiłam do innego lekarza i tak już u niego zostałam. Dziewczyny bardzo Wam dziękuję za słowa wsparcia Mocno przytulam Wszystkie wojowniczki
-
A to oznacza już porażkę? Matko ja to się zupełnie gubię. Wydawało mi się że jak rośnie to OK. może skonsultuj ten wynik z lekarzem ?
-
Dziewczyny ja myślę, cały czas co zrobię dalej jak i tym razem się nie uda. Odpuszczę, spróbuję dalej… zmienię klinikę, lekarza …. nie wiem . To naprawdę trudna decyzja a wynik bety będzie dzisiaj. Nie chcę zaklinać rzeczywistości ale nie popadam także w skrajny optymizm bo wiem jak boli późniejsze rozczarowanie. Póki co mocno zaciskam kciuki do 17 w oczekiwaniu na wynik licząc na to że zrobiony wcześniej test był nieprawdziwy Niby mam jeszcze z ostatniej stymulacji 4 zarodki zamrożone ale skoro te które już zostały podane się nie przyjęły a lekarz twierdzi, że prawdopodobnie wszystko wynika z ich wady to jaki jest sens, jaka jest szansa ,że pozostałe tej wady nie mają …? Takie transferowanie bez końca a nóż się uda to taka rosyjska ruletka na którą nie wiem czy mam siły… Badanie mrożonych zarodków jakoś do mnie nie przemawia tym bardziej ,że lekarz jakoś specjalnie nas do tego nie zachęcał. Tym bardziej, że nawet ich sprawdzenie nie gwarantuje szansy na implantację. Dla nas in vitro było jednym rozwiązaniem bo okazało się, że oba jajowody są niedrożne. Mam także stwierdzoną edometriozę ale w zasadzie żaden gin nigdy nie mówił, że w jakimś strasznym stopniu który utrudniłby zajście w ciążę. Zrobiliśmy wszystkie zalecone nam badania immunologiczne, łącznie z histeroskopia i scrachingiem endometrium . Teraz zastanawiam się czy badania były kompleksowe a może źle zinterpretowane bo robiliśmy to sami na podstawie informacji od immunologa? Z drugiej strony jednak zarówno lekarz prowadzący jak i immunolog twierdzili, że skoro po pierwszej stymulacja doszło do ciąży ( chociażby pozamacicznej) to znaczy że wszystko gra i niepowodzenia upatrują wyłącznie w wadach rozwojowych zarodków. Zrobiliśmy nawet małą przerwę aby złapać oddech. Teraz oczywiście mam wyrzuty sumienia .. bo może trzeba było tej przerwy nie robić tylko od razu transferować … In vitro naprawdę niszczy psychicznie, fizycznie i finansowo… Związek też mam wrażenie powoli się rozpada … wiem, że każdy dźwiga swój krzyż ale mój zwyczajnie robi się dla mnie już za ciężki… kiedyś naiwnie myślałam, że po wszystkim co już mnie w życiu spotkało ( chorobą i śmierć wcześniejszego partnera, ponad 10 letni opieka nad całkowicie chorym tatą ) to życie jakoś mnie oszczędzi … jak widać bardzo się myliłam… Oj dziewczyny bardzo was przepraszam za te smęty ale jakoś lżej mi na duszy jak tak się ze mnie uleje… Taka nostalgia mnie wzięła w oczekiwaniu na wynik , pewnie także z powodu tej depresyjnej pogody Ściskam Was wszystkie i każdą z osobną
-
Nie wytrzymałam do bety i zrobiłam test. No niestety i tym razem się nie udało. Oczywiście w piątek zrobię jeszcze betę ale skoro dziś w 8 dniu po transferze nic nie drgnęło to w 10 za wiele się nie zmieni co nie?
-
Matko.teraz to mnie nastraszyliście z tymi informacjami o transferze dwóch zarodkow jednocześnie. Ja właśnie jestem po takim transferze bo to mój 4 transfer....i takie było zalecenie lekarza ale to o czym teraz piszecie to pierwszy raz słyszę lekarz o niczym takim mnie nie uprzedzał....
-
Karollusia na YT znajdziesz też filmik w którym wypowiada się dr Czech Robert z Gamety w Gdyni m.in. na początku porusza temat braku odpowiedzi na stymulację
-
Czy dobrze rozumiem, że stymulacja została przerwana ? co lekarz mówi? wiem, że to bywa zarówno męczące jak i frustrujące ale może zwyczajnie wymagasz pogłębione diagnostyki, dodatkowych badań... PS: Na YT widziałam filmiki jednej z dziewczyn, która również słabo odpowiedziała na stymulację. jak wpiszesz w wyszukiwarce YT invitro nieudane to powinna ci się pojawić. Ma nick Lawendowa.
-
no to w takim razie relaksuj się. medytuj, afirmuj i jedz ananasy podobno pomagają
-
no to w takim razie mam nadzieję, że obędzie się bez szpitala Swoją drogą to zobaczcie jakie to wszystko przewrotne jest. Niby czeka się na te wynik bety jak na zabawienie a gdy już jest pozytywny to i tak nie wolno się zbyt szybko cieszyć ja pamiętam pierwszy udany transfer to jak zobaczyłam wynik bety to nie mogłam uwierzyć, ze się udało. Potem kolejny a potem USG ... skierowanie do szpitala i usunięcie jajowodu .. No ale nic zawsze sobie powtarzam, ze póki piłka w grze to z boiska nie schodzimy tak przynajmniej twierdził mój wcześniejszy lekarz I choć czasem totalnie brak mi sił, wyżywam się na wszystkich to walczę dalej
-
Dzielna z Ciebie dziewczyna . Tak trzymać. Masz plan i go realizujesz. Ze swojej strony życzę Tobie i nam wszystkim aby te nasze plany i marzenia się spełniły Swoją drogą ta nasza determinacja jest niesamowita PS. Kiedy kolejny transfer ?
-
To w takim w takim razie ja również cichutko i nieśmiało gratuluję
-
Serce krwawi. Mam nadzieję że niebawem się pozbieracie i spróbujecie kolejny raz. Ściskam Mocno❤
-
Do piątku to ja chyba oszaleję Zajęcia sobie wymyślam a z tylu głowy wciąż jedna myśl się kołacze aktualnie mam fazę na medytację z Małgosią Mostowiak na YT nie wiem czy próbowałyście ale naprawdę wciąga
-
Lekarz wspominal o tych badaniach ale specjalnie nie naciskał skoro za pierwszym razem teoretycznie się udało. Poza tym takie badanie są podobo kosmicznie drogie a w świetle aktualnych wydatków póki co pozostają w sferze marzeń...Czy Ty takie badania robiłaś?d Daj znać jak zrobisz we wrześniu TSH mam nadzieję że spadnie do tego poziomu abyście mogli działać dalej. Pzdr
-
Kciuki w górę ❤❤❤
-
Mnie to tak trochę powoli zaczyna denerwować, że za każdym razem słyszę od lekarza, że wszystko dobrze ale efekt jak widać marny Ostatnio usłyszałam " proszę się nie denerwować to się w końcu uda "..... Po ostatniej stymulacji udało się zamrozić 7 zarodków k Embriolog stwierdził, że wszystkie rokujące na ciążę ale najwyraźniej coś z tymi zarodkami nie tak i żadna histeroskopia tu nie pomoże Teraz zgodnie z zaleceniem lekarza zdecydowaliśmy się na podanie dwóch zarodków i czekamy .... Jenn Jak myślisz jak długo będzie trwało to unormowanie TSH ? Lekarz coś mówił ? To czekanie do kolejnego podejścia też jest trudne ..
-
no właśnie z tym „nie myśleniem” to różnie bywa Staram się wyciszać, skupiać na pracy ale jakoś totalnie nic mi się nie chce. Nie chcę też popadać w czarnowidztwo tylko wiecie po 3 nieudanych transferach to trudno znaleźć taki psychicznych balans. Niby trzeba myśleć pozytywnie ale z drugiej strony trzeba też mieć świadomość , że to się może nie udać. Lutowy nieudany transfer strasznie mną sponiewierał. Tak się nastawiłam się że uda, wręcz była przekonana że skoro za pierwszym razem się udało to za drugim to tylko formalność .. oj długo się podnosiłam z tego „entuzjazmu” Skończyłam na kozetce u psychologa Podobno Nie ma sukcesu bez porażki tylko czy ta porażka/porażki muszą tak cholernie boleć ???
-
Hej Dziewczyny, Również melduję się po raz pierwszy ale nie mam już gdzie szukać oparcia… Od 3 lat starania. Jestem już po dwóch in vitro. Przy pierwszym pojawiła się ciąża ale pozamaciczna zakończona usunięciem jajowodu. Przy drugim udało się wyhodować sporo zarodków ale najwyraźniej bardzo słabych bo zarówno świeży transfer jak i kolejne mrożone się nie przyjęły. W między czasie histeroskopia, skraczing macicy . Immunolog i inne cuda wianki. Teraz jestem po czwartym transferze w oczekiwaniu na badanie HCH , które będę wykonywała w piątek. Do tego czasu to chyba oszaleję. Mam takie wahania nastroju, że powoli nie ogarniam : od wiary, że będzie dobrze po pełen pesymizm. Nie wiem sama jak tym razem znów klops będzie to jaki to sens dalej próbować?. Mój licznik biologiczny mocno już nadwyrężony , psychika także. Kiedy jest ten moment, że trzeba powiedzieć dość ???
