Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Pola2212

Zarejestrowani
  • Zawartość

    23
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

2 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Badania miałam ze sobą, ale nikt ich nie sprawdzał. Zostały wypisane tylko moje dane, podpis i na stół, to wszystko. Ja nikomu nie odradzam, nie twierdzę, że czułam się tam źle, ludzie są życzliwi, ale życzliwość to nie wszystko...
  2. Ja nie miałam żadnej kwalifikacji, nie widziałam nikogo wcześniej na oczy. W ten sam dzień zaproszono mnie do kliniki, weszłam do gabinetu, rozmowa z właścicielem trwała dosłownie 2 minuty i za 20 minut byłam już na stole operacyjnym. Wcześniej nie widziałam ani chirurga, ani ginekologa ani nie wykonano żadnego usg, krwi czy badań. Na tamten moment myślałam, że jest to ok.
  3. Chyba lepiej rzeczywiście zapłacić te pieniążki, 3 tysiące więcej, ale zapłacić 5 i potem w razie czego i tak latać na szybko prywatnie po lekarzach i badania, jak ja + dziecko, to wyjdzie w gruncie rzeczy ten sam koszt. Komplikacji się nigdy nie przewidzi, bo są losowe, a tu tak naprawdę w zasięgu ręki ma się jedynie położną. Krwawiłam sporo z rany po CC i tez tylko położna ją sprawdzała, na oko mówiła, że według niej nic się nie dzieje, później okazało się, że trzeba odstawić heparynę
  4. Sam pobyt był bardzo miły, ale to niestety nie wszystko, to poważna operacja, a wystarczyłaby jakaś wizyta lekarza, usg, badanie krwi, zupełne podstawy. Po powrocie szybko robiłam badania krwi prywatnie, wyglądałam jak ledwo żywa i od razu na szpital... Zauważyłam, że przeprowadzona jest tylko cesarka, dziecko na świecie i na tym się kończy cała procedura... Niestety nie tak to powinno wyglądać
  5. Do kliniki miałam 300Km, próbowałam dodzwonić się do szefa, pisałam mu tez SMS, ze jest taka sytuacja, ale brak odzewu... nie wiem dlaczego. Teraz leżę u siebie w mieście na ginekologii, mam nadzieje, że to jakiś po prostu problem, że potrzeba czasu na ułożenie się ich, w sensie jelit, że nie jest to nic poważniejszego. W domu czeka na mnie 10 dniowe dziecko, jestem załamana...
  6. Dziewczyny.... czy któraś z was kiedykolwiek po cesarskim cięciu miała tak silne kłucia w jelitach-brzuchu przed wypróżnieniem? Cesarkę miałam 10 dni temu w klinice, ból przed toaletą, a raczej te „klucie” jest tak silne, że zgina mnie w pół... aktualnie leżę w szpitalu
  7. Szczerze powiedziawszy lekarza widziałam jedynie przy operacji, potem ani razu... rany nie sprawdzał nikt co do samej cesarki bez zarzutów, a najgorzej wspominam w sumie swój własny strach, bo tak naprawdę zbyt duży w porównaniu do sytuacji
  8. Cesarkę miałam w czwartek, od niedzieli jestem w domu. Ogólnie jest coraz lepiej i w zasadzie ciągną jedynie szwy, a cięcie bardzo równe i jak się zagoi to będzie naprawdę ok, chociaż osobiście dla mnie aspekt wizualny nie ma kompletnie znaczenia byleby tylko jak najszybciej w pełni dojść do siebie
  9. Na początku też wolałam, ale o wiele większy komfort, że wprowadzili mnie w ten stan, nawet nie wiedziałam, że to zrobią, więc naprawdę to dużo ułatwiło i wyszło lepiej. Ja monitor będę miała w domu, tu nic takiego nie mam, a zmartwienie związane z tym to już chyba normalne niestety, ale dla własnego komfortu zawsze można zabrać wszystko. Ja osobiście go dopiero zamawiam, pewnie będzie na dniach i w domu zamierzam korzystać, też jestem z tych „panikujących”
×