No dobra, fakty są takie, że B. nie umie czytać, bardzo niezrozumiale mówi i rzuca się na jedzenie jakby go nie widziała przez tydzień.
A wyobrażenia Tofuli są takie, że ma wybitnie zdolne dziecko, które czaruje inne dzieci wyglądem. Pewnie usłyszała na zebraniu coś w stylu: "Pani Aniu, moze warto byłoby popracować w domu z córką i wybrać się z nią do logopedy, póki jeszcze nie jest za późno" i ma focha na cały świat.