Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ochroniarzzz

Zarejestrowani
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

8 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Od 4 dni między mną a córka panuje krępująca cisza. Daga (imię zmienione) nie chcę rozmawiać ze mną ani nawet spojrzeć mi w oczy. Kilkakrotne już próbowałem przełamać na niewidzialny mur jaki nagle wyrósł między mną, ale to chyba tylko jeszcze bardziej pogarszało sprawę. Pewnie myślicie, że pokłóciliśmy się albo coś w tym stylu. Otóż nie. Chodzi o zwykłą wizytę w przychodni lekarskiej. To miało być standardowe badanie kontrolne po zdjęciu gorsetu ortopedycznego. Żona cyklicznie wozi córkę na takie badania ale tym razem akurat się rozchorowała. Więc ja musiałem zawieźć Dagmarcię. Miało to wyglądać tak, że córcia wejdzie do gabinetu sama, do swojej pani doktor, a ja te 10 czy 15 minut przeczekam na krzesełku w poczekalni. Ale jak pech, to pech. Okazało się, że nasza rodzinna pani doktor ma.urlop. Sezon, wiadomo. Zamiast niej przyjmował inny lekarz. Niestety facet. Ten nawet nie chciał słyszeć o badaniu nieletniej dziewczynki bez obecności rodzica. Wręcz zostałem zaszantażowany, że albo wejdę do gabinetu razem z córką albo badanie nie będzie, bo on nie zamierza ryzykować reputacji zamykając się sam na sam z nagą pacjentką. Nie chciałem przesuwać terminu badania bo tu jednak chodzi o zdrowie więc zostałem. Na szczęście w gabinecie był parawan. Tam córka się rozebrała. I tu kolejna przykra niespodzianka bo zamiast samej góry czyli koszuli i stanika córka usłyszała, że majtki też ma zdjąć. Szok. Daga oznajmiła, że nigdy tak nie miała u swojej pani doktor a konował na to, że on musi widzieć takze pośladki aby ocenić wadę postawy. Córka chyba wykonała polecenie bo doktor kazał jej za parawanem zrobić jakieś przysiady, skłony. A potem nagle mnie zawołał. Pan zobaczy jak opada jej biodro, zwrócił się do mnie i skinał bym podszedł. Zaniepokojony postąpiłem krok do przodu i zajrzałem za parawan. Nawet nie wyobrazacie sobie jaką czerwoną buzię miało moje dziecko stojąc przed nami dwoma zupełnie nagie. Mija czwarty dzień od tego koszmarnego badania, a ja mam wrażenie, jakby ktoś zamienił mi córkę. Z dawnej roześmianej nastolatki nie zostało nic. Absolutnie nic. Jest teraz milcząca i unika mego wzroku o towarzystwie nie wspominając. Gdy próbuje zagadać, zazartować to po prostu odwraca się i znika za drzwiami. Nawet matka jej mówiła, że to przecież nie moja wina. Łudziliśmy się obydwoje, że córce w końcu przejdzie ten stan ale dni mijają i wcale nic nie przechodzi. Żona przebąkuje coś o psychologu ale ja teraz już nie ufam żadnym konowałom. Wystarczy, że jeden zrobił jej traumę. Nie trzeba by drugi poprawiał
×