Myślałam o powrocie do pracy wtedy łatwiej byłoby mi to wszystko przetrwać, ale nie chce zostawiać rocznego dziecka... na wsi nie ma złobka, moja mama pracuje, a teściowie wiadomo nie przypilnują.
Nie z jedną pensją. Przed ciążą pracowałam, mam magistra i dobrze płatną pracę. Teraz oczywiście jestem na urlopie macierzyńskim, wcześniej l4 ciążowe. Nie jestem zależna od męża. On ma własną firmę. Mamy pieniądze. Czemu jak ktoś chce mieszkać na jakiś czas u teściów to od razu bieda itp.
Co ma mieszkanie na wsi do traktowania przez teściową.
Nie, nie czekamy aż nam przepiszą dom. Kupiliśmy działkę i zaczęliśmy budowę ale to wszystko jednak trwa.
Chcieliśmy się usamodzielnić, dlatego zrobiliśmy sobie osobną kuchnię. Nie jemy z teściami na dole.
Nie chce płakać codziennie. Tak mysle ze wypowiada się osoba która nie ma dziecka i nie wie jak dziecko potrafi dać w kość i jak wygląda sprawa z samopoczuciem po porodzie.
Mój mąż ciężko pracuje i codziennie doglada budowy, ale gdy przychodzi to przejmuje synka, nie moge na niego narzekać. Może źle się wyraziłam, chodzi mi o to ze zawsze jest coś do jedzenia, nie że podstawiam mu pod nos