Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

zielonyogrod

Zarejestrowani
  • Zawartość

    47
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez zielonyogrod

  1. Dziękuję za odpowiedź. Jednak chcemy zrobić to po swojemu, na spokojnie, a nie szybko, póki brzucha nie widać. Niestety, nie każdy uważa jak my i przez to ja tak naprawdę cierpię, bo dzień w dzień jestem nekana.
  2. Wystarczy, że Ty skończysz swoje wywody.
  3. Tak, dla nas byłoby to świetne rozwiązanie. I oboje wyszliśmy z tą propozycją. Temat był poruszony kilka dni temu. Niby wszystko było dobrze, a wczoraj temat na nowo poruszyła. Tu jest naprawdę ciężka sytuacja. Wyjście bedzie jedno, musimy się wyprowadzić i już. Bo ja psychicznie sobie nie daje juz rady. Jestem zła na to wszystko. Chcę się cieszyć z dzidziusia, dbać, żeby wszystko było dobrze, ale matka mi na to nie pozwala. Wiem, że jest moją mamą i mam do niej szacunek, ale jej zachowanie jest straszne.
  4. Po pierwsze, nie zrzucam na nikogo odpowiedzialności. Nie pisz bzdur. Po drugie mamy w planach wynajecie mieszkania. Setny raz powtarzam, że nie w tym jest problem. Dla matki tez jest wstyd i grzech mieszkać z chłopakiem przed ślubem. Nie rozumiesz, przestań komentować.
  5. Nie są to inne sytuacje, widzę nie rozumiesz o co mi chodzi. Nie chodzi o wspólne mieszkanie, bo o to się nie martwię. Tylko o to jak się zachowuje moja matka. Nigdy jej o nic nie prosiłam, zawsze na swoje potrzeby sama zarabiałam, zawsze się dokładam ze wszystkim. Chodzi o samo darcie sie na mnie, że to grzech beż ślubu mieć dziecko, że to wstyd. Wyzywanie mnie i inne rzeczy. Nie będę dłużej komentować twoich bezpodstawnych tekstów skierowanych do mnie. Do niczego dobrego to nie dąży. Przestań komentować głupio i zastanów się sto razy, zanim komuś odpisujesz. Co chcesz wiedzieć? Jak będzie dalej? Owszem, oboje wyprowadzimy się z tego domu, ale nie w tym jest problem.
  6. No i widzę również nie doczekam się odpowiedzi
  7. Jest za mną i uważa tak samo jak ja, chce żebyśmy wszystko zrobili na spokojnie, tak jak żeśmy to sobie zaplanowali jeszcze przed faktem o ciąży. To nasza wspólną decyzja i nie raz mówił mojej matce, żeby się uspokoiła, bo dla niej nie jest ważne moje zdrowie, czy dziecka, dla niej najgorszy jest fakt, że jestem w ciąży bez ślubu i to jest grzech i wstyd.
  8. Ja się pytam o różnice pomiędzy sytuacja tamtej dziewczyny, a moja. Proszę, czytaj dokładnie co piszę. Jakby się nikt na mnie nie rzucał, to i ja bym się chamsko nie zachowywala. Proste.
  9. Ja juz mam serdecznie dość tej konwersacji z niektórymi osobami. Rzucili się na mnie jak hieny cmentarne.
  10. Możecie sobie darować swoje glupie komentarze, bo od tej chwili nie widzę juz waszych głupich tekstów. Łatwo kogoś krytykować, nie znając tej osoby. Zakańczam temat z Wami, nie mecz się odpisując, bo ja tego i tak już nie będę widziala.
  11. Tak ...ko. Za 2 lata ustaliliśmy datę ślubu. Jeszcze nie wiedząc, że spodziewamy się dziecka. Wyjdz stąd i nikogo nie obrazaj.
  12. W czym widzisz różnice? Jakie to są inne sytuacje?
  13. I to było tak, przez 3 dni potrafi być wredna, drzec się o byle co, na 4 dzień przytula się, mówi, że wszystko dobrze. A ja w to wierzyłam zawsze. To moja matka. Ale teraz mi to tylko porządnie dało do myślenia. Narzucaniem i darciem do niczego dobrego nie doprowadzi. Jeszcze bardziej i ja się nakrecam. Jestem tak tym zdołowana. Dzisiaj z narzeczonym czegoś poszukamy. Może to jej da do myślenia. Zobaczymy. Ale już czuje, że będzie mnie to dużo kosztowało nerwów i stresu. Nawet zgodziliśmy się, żeby wziąć ślub cywilny, tak, żeby nie było, że już zupełnie nie siedzimy na "krzywy ryj", temat przez 2 dni był zamknięty, dopiero wczoraj się zaczęło na nowo, tak jakbyśmy w ogóle o tym nie rozmawiały. Tłumaczę, że to tylko i wyłącznie decyzja moja i mojego narzeczonego, przyszłego męża. Ale to nie wystarcza. Musi być tak jak ona powie i koniec.
  14. Wczoraj już przeszła samą siebie. Klnie, drze się, nie da mi dojść do słowa. Ja się wycofuje, nie chce o tym rozmawiać, twierdzi, że jej narobiłam wstydu, że jestem w ciąży bez ślubu. To jest wszystko tak okropne, że płakać mi sie chce, nie wspomnę juz nawet, że mi się żyć odechciewa. Chciałabym się moc cieszyć z tego, że spodziewamy się dzidziusia, ale nie potrafię. To mój chyba największy koszmar. Od maleńkości starałam się jej zaimponować, na każdym kroku było zawsze źle, jak mowilam, że dostałam 4 z jakiegoś dajmy na to trudnego sprawdzianu (juz pisze o totalnej pierdółce) to i tak Kasia była lepsza, bo dostala 4+. Kuzynka tez zawsze była tą lepszą, grzeczniejsza, chociaż nigdy nie sprawiałam kłopotu. Nigdy. Kiedy inni jeździli na imprezy, ja cichutko siedziałam w domu i sie uczyłam. Zrobila mi takie pranie mózgu, że czasem mam właśnie różne myśli. A teraz, gdy w sumie, może to był błąd, można było już wcześniej wynająć jakieś mieszkanie, ale to już mniejsza z tym, jest problem, że jej córka, która jest że swoim narzeczonym tyle lat, to mój jedyny chłopak jakiego miałam, zarezerwowaliśmy lokal na wesele za 2 lata, jest w ciąży. Czy ta ciąża to jest, aż taki kłopot. Damy radę, ja w to wierzę, bywały gorsze czasy i jakoś się życie układało.
  15. Wszystko napisalam. Jakos niektóre osoby potrafią czytać ze zrozumieniem. Naprawdę nie potrafię być miła, dla kogoś, kto pisze tu takie głupoty pod moim tematem. Wystarczy zerknąć na tytuł. Jestem załamana, chcemy ślubu po urodzeniu, jestem gnębiona przez matkę, wyzywana. Można się pogubić? Tak, można, z moją rodziną tak. Nie komentuj, jak masz wypowiadać się w taki sposób. To wcale nie pomaga.
  16. Dziękuję za te słowa, naprawdę dodały mi pewności, że nie warto dłużej siedzieć z rodzicami, a iść na swoje i decydować za siebie, a nie ustawiać się pod innych. Tak zrobie z narzeczonym. Będzie ciężko, ale wiem, że damy radę. Wbrew temu co tu inni komentują, nie mają zielonego pojęcia o niczym, nie zdają sobie sprawy w jakim stanie ja teraz jestem, nie znają mojej matki i do czego jest zdolna, a tu ja wyszłam na tą złąi niedobrą, będąc wiecznie pod jej dyktando. Pozdrawiam Cie serdecznie.
  17. Masz rację, tylko boję się tego i jest mi przykro, ale widać muszę z narzeczonym tak zrobić, bo prędzej czy później matka psychicznie mnie wykończy. Mieliśmy nadzieję, że to ostateczność z tym wynajęciem mieszkania, ale widać nie.
  18. Wszyscy wszystko przestawili, totalnie nie o to chodzi. Cóż, różne rzeczy w życiu się zdarzają, ale to nie powód, żeby kimś tak pomiatać. Napisalam, że oboje chcemy ślubu po narodzinach - wyszło, że jestem jakąś naciągaczka, co nie jest prawda, zaczęłam odpowiadać w sposób chamski, bo się z tym nie zgadzam. Nie potrafię zrozumieć ile w niektórych ludziach jest jadu. I nie, nie chodzi o mieszkanie, bo to żaden wstyd mieszkać z rodzicami. Chodzi mi o odrobinę zrozumienia, jestem psychicznie wykańczana dzień w dzień. W moich stronach nie ma wielu mieszkań do wynajęcia, w zasadzie nie ma w ogóle. Już to sprawdzaliśmy. Co do tego ślubu, że napisalam, że chce żeby wszystko było jak trzeba, nie miałam na myśli dziewictwa itd, to już niektórzy naprawde za bardzo przekoloryzowali. Tylko chodziło mi o inne przeżycie swojego ślubu, nie stresując się niczym, że jestem w ciąży, że cała zabawę nie posiedzę z bliskimi. Mogę tak tłumaczyć i tłumaczyć i tak ktoś przekreci kota ogonem. Napisałam tutaj, a teraz żałuję, bo to nie chodzi o mieszkanie, tylko o samo agresywne zachowanie wobec mnie, od małego mialam toksyczną matkę, wszystko musiałam z nią konsultować, nigdy jej nie zadowoliłam, chociaż starałam się jak mogłam. Dlaczego muszę ciągle coś udowadniać? I w chwili gdy naprawdę jej potrzebuje, jej nie ma. Jeżeli ktoś ma komentować znowu coś na odwrót i się do mnie przyczepiać, to lepiej niech nic nie pisze, bo każdy ma inną psychikę. Tyle, kończę ten temat, żałuję, że tu napisalam, myśląc, że uzyskam odrobinę wsparcia.
  19. Nie rozumiesz w czym rzecz, mało kto w takim sensie idzie do ślubu, a mi nie chodziło o dziewictwo, no naprawdę jesteś zabawny. Chodziło mi o inne przeżycie swojego wesela. Nie wykorzystuje finansowo nikogo, jakbyś czytał ze zrozumieniem, to byś się doczytał tłuku, że mam 2 prace i razem żyjemy. SPRYCIARZU.
  20. Nie kochana, moim problemem nie jest mieszkanie. Tylko sytuacja zwiazana z moją matką. Jeśli tego nie rozumiesz, to nie komentuj, bo jestem kłębkiem nerwów i nie potrzebuje rad cioci, która nie ma zielonego pojęcia w czym rzecz, albo po prostu nie umie czytać ze zrozumieniem. Zakończ swój wywód, nie pomogłaś.
  21. A ja nigdy nie zrozumiem osób bezmyślnie komentujących, nie znając całej sytuacji życiowej. To co tu napisalam, to jedna mała cząstka. Dlaczego nie mieszkam razem z narzeczonym? Nie muszę Ci się tłumaczyć, ale napisze. Ważne dla mnie było wykształcenie, oboje ciężko pracujemy, czas się dla nas zatrzymał na tym. Myślę, że akurat tu nie powinnaś nic komentować. Mam nadzieję, że Cię to satysfakcjonuje. A pisałam dlaczego nie wynajmiemy niczego. Więc to co napisałaś- odpada. Dzięki, ale to żadna rada.
×