Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Sandra_a

Zarejestrowani
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Witam. Chodzi o związek 32 letniego mężczyzny z kobietą 36 letnią. Kobieta jest rozwódką, ma dwoje dzieci w wieku 14 i 7 lat (każde z innym eks partnerem). On natomiast nie ma żadnych poważniejszych doświadczeń życiowych, oprócz kilku niedługich związków. Ma czystą kartę, nie ma również dzieci. Dodam, że ten mężczyzna lubi być stawiany na pierwszym miejscu, a jak wiadomo, u tej kobiety na pierwszym będą jej dzieci. On wygląda młodziej niż na 32 lata, a ona z kolei poważniej. Czy ten związek ma szansę przetrwać na dłuższą metę? Ich relacja trwa zaledwie 3/4 miesiące.
  2. Nie mam pojęcia czy ma hopla, ale podejrzewam że u niej zawsze na pierwszym miejscu będą dzieci czy mu się to podoba czy nie. Z tego co wiem - dzieci mają kontakt ze swoimi ojcami,mają od nich również alimenty. On niby akceptuje dzieci, one jego też, aczkolwiek ich znajomość jest bardzo krótka - zaledwie 3 miesiące. To jego pierwszy związek z "dzieciatą" kobietą, tzw pakietem.
  3. Nie, chodzi to o mojego dobrego kumpla i jego "nową" partnerkę". Również uważam tak samo jak Ty, że to kwestia czasu i ta relacją nie wypali (znają się trzy miesiące dopiero), zwłaszcza że on ma inne plany na przyszłość. Pozdrawiam
  4. Nie, chodzi to o mojego dobrego kumpla i jego "nową" partnerkę. Również uważam tak samo jak Ty, że to kwestia czasu i ta relacja nie wypali, zwłaszcza gdy on ma inne plany na przyszłość. Pozdrawiam
  5. Chodzi o mężczyznę. Od miesiąca już mnie to męczy i nie mogę przestać o nim myśleć. Chciałabym jak najprędzej wybić go z głowy, lecz nie potrafię. Zajmę się pracą, a po kilkunastu minutach znów to samo. Poradzicie coś? Z góry dziękuję za odpowiedzi
  6. Witam. Mam pewien problem, z którym sobie nie radzę i potrzebuje pomocy. Mianowicie chodzi o mnie (kobietę) i mężczyznę z którym byłam na stopie przyjacielskiej, jednak zaczynałam czuć do niego coś więcej. Był mi bardzo bliski przez 2,5 roku, można by rzec że był moją bratnią duszą przy której czułam że żyje. Problem zaczął się w październiku zeszłego roku kiedy z powodów rodzinnych musiałam wyjechać ot tak za granicę. Jemu oczywiście nie powiedziałam dlaczego wylatuje, znaczy mówiłam jakieś dwa miesiące przed, ale nie podałam konkretnego powodu. Po prostu nie chciałam żeby ciągnął za język, a ja przeżywałam wtedy bardzo trudny okres, uznałam że tak będzie lepiej, nie chciałam męczyć go swoimi problemami. Do grudnia/stycznia kontakt był bardzo fajny, jednak zdarzało, że pisał mi swego rodzaju docinki że "Wyleciałam za chlebem", "Znajdę sobie ciapatego", "Nigdy już nie wrócę do Polski" itd. Po takich tekstach byłam załamana , bo przecież wyleciałam do pracy, a nie w poszukiwaniu miłości czy przygód.Czułam, że on nie potrafi zrozumieć tego że musiałam wylecieć za granicę, w głębi duszy czułam że jest na mnie zły, nie umie się z tym pogodzić. W lutym miałam z nim ostatni kontakt (taki normalny). Przez system mojej pracy, nasz kontakt niestety się urwał. Pracowałam po 14,12,10 godzin, ciężko fizycznie. Po pracy czułam się jak zbity pies, jedynie o czym marzyłam to żeby przyjść do domu, zjeść, wziąć prysznic i pójść spać bo kolejny dzień zaczynał się tak samo jak poprzedni. I tak było do końca czerwca,zero kontaktu. Niedawno dowiedziałam się, że jest od 2 miesięcy w związku z inną kobietą. Najgorsze jest to, że to ja 100% obwiniam się o to że to moja wina, że tak nasza przyjaźń się zakończyła (Obwiniam się gdy przypomną mi się te docinki). W momencie kiedy chciałam się z nim spotkać (podczas urlopu w Polsce,nie było mnie 8 miesięcy), on już miał dziewczynę. Intuicja podpowiada mi, że on tej kobiety nie kocha,że poszukał pocieszenia, kiedy ja zniknęłam i że ten związek nie przetrwa (ta kobieta nie jest kompletnie w jego typie,znam go). 2 tygodnie temu postanowiłam zadzwonić do niego i wszystko mu "wygarnąć". Rozmowa była oczywiście w pełni dojrzała i spokojna. Mówił mi, że wszyscy jego bliscy są w szoku że związał się z taką kobietą (jest od niego starsza,w dodatku ma dwójkę dość dużych dzieci),rozwódka) I że to ja znam go jak nikt inny itd. Po czym za 3 dni spotkała mnie niespodzianka... zablokował mnie na messengerze I instagramie, nie wiadomo z jakiego powodu. Nie wiem co o tym myśleć, gdyż przywiązałam się do niego przez ten czas, a niestety przez bardzo trudny okres w moim życiu straciłam. Mam podcięte skrzydła. Pochłonęło mnie zagraniczne życie w postaci ciężkiej pracy, a wolne chwile wolałam spędzać inaczej,na odpoczynku, po prostu się w tym wszystkim pogubiłam, jestem młoda (mam 20 lat,on 30). To nie jest tak że o nim zapomniałam, codziennie o nim myślałam,ale nie miałam czasu,chęci ani głowy żeby napisać. On również nie pisał. Kilka dni temu napisał mi sms, że raczej nie będzie chciał odnawiać kontaktu... Kiedyś śmiał się,bluźnił na taki typ kobiety jak ona a dziś SAM TAKĄ MA.Czy powinnam starać się o to żeby ten kontakt był taki jaki dawniej? Co jeśli się kiedyś odezwie? Powinnam wybaczyć te "zablokowanie" na messengerze I instagramie, udawać że nic się nie stało, czy po prostu potraktować go tak jak on mnie? Ps. Jego "panna" jest od niego starsza,ma dwójkę dzieci w dodatku każde z innym mężczyzną (on nie ma dzieci),tłumaczyłam mu że u takiej kobiety nie będzie na pierwszym miejscu, na pierwszym będą jej dzieci, a on niestety lubi być stawiany na pierwszym miejscu,gdyż ja mu to dawałam. Nie chcę się wtrącać w jego związek, co chciałam to powiedziałam mu przez telefon. Tak czy siak, brakuje mi jego obecności przez te kilka miesięcy. Dziękuję za odpowiedzi ------> Dla mnie sytuacja wylotu również nie była łatwa,tydzień ryczałam w poduszkę. A nie powiedziałam jemu powodu, dla którego wylatuje gdyż nie chciałam żeby ujrzało to światło dzienne. Nie chciałam nikogo obarczać moimi problemami,wstydziłam się. Nie potrafię mimo wszystko o nim zapomnieć. Czy jego związek z tą kobietą ma przyszłość waszym zdaniem?
  7. Chodzi o związek 31 letniego mężczyzny z kobietą 36 letnią. Kobieta jest rozwódką,ma dwoje dzieci (każde z innym eks partnerem) w wieku 13 i 7 lat. On natomiast nie ma poważnych życiowych doświadczeń, ma "czystą kartę", nie ma również dzieci. Dodam, że ten mężczyzna lubi być stawiany na pierwszym miejscu, a jak wiadomo, u tej kobiety "na pierwszym" będą jej dzieci. W dodatku wygląda młodziej niż 31 lat, z kolei ona poważniej. Czy taki związek przetrwa na dłuższą metę?
  8. Sandra_a

    Co powinnam zrobić?

    Witam. Mam pewien problem, z którym sobie nie radzę i potrzebuje pomocy. Mianowicie chodzi o mnie (kobietę) i mężczyznę z którym byłam na stopie przyjacielskiej, jednak zaczynałam czuć do niego coś więcej. Był mi bardzo bliski przez 2,5 roku, można by rzec że był moją bratnią duszą przy której czułam że żyje. Problem zaczął się w październiku zeszłego roku kiedy z powodów rodzinnych musiałam wyjechać ot tak za granicę. Jemu oczywiście nie powiedziałam dlaczego wylatuje, znaczy mówiłam jakieś dwa miesiące przed, ale nie podałam konkretnego powodu. Po prostu nie chciałam żeby ciągnął za język, a ja przeżywałam wtedy bardzo trudny okres, uznałam że tak będzie lepiej, nie chciałam męczyć go swoimi problemami. Do grudnia/stycznia kontakt był bardzo fajny, jednak zdarzało, że pisał mi swego rodzaju docinki że "Wyleciałam za chlebem", "Znajdę sobie ciapatego", "Nigdy już nie wrócę do Polski" itd. Po takich tekstach byłam załamana , bo przecież wyleciałam do pracy, a nie w poszukiwaniu miłości czy przygód.Czułam, że on nie potrafi zrozumieć tego że musiałam wylecieć za granicę, w głębi duszy czułam że jest na mnie zły, nie umie się z tym pogodzić. W lutym miałam z nim ostatni kontakt (taki normalny). Przez system mojej pracy, nasz kontakt niestety się urwał. Pracowałam po 14,12,10 godzin, ciężko fizycznie. Po pracy czułam się jak zbity pies, jedynie o czym marzyłam to żeby przyjść do domu, zjeść, wziąć prysznic i pójść spać bo kolejny dzień zaczynał się tak samo jak poprzedni. I tak było do końca czerwca,zero kontaktu. Niedawno dowiedziałam się, że jest od 2 miesięcy w związku z inną kobietą. Najgorsze jest to, że to ja 100% obwiniam się o to że to moja wina, że tak nasza przyjaźń się zakończyła (Obwiniam się gdy przypomną mi się te docinki). W momencie kiedy chciałam się z nim spotkać (podczas urlopu w Polsce,nie było mnie 8 miesięcy), on już miał dziewczynę. Intuicja podpowiada mi, że on tej kobiety nie kocha,że poszukał pocieszenia, kiedy ja zniknęłam i że ten związek nie przetrwa (ta kobieta nie jest kompletnie w jego typie,znam go). 2 tygodnie temu postanowiłam zadzwonić do niego i wszystko mu "wygarnąć". Rozmowa była oczywiście w pełni dojrzała i spokojna. Mówił mi, że wszyscy jego bliscy są w szoku że związał się z taką kobietą (jest od niego starsza,w dodatku ma dwójkę dość dużych dzieci) I że to ja znam go jak nikt inny itd. Po czym za 3 dni spotkała mnie niespodzianka... zablokował mnie na messengerze I instagramie, nie wiadomo z jakiego powodu. Nie wiem co o tym myśleć, gdyż przywiązałam się do niego przez ten czas, a niestety przez bardzo trudny okres w moim życiu straciłam. Mam podcięte skrzydła. Pochłonęło mnie zagraniczne życie w postaci ciężkiej pracy, a wolne chwile wolałam spędzać inaczej,na odpoczynku, po prostu się w tym wszystkim pogubiłam, jestem młoda (mam 20 lat,on 30). To nie jest tak że o nim zapomniałam, codziennie o nim myślałam,ale nie miałam czasu,chęci ani głowy żeby napisać. On również nie pisał. Kilka dni temu napisał mi sms, że raczej nie będzie chciał odnawiać kontaktu... Czy powinnam starać się o to żeby ten kontakt był taki jaki dawniej? Co jeśli się kiedyś odezwie? Powinnam wybaczyć te "zablokowanie" na messengerze I instagramie, udawać że nic się nie stało, czy po prostu potraktować go tak jak on mnie? Ps. Jego "panna" jest od niego starsza,ma dwójkę dzieci w dodatku każde z innym mężczyzną (on nie ma dzieci),tłumaczyłam mu że u takiej kobiety nie będzie na pierwszym miejscu, na pierwszym będą jej dzieci, a on niestety lubi być stawiany na pierwszym miejscu,gdyż ja mu to dawałam. Nie chcę się wtrącać w jego związek, co chciałam to powiedziałam mu przez telefon. Tak czy siak, brakuje mi jego obecności przez te kilka miesięcy. Dziękuję za odpowiedzi :) ------> Dla mnie sytuacja wylotu również nie była łatwa,tydzień ryczałam w poduszkę. A nie powiedziałam jemu powodu, dla którego wylatuje gdyż nie chciałam żeby ujrzało to światło dzienne. Nie chciałam nikogo obarczać moimi problemami,wstydziłam się. Czy jego związek z tą kobietą ma przyszłość waszym zdaniem?
×